Slyszal w uszach szalone bicie wlasnego serca. I nie potrafil pozbyc sie wrazenia nierealnosci. Jakby to wszystko bylo tylko uluda. Snem. Wymarzonym snem. Ta czarna posciel, ten drzacy blask, ciche kroki, szelest... nie, dotyk szorstkiej szaty na jego rozpalonej skorze, kiedy Severus zatrzymal sie tuz za nim. Wydawalo sie, ze czas przestal plynac. Wszystkie miesnie w ciele Harry’ego napiely sie. Czekal. Lecz nie wiedzial, na co. Na dotyk? Na pocalunek? Na cokolwiek, cokolwiek!
I wtedy uslyszal, jak mezczyzna pochyla sie nad nim, a przez jego napiete cialo przebiegl nagly, intensywny skurcz. Zadrzal niekontrolowanie, czujac na karku cieply oddech.
Teraz mial juz niemal absolutna pewnosc, ze jeszcze chwila i... i nie pozostanie z niego zupelnie nic, gdyz zmysly i doznania rozszarpia jego cialo.
Zacisnal powieki i wydal z siebie zduszone, udreczone westchnienie, czujac na swojej nagiej skorze delikatne musniecie szaty stojacego za nim Snape'a. Goracy oddech laskoczacy mu szyje sprawil, iz jego cialo pokrylo sie gesia skorka. Nie wiedzial, co Severus zamierza, ale nie probowal o tym myslec, poniewaz wtedy moglby zwariowac do reszty. Wystarczal mu sam dotyk. I cieply podmuch wedrujacy po jego ciele, kiedy Severus zlapal zwisajaca mu na ramionach koszule i pociagnal w dol, zdejmujac ja z niego i odrzucajac na podloge.
Jego skora blagala o dotyk i Harry mimowolnie wygial sie w tyl, przywierajac do tego chlodnego, wysokiego ciala za nim i pozwalajac, by dlonie Severusa zajely sie kolejna czescia jego garderoby. Mezczyzna zsunal spodnie i slipy z jego bioder, pozwalajac im opasc az do kostek. Harry, nie otwierajac oczu, wysunal stopy z butow i wyplatal nogi ze spodni. Chcial jeszcze zdjac skarpetki, ale nie zdazyl juz tego zrobic, gdyz poczul rozgrzany jezyk dotykajacy jego karku. Wydal z siebie glosne westchnienie.
Och, to bylo takie... takie...
Pochylil glowe do przodu, pozwalajac, by ten goracy, wilgotny jezyk przesunal sie na szyje, niezwykle powoli, jakby bardzo dokladnie chcial poznac jego smak i go zapamietac. Harry niemal upadl na podloge, kiedy dlonie Severusa spoczely na jego bokach i zsunely sie w dol, na biodra, i jeszcze nizej... I nie potrafil powstrzymac jeku, kiedy te dlonie wbily sie w jego cialo, mocno zaciskajac sie na posladkach i powoli zaczely je rozszerzac. Poczul lagodne ugryzienie na karku i drgnal, a jego cialo przeszyl niemal bolesny prad.
I wtedy jedna z dloni zniknela i po chwili dotknela jego warg, napierajac na nie i zmuszajac go do rozchylenia ich. Dlugi palec Snape'a wsliznal mu sie do ust.
- Nawilz go. - Glos Severusa byl cichy i przytlumiony. Tak, jakby kazde rozbrzmiewajace w otaczajacej ich ciszy slowo bylo natretnym intruzem, ktorego nie powinno tutaj byc, ktory jedynie przeszkadzal.
Harry zacisnal usta wokol smuklego palca, mruczac z przyjemnosci. Smakowal czyms slonym oraz gorzkim. I szybko zrozumial, co to bylo. Jego wlasna sperma, ktora wczesniej pokryl reke mezczyzny. Na sama mysl o tym poczul drzace laskotanie w zoladku.
Przez chwile bladzil po nim jezykiem, dokladnie zlizujac z niego lepka ciecz. Jeknal z niezadowoleniem, kiedy Severus wyjal wilgotny palec z jego ust. Ale bardzo szybko zmienil zdanie, gdyz poczul, jak mezczyzna wsuwa dlon pomiedzy jego uda, dotykajac tego wrazliwego miejsca tuz za jadrami i bardzo powoli przesuwa ja w gore, pomiedzy rozchylonymi posladkami, podrazniajac go paznokciem tak bardzo, iz Harry mial przez chwile wrazenie, ze zaraz umrze.
A w momencie, kiedy Severus zatrzymal palec tuz przy jego wejsciu i zaczal je muskac szybkimi smagnieciami opuszka, Harry mial juz absolutna pewnosc, ze jeszcze chwila i naprawde skona. Albo splonie. Teraz bylo mu juz wszystko jedno.
Wstrzymal oddech, czujac kolejne ugryzienie u podstawy szyi i wslizgujacy sie w niego palec Severusa. Otworzyl usta, gwaltownie lapiac powietrze i zacisnal powieki jeszcze mocniej, pragnac skupic sie jedynie na tym doznaniu.
