niemozliwe. Jedna noga uginala sie pod nim, a za kazdym razem, kiedy zraniona stopa dotykala podlogi, nie potrafil powstrzymac grymasu bolu, wyplywajacego mu na twarz.

Zobaczyl, ze mezczyzna marszczy brwi, a jego wzrok wedruje w dol, ku jego nogom. Zrobilo mu sie jeszcze bardziej glupio. Nie chcial kolejnej tyrady czy nasmiewania sie. Naprawde mial juz dosyc.

Z trudem udalo mu sie dobrnac do fotela i opasc na niego z ulga. Jednak kiedy tylko usiadl, uslyszal glos Severusa:

- Co ci sie stalo w noge, Potter?

Harry poczul, ze sie rumieni. Odlozyl trzymane w rekach ksiazki na stolik i nie spogladajac mezczyznie w oczy, zwrocil twarz w strone kominka.

- N-nic - wymamrotal. Nie chcial mu tego mowic. To nic przyjemnego opowiadac wokolo, ze jest sie fajtlapa, ktora nie potrafi nawet zbiec po schodach, zeby czegos sobie nie uszkodzic.

- Potter, zadalem ci pytanie. - Glos Snape'a stal sie ostrzejszy.

Coz, chyba nie bylo sensu dalej sie upierac? Nie mogl tego ukryc, nie mogl sklamac, bo Severus i tak pewnie dowiedzialby sie w koncu prawdy, a przez to moglby narazic sie na jeszcze wiekszy gniew.

- Ja... - zaczal, nie odrywajac spojrzenia od ognia. - Nie chcialem sie spoznic. Zbiegalem po schodach i... wpadlem w taki falszywy stopien. Zawsze go omijam, ale tym razem naprawde sie spieszylem. Upadlem i nie moglem sie uwolnic. A potem pojawil sie Irytek, upuscilem rozdzke i musialem poprosic Zgredka o pomoc i... Przepraszam, ze musiales na mnie czekac tylko dlatego, ze jestem taki niezdarny - powiedzial cicho, czujac plonacy wstyd rozgrzewajacy mu policzki. - Potem chcialem przyjsc jak najszybciej, ale... tak bardzo mnie bolalo, ze nie moglem.

Juz. Powiedzial to. A teraz Snape moze nadal go obrazac i wysmiewac sie, tak jak Irytek, ze jest ciamajda i ofiara losu. Teraz bylo mu juz wszystko jedno. Czul sie zmeczony. Bardzo zmeczony.

Ale zamiast tego uslyszal tylko, ze mezczyzna wstaje. Odetchnal z ulga, ze nie zamierza mieszac go z blotem. Zapadl sie w fotelu i wbil wzrok w strzelajace w ognisku plomienie.

To wszystko mialo potoczyc sie zupelnie inaczej. A wyszlo calkowicie na opak. Mial tutaj przyjsc i uczyc sie, mieli porozmawiac ze soba, spedzic milo czas, moze nawet... porobic cos ciekawszego. A skonczylo sie na wrzaskach, wscieklosci i wstydzie.

I to wszystko przez niego! Gdyby nie poszedl spac, to nie zaspalby, nie musialby sie tak spieszyc, nie wpadlby w dziure, nie musialby uganiac sie z Irytkiem ani wzywac na pomoc Zgredka i...

Nagle jego mysli urwaly sie i niemal podskoczyl w fotelu, czujac, ze cos lub ktos lapie go za zraniona kostke. Oderwal wzrok od ognia i spojrzal w dol, a jego serce zatrzymalo sie.

Severus kleczal przed nim na podlodze. W jednej rece trzymal sloik z jakas przezroczysta mascia, a druga ostroznie podwijal nogawke jego spodni. Po chwili odlozyl sloik na podloge, zlapal go za lydke i sciagnal mu ze stopy buta, a pozniej znacznie wolniej i ostrozniej zdjal takze skarpetke. Harry zacisnal dlonie na oparciach fotela, czujac piekacy bol, kiedy bawelna otarla sie o poraniona skore.

Ale te odczucia byly sukcesywnie wypierane przez jedna, niezwykle jasna i wyrazna mysl, ktora krzyczala mu prosto do ucha:

Severus kleczal przed nim! Kleczal. Przed nim. Naprawde to robil. I mial zamiar opatrzyc mu noge.

Harry nie wiedzial, ze mozna czuc naraz az tak wiele roznych emocji: ulge, zaszokowanie, radosc i podniecenie. A najdziwniejsze bylo to, ze widok kleczacego i pochylajacego sie do przodu

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату