A zreszta, nawet gdyby bylo w nim wiecej mroku niz swiatla... to i tak nadal pozostalby Severusem. Jego Severusem. Severusem, ktoremu ufal. Ktoremu musi ufac. I w ktorego musi wierzyc. Musi wierzyc w to, ze Severus jest szpiegiem Dumbledore'a i wcale nie chce nosic tych szat i robic... tych wszystkich rzeczy. Jezeli nie bedzie w to wierzyl, to... rownie dobrze moglby pojsc do Voldemorta juz teraz.

Podczas rzucania klatw chodzi tylko o to, czy chcesz i potrafisz zrobic komus krzywde...

Nagle tkniety naglym impulsem, zatrzymal sie ponownie, przypominajac sobie fragment tamtej rozmowy. Slowa Snape'a odbily sie echem w jego glowie, sprawiajac, ze ponownie zadrzal. Jego umysl nawiedzila wizja, w ktorej ta sama smukla dlon Severusa, ktora mocno sciska rozdzke i bez wahania zadaje bol wijacym sie na ziemi niewinnym ofiarom... z czuloscia i delikatnoscia dotyka jego ciala, bladzi po skorze, probujac zapamietac kazdy jej skrawek i zaciska sie na jego penisie, pieszczac go i doprowadzajac do delirycznego orgazmu. Te same usta, ktore wypowiadaja slowa klatw majacych za zadanie smiertelnie zranic ofiare albo torturowac ja az do utraty zmyslow, dokladnie te same usta caluja jego cialo, smakuja go i szepcza mu do ucha takie slowa, od ktorych niemal natychmiast dochodzi... Te same oczy, ktore bez cienia wspolczucia spogladaja na smierc i zniszczenie, a w ich czarnych teczowkach odbijaja sie plomienie palonych zywcem ludzi i ich domostw, te same oczy patrza na niego w taki sposob, jakby chcialy go pozrec, rozedrzec na strzepy, naznaczyc, sprawic, aby wil sie i skomlal... a on nie potrafi sie im oprzec.

Mial w glowie zamet. Okropny, nieprzyjemny zamet i potrzebowal bardzo dlugich rozmyslan, aby sie go pozbyc.

Coz, wyglada na to, ze tej nocy nie zasnie zbyt szybko...

***

Kiedy Harry otrzymal 'Proroka Codziennego' nastepnego dnia, spodziewal sie, co moze w nim zobaczyc. Nerwowe wyczekiwanie sprawilo, ze prawie w ogole nie tknal sniadania. Severusa nie bylo przy stole, ale moze to i lepiej, poniewaz chyba nie potrafilby powstrzymac sie przed rzucaniem mu wieloznacznych, zamyslonych spojrzen.

I nie mylil sie. Bylo tam. Na pierwszej stronie.

Artykul o ataku Smierciozercow na budynek mieszczacy Czarodziejski Departament Spraw Zagranicznych, czyli miejsce, w ktorym nawiazywano i utrzymywano kontakt ze wszystkimi magicznymi osrodkami na calym swiecie.

Harry poczul uscisk w zoladku. Nie chcial tego czytac. Przesunal tylko wzrokiem po tekscie, probujac odnalezc liczbe zabitych lub zaginionych.

Czternascie osob.

Przelknal sline, czujac sie tak, jakby otrzymal potezny cios w splot sloneczny i na chwile zabraklo mu tchu.

Odlozyl Proroka, ignorujac pelna oburzenia wrzawe, ktora podniosla sie przy stole, kiedy kilka osob takze rozlozylo swoje gazety.

Oczywiscie, ze Severus bral w tym udzial. Musial brac. Inaczej Voldemort uznalby go za zdrajce.

Harry spedzil wczoraj pol nocy rozmyslajac nad tym i starajac sie poskladac swoje mysli i uczucia do kupy. Nie chodzilo o to, ze nie ufal Severusowi. Wiedzial, ze Snape robi to wszystko tylko po to, aby moc szpiegowac dla Zakonu i donosic o wszystkim Dumbledore'owi. Ale pomimo tego... czasami sie go obawial. Oczywiscie nie tak, jak na poczatku. Jednak teraz, kiedy wiedzial juz na czym polega rzucanie Czarnej Magii, kiedy widzial na jego oparciu szaty Smierciozercy, kiedy zdal sobie w koncu sprawe z tego, co Severus musi robic jako jeden z towarzyszy Voldemorta... teraz czul w sobie kielkujacy coraz intensywniej zalazek niepokoju.

Cos bylo nie w porzadku.

Jednak na razie nie potrafil dokladnie powiedziec, co to dokladnie jest.

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату