sledzily droge gestej, splywajacej wolno po sciance naczynia mazi, lecz zanim pierwsza kropla przelala sie za brzeg i spadla do kotla, Severus cofnal reke i zacisnal powieki.
Zyla na jego skroni pulsowala, a trzymajaca kamien dlon zacisnela sie na nim tak mocno, iz pobielaly mu kostki palcow.
Po chwili jednym, gniewnym ruchem cisnal kamien w sam rog pomieszczenia. W spojrzeniu, ktore Mistrz Eliksirow skierowal z powrotem na czerwona maz, wciaz tlilo sie jakies wzburzenie. Zostalo ono jednak przycmione zdecydowaniem, kiedy Severus przechylil szybko naczynie i zacisnal na chwile powieki, gdy pierwsza kropla zetknela sie z ciemnozielona mikstura. Z jego ust wydobylo sie ciche westchnienie, lecz na sciagnietej twarzy nie bylo tym razem sladu usmiechu.
Eliksir zabulgotal i uniosl sie z niego czarny dym, wedrujac az pod sufit w iskrzacych spiralach. Mezczyzna zamieszal wywar jeszcze trzy razy przeciwnie do ruchu wskazowek zegara w rownych, pieciosekundowych odstepach czasu i w koncu odlozyl chochle na stolik, zmniejszyl rozdzka plomien i przykryl kociolek, a nastepnie cofnal sie i oparl o znajdujacy sie za jego plecami blat pelen sloikow i fiolek. Opuscil glowe i przez chwile trwal tak, w calkowitym bezruchu, krazac myslami po miejscach, do ktorych jedynie on znal droge.
Po pewnym czasie poruszyl sie i wyprostowal, obrzucajac pomieszczenie nieodgadnionym spojrzeniem. Na drugim koncu stolu warzyl sie inny eliksir, a obok niego stal czarny flakonik, ktory Severus otrzymal pare dni temu na Nokturnie. Podszedl do kociolka i przyjrzal sie krytycznie jego zawartosci, po czym wzial chochle i zamieszal go dwa razy.
Kiedy odwrocil sie od stolu, zamarl na moment, wpatrujac sie w rog pomieszczenia, w ktorym polyskiwalo cos zielonego. Powoli podszedl do tego miejsca i podniosl z podlogi rozjarzony niemal do bialosci kamien.
Kiedy odczytal widniejaca na nim wiadomosc, na jego usta wyplynal blady usmiech, lecz zgasl rownie szybko, jak sie pojawil. Czarne oczy mimowolnie powedrowaly w strone stolu, lecz Severus nie pozwolil im na to. Odwrocil sie gwaltownie i szybko opuscil pomieszczenie.
W powietrzu pozostaly jedynie rozwiewajace sie powoli spiralne kleby czarnego dymu.
***
Klatwa podpalajaca, ktora rzucil Blackwood, trafila prosto w przebiegajacego mezczyzne i rzucila go na zywoplot, ktory w ulamku sekundy zaplonal niczym pochodnia. Wrzaski bolu slychac bylo chyba w calej okolicy, a swad palonej skory sprawil, ze nawet Severus skrzywil sie nieznacznie.
- Trafiony! - rozesmial sie wysoki, postawny mezczyzna o kedzierzawej grzywie opadajacych na zakryte maska oblicze. Z wnetrza jednego z zaatakowanych domow rozleglo sie kwiczenie. W dobiegajacej zewszad kakofonii eksplozji, wrzaskow i zaklec ciezko bylo rozpoznac, czy byl to przedsmiertny dzwiek wydany przez kobiete, czy tez dziecko, ale Severus obstawialby raczej to drugie. Chwile pozniej obaj stojacy na plonacym trawniku mezczyzni uslyszeli ekstatyczny smiech Bellatriks dochodzacy ze zrujnowanego domu. Zreszta nie jedynego w okolicy. Kilka stojacych po drugiej stronie drogi budynkow mialo olbrzymie wyrwy w scianach i zapadniete dachy. Te znajdujace sie po tej stronie plonely. Po asfalcie biegalo jeszcze kilka przerazonych osob, odzianych jedynie w pizamy albo koszule nocne, a tuz za nimi kroczyly wysokie sylwetki w czarnych szatach, okrutnie zabawiajac sie ze swymi ofiarami, ktorym ich powolny marsz dawal zludna nadzieje na ucieczke. Co jakis czas przestrzen przecinal kolejny wrzask cierpienia i gasnacego zycia. W oddali jedna z ciemnych, wysokich postaci ciagnela za soba mloda, szarpiaca sie kobiete, trzymajac ja za dlugie wlosy. Dziewczyna z kolei trzymala za noge male, dwu-, moze trzyletnie martwe dziecko, wlokac je za soba po ziemi i zawodzac rozpaczliwie.
Smierciozercy rzadko uciekali sie do uzywania Klatwy Usmiercajacej. W stosunku do mugoli preferowali znacznie bardziej efektowne sposoby zabijania, gdyz ofiary nie mialy zadnej mozliwosci obrony. Gotowanie krwi, odcinanie kawalkow ciala, czy zrywanie skory byly najpopularniejsze, lecz istnieli Smierciozercy, ktorzy sztuke te opanowali do perfekcji i wciaz zaskakiwali nowymi metodami. Tak jak Bellatriks, czy wlasnie Blackwood.
