zadac mu taki bol, jakiego nigdy sobie nie wyobrazal, a potem rznac go do utraty przytomnosci, tak jak kiedys to robilismy... Och, to bedzie cos pieknego! - Z ust Blackwooda wydobyl sie gardlowy smiech przypominajacy charczenie.

Obsydianowe oczy nie poruszyly sie. Nieruchomo wpatrywaly sie w mezczyzne, a z kazdym jego slowem stawaly sie coraz zimniejsze, wydawaly sie, niczym dwie czarne dziury, wchlaniac cale cieplo i swiatlo, zamieniajac je w ostre jak sztylety sople lodu, ktore potrafilyby przebic sie przez wszystko, nawet przez dusze.

Po chwili z ust Severusa dobieglo wypowiedziane zamyslonym tonem pytanie:

- Bedzie?

Blackwood zignorowal je jednak, calkowicie pochloniety swoimi myslami.

- Ustawie sie jako pierwszy w kolejce do jego dziewiczej dupy - snul dalej swoj wywod, a jego oczy blyszczaly msciwym podekscytowaniem.

Snape zrobil krok w jego strone.

- Nie moge sie wprost doczekac, kiedy to zobacze, Blackwood - powiedzial, a w jego glosie zabrzmialo cos ostrego, obiecujacego.

- Hej, chlopcy! - Dzwieczny krzyk Bellatriks zwrocil uwage wszystkich grasujacych po okolicy Smierciozercow, lacznie ze Snape'em i Blackwoodem. - Odkryli nas! Zwijamy sie!

Wszystkie odziane w czern postacie, jedna po drugiej aportowaly sie do wtoru glosnych trzaskow. Wsrod plonacych zgliszczy pozostaly jedynie szczatki i nieruchome, martwe ciala.

*

Po obowiazkowej wizycie u Dumbledore'a i wytlumaczeniu, dlaczego Severus nie wiedzial nic o planowanym ataku na 'tych biednych, niczego niespodziewajacych sie mugoli z Hampston', po zlozeniu szczegolowego raportu z zajsc (czyli kto i ile osob usmiercil) oraz po wysluchaniu monologu starego czarodzieja dotyczacego coraz wiekszych sukcesow Czarnego Pana i obaw zwiazanych z coraz mniejszym prawdopodobienstwem pokonania go, Mistrz Eliksirow mogl w koncu wrocic do siebie.

Niczym duch pokonal droge dzielaca duszny gabinet dyrektora i swoje chlodne lochy, niosac w dloni pokryta ciemnoczerwonymi plamami perlowa maske w ksztalcie czaszki. Jego szaty wciaz splamione byly krwia wymordowanych dzisiaj mugoli, nawet jezeli nie odznaczala sie ona az tak bardzo na ciemnym materiale.

Zamek byl calkowicie opustoszaly. Nie tylko za sprawa tego, ze byl juz srodek nocy, ale przede wszystkim z powodu przerwy swiatecznej, a co za tym idzie - nieobecnosci niemal wszystkich uczniow.

Atak, w ktorym Severus bral dzisiaj udzial, byl 'swiateczno-noworocznym prezentem od Czarnego Pana dla calego czarodziejskiego swiata' sadzac po reakcji Dumbledore'a i calego Ministerstwa Magii, ktore, wedlug slow dyrektora, natychmiast zarzadzilo specjalne zebranie wszystkich najwazniejszych ludzi w Ministerstwie, sciagajac ich z urlopow, wygladalo na to, ze przekaz trafil wyjatkowo celnie i doglebnie.

Kiedy Severus dotarl w koncu do swoich komnat, cicho wymruczal haslo i wszedl do gabinetu, ktory przemierzyl w zaledwie kilku krokach i po wypowiedzeniu kolejnego hasla, nareszcie znalazl sie w salonie.

Skrzaty rozpalily ogien w kominku podczas jego nieobecnosci. Drewno cicho trzaskalo, a bijacy od ognia zar ogrzewal jego skupiona, pograzona w myslach twarz.

Cichy szelest za plecami sprawil, ze Severus zareagowal instynktownie. Odwrocil sie gwaltownie, siegajac po rozdzke i wymierzajac nia w strone, z ktorej doszedl dzwiek. Lecz kiedy otwieral juz usta, by rzucic zaklecie oszalamiajace, slowa ugrzezly mu w gardle i zamarl bez ruchu.

Przy drzwiach stal Potter, powoli zdejmujac z siebie peleryne niewidke i patrzac mezczyznie prosto w oczy zdecydowanym, pewnym siebie wzrokiem.

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ОБРАНЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату