i jeszcze mocniej wtulil sie w czarny material pachnacy Severusem. Zatrzymal dlonie na brzuchu mezczyzny i bawil sie klujacymi wloskami, muskajac je opuszkami palcow. Zrobilby wszystko, aby zatrzymac ten moment, aby kolejna chwila nigdy nie nadeszla. I podejrzewal, kiedy poczul wieksza, chlodniejsza dlon, przykrywajaca jego wlasna, ze Severus byl tego samego zdania.
***
Ciemna, wysoka postac z biala maska w dloni podeszla do biblioteczki i pociagnela za jedna ze znajdujacych sie na polce ksiazek. Cisze pograzonego w polmroku salonu przerwalo klikniecie i cichy warkot, kiedy sciana odsuwala sie na bok. Severus wszedl do swego laboratorium i bez wahania skierowal kroki ku stojacej w rogu myslodsiewni. W jej wnetrzu wirowaly zlote wstegi wspomnien. Geste i ciezkie, jakby upchnieto ich w niej zbyt wiele.
Mezczyzna wyciagnal rozdzke i przylozyl do swojej skroni. Po chwili po czarnym drewnie zaczal splywac zloty blask, owijajac sie wokol niego, jakby opuszczenie bezpiecznego wnetrza umyslu bylo zbyt przerazajace i musial sie czegos trzymac, aby nie rozpasc sie i nie rozplynac. Severus skierowal rozdzke w dol, opierajac ja o krawedz misy i z nieodgadnionym wyrazem twarzy przygladal sie, jak wspomnienia spelzaja z rozdzki i zaglebiaja sie w glebokim morzu innych. Na kilka chwil na rozdzce zadrzaly obrazy: Severus zlizujacy z palcow sperme, zachlannie przyciskajacy do siebie drobna postac, przyciagajacy ja do siebie w lozku, nawet wtedy, kiedy drobnym cialem wstrzasalo lkanie. Obrazy zatrzesly sie i zniknely pod powierzchnia innych, zadziwiajaco podobnych, ktorych fragmenty czasami przebijaly sie na sama powierzchnie: Severus stawiajacy na stole gwiazdkowy prezent dla Pottera, zapominajacy sie w pocalunkach skladanych na gladkim ciele, przyciskajacy do siebie rozdygotanego chlopca przy drzwiach do lazienki...
Oderwal wzrok od misy i odwrocil sie w strone wyjscia, a w jego oczach plonelo cos niebezpiecznego. Opuscil laboratorium i z jednej z polek w swoim gabinecie zabral butelke z przyklejona don etykieta Eliksir Wielosokowy. Wsunal ja w poly swej szaty razem z maska i zdecydowanym krokiem opuscil gabinet. Jego dlugie kroki jeszcze przez jakis czas odbijaly sie echem w pograzonych w ciemnosci korytarzach lochow.
* 'Taste' by Lorna Vallings
--- rozdzial 44 ---
44. Back to school
Everyone that you teach all day
But you're looking at me in a different way
I can see those tell-tale signs
Telling me that I was on your mind
I can see that you wanted more
That's what I go to school for
That's what I go to school for*
Ferie zimowe dobiegly konca i blogoslawiona cisze zamku wypelnily podekscytowane glosy setek uczniow, na nowo tchnac w stare mury mlodziencza zywotnosc i cieplo. Harry cieszyl sie, ze znow mial mozliwosc zobaczyc sie z Ronem i Hermiona, ale z drugiej strony odczuwal ogromny zal, ze nie bedzie juz mogl widywac sie tak czesto z Severusem. I nie bedzie mogl zostawac na noc. Wlasnie teraz, kiedy nareszcie mial na to pelne pozwolenie. I kiedy w koncu zaczelo sie pomiedzy nimi ukladac.
Pozostaly im tylko szlabany. Trzy godziny, dwa razy w tygodniu. To malo. Bardzo malo, uswiadomil sobie z bolem serca. No i oczywiscie okazjonalne spotkania, podczas ktorych - jak wmawial przyjaciolom - 'przesiadywal w Pokoju Zyczen, aby porozmyslac i pobyc sam'. Ale chwilowo taka opcja nie wchodzila w rachube, skoro mial prawie dwa tygodnie na to, aby 'porozmyslac w samotnosci'. Nie, bedzie musial wymyslic cos innego.
Jego przyjaciele, a w szczegolnosci Ron - mieli mu tyle do opowiedzenia, ze Harry podejrzewal, iz niepredko zobaczy dzisiaj swoja poduszke. Udalo mu sie wcisnac w paplanine Rona cos od siebie dopiero wtedy, kiedy Hermiona zapytala go o to, jak minely mu swieta.
- Swietnie! - odparl
