radosnie i byla to przeciez najszczersza prawda. - To znaczy, z wami oczywiscie byloby tysiac razy lepiej - poprawil sie szybko, widzac zaskoczone spojrzenie przyjaciela - ale naprawde bylo w porzadku. Duzo czasu spedzalem z Hagridem albo na bloniach i sporo sie uczylem. - Po tym wyznaniu Hermiona usmiechnela sie z duma, a Ron skrzywil sie i pokrecil glowa z niedowierzaniem, jakby cos takiego jak nauka podczas ferii bylo dla niego rownie abstrakcyjnym pojeciem, jak niedokonczenie posilku. - Och, no i spotykalem sie z Luna, poniewaz ona tez zostala w Hogwarcie.

- Luna? - Hermiona spojrzala na niego z zaskoczeniem.

- Zgadza sie. Nie pytalem, dlaczego zostala, ale milo bylo miec przy sobie przynajmniej jedna znajoma twarz. Tak wiec, jak widzicie, nie czulem sie az tak samotny. - Harry wyszczerzyl sie. - I bardzo sie ciesze, ze wy sie swietnie bawiliscie ze swoimi rodzinami. Pewnie sporo mnie ominelo?

Ron ozywil sie, widzac dla siebie szanse kontynuowania opowiesci.

- Harry, mozesz tylko zalowac, ze cie z nami nie bylo! Mama upiekla tony ciastek! Chyba dostales od niej paczke. - Harry skinal glowa, metnie przypominajac sobie pudelko smakolykow od pani Weasley porzucone gdzies pod lozkiem. Kompletnie o nim zapomnial. - Fred i George ozdobili choinke eksplodujacymi bombkami. Szkoda, ze nie widziales furii mamy, kiedy wylala przez nie swiateczna zupe. Bill i Fleur tez przyjechali. I nawet Charlie. Przywiozl nam cala mase rekawiczek ze smoczej skory. Wzialem dla ciebie jedna pare, bo mama nalegala. Nie uwierzysz za to, co dostalem od Billa... - paplal Ron, pochylajac sie ku Harry'emu z blyszczacymi oczami i zaczerwienionymi z przejecia policzkami. Siegnal do kieszeni i wyjal z niej mala rurke o dlugosci jednej trzeciej piora, wykonana z czarnego kamienia i ozdobiona czyms, co wygladalo jak mlecznobiale, niewielkie kly.

- Co to jest? - zapytal Harry, kiedy Ron polozyl mu przedmiot na dloni. Byl dosyc ciezki.

- Najnowsze osiagniecie technomagikow. Spojrz. - Wzial przedmiot w dwa palce i druga reka zlapal za drewniany wypustek wystajacy po jednej stronie rurki. Pociagnal i, ku zdumieniu Harry'ego, z niewielkiego przedmiotu wysunela sie rozdzka Rona, dluga na okolo trzydziesci piec centymetrow, w nienaruszonym stanie. - Zajebiste, nie? - zapytal Ron, widzac pelen podziwu wzrok przyjaciela. - Jeszcze nie ma ich na rynku. Wprowadza je dopiero za miesiac. Dziala na podobnej zasadzie jak ten namiot, w ktorym mieszkalismy podczas mistrzostw swiata w Quidditchu. Wszedzie sie zmiesci i chodzenie z tym jest o wiele wygodniejsze, niz z tym dlugim patykiem, wbijajacym ci sie w skore - zakonczyl Ron, wsuwajac rozdzke z powrotem i chowajac ja do kieszeni.

- Ale watpie, ze to bedzie takie wygodne, kiedy zostaniesz nagle zaatakowany i bedziesz musial szybko wyciagnac ten 'dlugi patyk', aby sie obronic - prychnela Hermiona, ktora siedziala obok nich na podlokietniku kanapy stojacej przed kominkiem w Pokoju Wspolnym Gryffindoru, wypelnionym gwarem uczniow, opowiadajacych sobie z przejeciem o wszystkim, co spotkalo ich podczas ferii.

- Phi, po prostu boisz sie jakichkolwiek nowinek - prychnal Ron, rzucajac jej lekko zirytowane, lecz pozbawione zwyczajowego gniewu spojrzenie.

- Nie, po prostu mysle praktycznie - odparowala dziewczyna, usmiechajac sie z poblazaniem. - W przeciwienstwie do ciebie.

- Ja rowniez mysle praktycznie. Przeciez to moze bardzo ulatwic zycie wszystkim czarodziejom i czarownicom. Juz nie bedziecie mialy problemu z tym, gdzie, do licha, w balowej sukience, znalezc jakies miejsce na upchniecie rozdzki. To male cudenko zmiesci sie w kazdej torebce. Nawet najmniejszej.

Hermiona poczerwieniala i wygladala, jakby miala zamiar wybuchnac, ale w zamian za to... parsknela smiechem.

- Och, Ron, powinienes pracowac w dziale reklam - chichotala, podczas gdy Ron pokryl sie intensywnym rumiencem.

Harry obserwowal ich z coraz wiekszym zdumieniem, czujac jednoczesnie przyjemne cieplo w sercu z powodu tego, ze ponownie mogl slyszec ich smiech. Znowu byli razem. To prawda, ze musial ich oszukiwac i nie czul sie z tym komfortowo, ale to przeciez

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату