Naprawde. Jeszcze tylko chwila.
Cienkie wargi ponownie przywarly do jego dloni.
No, moze... dluzej niz chwila.
* 'All I ask of you' by Sarah Brightman & Josh Groban
--- rozdzial 46 ---
46. All because of tie
It's the rage that took over it controls you both
But your temper's just as bad as mine is
You're the same as me
But when it comes to love you're just as blinded
Maybe our relationship isn't as crazy as it seems
Maybe that's what happens
When a tornado meets a volcano
You're in each other's face spewing venomv And these words when you spit 'em
You push, pull each other's hair
Scratch, claw, bit 'em
Throw 'em down, pin 'em
So lost in the moments when you're in 'em
Just gonna stand there and watch me burn
But that's alright because I like the way it hurts*
Mijaly kolejne tygodnie. Zalegajacy na otaczajacych Hogwart wzgorzach bialy puch nie poddawal sie i nie topnial. Wrecz przeciwnie. Styczen przyniosl ze soba trzaskajace mrozy, pomimo iz pogoda byla naprawde piekna. Snieg iskrzyl sie w promieniach wiszacego nisko nad horyzontem slonca, a blekit nieba odbijal sie w tafli zamarznietego jeziora. Czasami w skutym lodem akwenie pojawily sie przereble, wybite przez Wielka Kalamarnice, ktorej macki na tle snieznobialego krajobrazu byly doskonale widoczne nawet z bardzo daleka.
Zdarzalo sie, ze Harry widzial je z okna swojego dormitorium. Widzial rowniez patrolujacego skraj Zakazanego Lasu Hagrida ze swoim wiernym brytanem Klem, biegnacym przy jego nodze. Zawsze wtedy zastanawial sie rowniez, czy Hagrid natrafil w sniegu na jakiekolwiek slady pozostawione przez dwie pary stop. Ale podejrzewal, ze Severus skrupulatnie je usuwal.
Kilka razy staral sie powrocic do tamtego wydarzenia, ale Mistrz Eliksirow zawsze ucinal temat, co niezmiernie Harry'ego denerwowalo i mieli juz o to pare klotni. Ale wrodzona ciekawosc, nieustepliwosc i pragnienie, aby wydobyc prawde za wszelka cene, chocby byla najglebiej zakopana, doprowadzily do tego, ze udalo mu sie wyciagnac od mezczyzny kilka informacji.
To prawda, ze szkolil Notta na Smierciozerce. To prawda, ze robil to w Zakazanym Lesie, gdzie uczyl go czarnomagicznych klatw. To prawda, ze Dumbledore zdawal sobie z tego sprawe, bo przeciez dla wiarygodnosci Severusa jako szpiega musial na to zezwolic, ale wcale a wcale nie byl tym zachwycony. Harry wiedzial o tym wszystkim, ale wciaz odczuwal uscisk w zoladku za kazdym razem, kiedy widzial dwie kropki sunace noca w kierunku Zakazanego Lasu. Nie byl to juz jednak uscisk zazdrosci, jak na poczatku, tylko uscisk strachu. Co prawda Snape dotrzymal obietnicy i nosil ze soba wyciag z macierzanki, ale i tak nic nie moglo zapewnic Harry'ego, ze pewnego dnia Severusowi nie przydarzy sie cos zlego. Dobra wiadomoscia bylo jedynie to, ze Mistrz Eliksirow ograniczal te wyjscia do minimum, tlumaczac sie brakiem czasu. Najdziwniejsze bylo jednak to, ze Severus wydawal sie byc powaznie zirytowany tym, ze Harry uratowal mu
