chwili powstrzymal sie od dotkniecia ich dlonia, tak jak zawsze to robil. Wypchnal Rona do przodu i kazal mu zapukac. Rudzielec stuknal dwa razy w drewniana powierzchnie i po dwoch sekundach oswiadczyl:

- Coz, chyba go nie ma. Wracajmy.

Jednak widzac mine Harry'ego, cofnal sie i z westchnieniem zapukal ponownie, tym razem glosniej. Po chwili uslyszeli kroki i drzwi uchylily sie.

- Weasley? - W glosie Snape'a zabrzmialo zaskoczenie i irytacja jednoczesnie. Kiedy drzwi uchylily sie bardziej, Severus dostrzegl stojacego za plecami Rona Harry'ego. Jego czarne brwi zmarszczyly sie. - Potter? Czego chcecie? - warknal swoim najbardziej odpychajacym tonem.

- Ee, to pomylka - mruknal cicho Ron i juz mial odejsc, kiedy Harry zlapal go za szate i ustawil z powrotem na miejscu.

- Panie profesorze - zaczal, widzac ze Ron najwyrazniej predzej polknie wlasny jezyk, niz odwazy sie Snape'a o cos poprosic. - Uczniowie panskiego domu wsypali cos Ronowi do soku dyniowego i teraz wszystko go swedzi. Pani Pomfrey powiedziala, ze tylko pan ma na to masc.

Oczy Severusa zmruzyly sie.

- Och, coz za tragedia - powiedzial z msciwym usmiechem na cienkich wargach. - Niestety pan Weasley bedzie musial wytrzymac, poniewaz tak sie sklada, ze wlasnie zuzylem caly sloik.

- No to trudno - mruknal Ron i znowu sprobowal ucieczki, ale Harry po raz kolejny mu ja udaremnil.

- Ale Ron naprawde jej potrzebuje - powiedzial z naciskiem Harry, widzac wbijajace sie w niego niczym skalpel zrenice. Spojrzal na mezczyzne z wypisanym w oczach blaganiem, bezglosnie wypowiadajac 'prosze'.

Snape skrzywil sie i zerknal na wpatrujacego sie we wlasne stopy i drapiacego sie po ramieniu Rona.

- Chociaz.... - zaczal takim tonem, jakby kazde wypowiedziane slowo musial z siebie wypluwac - ...moze i zostalo troche. Zaczekajcie.

Po tych slowach odwrocil sie i zamknal im drzwi przed nosem. Harry szybko musial przybrac neutralny wyraz twarzy, kiedy Ron odwrocil sie do niego z szeroko otwartymi oczami i taka mina, jakby wlasnie dowiedzial sie, ze zostal wybrany do narodowej reprezentacji Quidditcha.

Jednak zanim zdazyl otworzyc usta i cos powiedziec, w drzwiach ponownie pojawil sie Snape, wyciagajac w jego strone zakorkowany, nietkniety sloik.

- Smaruj dwa razy dziennie - wyplul z siebie z takim trudem, jakby kazde slowo ranilo mu gardlo. - A jezeli cos zostanie, to zanies do skrzydla szpitalnego. I wiecej nie zawracajcie mi glowy.

Zanim zamknal drzwi, Harry obdarzyl go jeszcze promiennym usmiechem. Oczy Severusa rozszerzyly sie na moment, by po chwili zniknac za drewniana powierzchnia drzwi.

Ron byl w takim szoku, ze odezwal sie dopiero wtedy, kiedy dotarli pod klase Zaklec, stwierdzajac ze najwyrazniej Snape ma dzisiaj Dzien Dobroci Dla Skrzatow Domowych.

Harry nie odpowiedzial, ale czul wewnatrz siebie ogromna radosc i podejrzewal, ze gdyby pozwolil jej zamienic sie w usmiech, to odpadlby mu czubek glowy.

***

Seks.

Coz, trudno ukryc, ze byl on najwazniejszy. Harry juz dawno przestal liczyc, ile razy w ciagu tygodnia go uprawiali. A czasami rowniez w ciagu dnia. W kazdym miejscu, ktore sie do tego nadawalo. I o kazdej porze.

Obaj byli calkowicie

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ОБРАНЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату