Severus przekrzywil lekko glowe i zapytal, rozgladajac sie po klasie:
- Czy ktos zna ten jezyk? Chyba potrzebujemy tlumacza.
Slizgoni wybuchneli smiechem. Seamus i Dean rowniez. Nawet Parvati i Lavender zagryzly wargi.
Na policzki Harry'ego wyplynal rumieniec upokorzenia. Jeszcze przed chwila ten sukinsyn pieprzyl go bez opamietania, pieszczac jego penisa tak, jakby to byla najcudowniejsza zabawka pod sloncem, a teraz szydzil z niego przy calej klasie. Harry az wibrowal z wscieklosci i z trudem powstrzymywal sie, by nie rzucic cietej riposty.
- Siadaj, Potter. I nie waz sie wiecej spozniac.
- Niech sie pan nie martwi, profesorze. Nie spoznie sie juz na zadna lekcje - wyplul z siebie Harry glosem ociekajacym gorycza zmieszana z plonacym gniewem.
Severus zmarszczyl brwi.
- I kolejne dziesiec punktow za ton, panie Potter - warknal. - A teraz spokoj - syknal w strone zasmiewajacych sie nadal Slizgonow, ktorzy natychmiast sie uciszyli.
Harry podszedl do lawki i usiadl obok Rona. Jego dlonie tak mocno zacisnely sie w piesci, ze mial problem z rozprostowaniem ich.
Wiedzial, ze Snape nie mogl mu tego puscic plazem, nie przed cala klasa, ale wcale nie musial byc az tak wredny! Wygladal, jakby byl wsciekly na Harry'ego za to, ze przez niego spoznil sie na wlasna lekcje.
Co za dran! Niech no tylko sprobuje przyslac mu wiadomosc o spotkaniu! Niech tylko sprobuje...
*
Severus sprobowal. Dwa dni pozniej.
Kiedy Harry szedl do schowka, przez cala droge wmawial sobie, ze idzie tam tylko po to, zeby powiedziec mu, co o nim mysli!
Cicho zamknal za soba drzwi i spojrzal na majaczaca w zalegajacym w kacie cieniu wysoka, otulona peleryna sylwetke. Obserwujaca go niczym czajacy sie w mroku drapiezca.
- Mam zaraz Historie Magii. Nie moge sie spoznic - oswiadczyl chlodno, starajac sie zignorowac glosne bicie serca. - Chcialem ci to tylko powiedziec.
Cofnal sie i siegnal do klamki, ale w tym samym momencie cos mignelo i drzwi rozjarzyly sie czerwienia. Wiedzial, co to oznacza.
- Wypusc mnie - warknal, pociagajac za klamke, chociaz wiedzial, ze jest to bezcelowe. - Mam lekcje. Naprawde nie moge sie spoznic. - Staral sie, aby brzmialo to przekonujaco, chociaz chyba nie bardzo mu to wychodzilo. Kazdy wiedzial, ze Binns nie zauwazylby niczego nawet wtedy, gdyby na lekcji nie zjawil sie ani jeden uczen.
W odpowiedzi uslyszal tylko dochodzace z kata pogardliwe prychniecie.
To otworzylo w nim tame.
Odwrocil sie na piecie i wyplul z siebie na jednym oddechu:
- Jak mogles tak mnie potraktowac? To bylo tak wstretne, ze nie miesci mi sie to w glowie! Jestes plugawym, nikczemnym, chamskim, wrednym, niegodziwym, podlym bydlakiem!
Severus zrobil krok w jego strone, wychodzac z cienia. Usmiechal sie w taki sposob, ze Harry'emu zakrecilo sie w glowie i ugiely sie pod nim kolana, a serce i zoladek zamienily sie miejscami. Czarne oczy lsnily w ciemnosci.
