slaby, Nie mogl dopuszczac do siebie tych wspomnien. Musial ponownie je odepchnac, wyprzec, zdusic, poki jeszcze mogl.

Snape... Snape... Snape...

Otworzyl oczy. Tlil sie w nich gniew.

Snape, ktory nigdy go nie pocalowal. Nie tak naprawde. Nie tak, jak caluje sie kogos, na kim ci zalezy.

W jego serce ponownie wkradl sie znajomy, uspokajajacy chlod. Podniosl glowe i oparl ja o sciane, przymykajac powieki.

Snape dla niego nie istnieje. I nie moze pozwolic sobie na to, aby jeszcze kiedykolwiek zaistnial. Nie moze.

Westchnal i otworzyl oczy.

Wygral. Tym razem wygral.

Tym razem.

***

- Harry, a ty znowu tutaj.

Harry odwrocil sie na krzesle i spojrzal wprost w blekitne oczy Dumbledore'a.

- Och, dzien dobry, profesorze - odparl, zastanawiajac sie, skad u licha dyrektor wie o tym, ze Harry chodzi ostatnio do biblioteki znacznie czesciej niz zazwyczaj. No, ale w koncu to byl Dumbledore.

- Chyba powinienes byc teraz na kolacji? - zapytal dyrektor. To byla prawda. Ale Harry nie mial ochoty marnowac czasu na jedzenie. I tak mial go ostatnio bardzo malo. Wolal sie uczyc, a o tej porze biblioteka byla opustoszala, co bylo mu bardzo na reke, poniewaz o wiele latwiej mogl sie skupic.

- Nie jestem glodny - odparl, wzruszajac ramionami.

- Jezeli nie masz nic przeciwko, to chetnie bym z toba porozmawial. Ostatnio bylem dosc mocno zajety, chociaz z tego, co wiem, ty rowniez. - Oczy dyrektora zamigotaly i Harry doznal bardzo dziwnego wrazenia przewracania sie wnetrznosci. Mial nadzieje, ze dyrektor nie podejrzewa, ze on...

- Oczywiscie. Nie. To znaczy tak. Mozemy porozmawiac.

- W takim razie chodzmy.

Przez cala droge do gabinetu Harry szedl ze spuszczona glowa, od czasu do czasu zerkajac na plecy Dumbledore'a i zastanawiajac sie, czego dyrektor moze od niego chciec i o czym chcial z nim porozmawiac. Weszli do gabinetu, a Dumbledore zasiadl za biurkiem i przysunal Harry'emu polmisek z ciasteczkami oraz wciaz parujaca herbate. Widac, ze zaplanowal to spotkanie.

Dyrektor splotl palce i spojrzal na Harry'ego ponad swoimi okularami polowkami. Wygladal na rownie zmeczonego, jak ostatnio, ale tym razem jego okolone siecia zmarszczek oczy nie byly juz przygaszone. Blyszczaly. Harry zastanawial sie, czy to mozliwe, ze jakies plany poszly nareszcie po jego mysli i Zakonowi zaczelo sie cos ukladac? Mial nadzieje, ze dyrektor zaprosil go tutaj nie bez powodu i ze moze w koncu zechce mu cos wyjawic...

- Jak twoje szlabany z profesorem Snape'em? - zapytal nagle Dumbledore.

- Ee... - Harry poczul, ze robi mu sie goraco. To pytanie calkowicie go zaskoczylo. Co mial powiedziec? Przeciez nie moze sklamac, ze nadal na nie chodzi, bo co bedzie, jezeli dyrektor wie, ze zostaly przerwane? Ale zaraz, jezeli by wiedzial, to po co mialby o to pytac?

- Dobrze - wydusil w koncu ze scisnietym gardlem.

Dyrektor przygladal mu sie z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Harry probowal wygladac na calkowicie rozluznionego.

- Hmm - odparl w koncu Dumbledore (czego Harry kompletnie nie potrafil zinterpretowac, poniewaz rownie dobrze moglo oznaczac 'Skoro tak

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату