twierdzisz...' jak i 'To swietnie!') i wskazal na tace z ciasteczkami. - Moze sie poczestujesz, Harry?

Chlopak automatycznie siegnal po ciasteczko i ugryzl kawalek. Bylo owsiane i mialo w srodku rodzynki. Spojrzal na dyrektora, ktory takze wzial jedno dla siebie, lecz zanim je ugryzl, powiedzial:

- Pewnie zastanawiasz sie, dlaczego cie o to zapytalem. Po prostu... doszly mnie ostatnio sluchy, ze niezbyt dobrze uklada sie pomiedzy toba, a profesorem Snape'em. Podobno na jednej z lekcji mialy miejsce niezwykle wypadki.

Harry gwaltownie wciagnal powietrze, kawalek ciastka wpadl mu nie do tego przewodu, co trzeba, i Harry zaczal sie krztusic.

- Och, powinienes przepic to herbata, moj chlopcze - doradzil Dumbledore, przysuwajac mu blizej filizanke. Harry z zalzawionymi oczami siegnal po herbate, wypil kilka lykow i po kilku chwilach atak kaszlu ustapil. Spojrzal na dyrektora. Na jego twarzy dostrzegl jedynie uprzejme zaciekawienie.

To jasne, ze doszly do niego sluchy. W koncu huczala o tym cala szkola... Ale co mial mu niby powiedziec? 'To prawda. Profesor Snape okazal sie najwiekszym draniem Czarodziejskiego Swiata i przez to musialem z nim zerwac' raczej nie brzmialo odpowiednio.

Dyrektor odchylil sie na krzesle i wbil w Harry'ego swoje iskrzace, blekitne oczy.

Co mial mu powiedziec? Musi cos wymyslic! Musi!

- Ekhm... pomiedzy mna a profesorem Snape'em nigdy nie ukladalo sie zbyt dobrze - odparl w koncu, zagryzajac warge.

- Och, doskonale o tym wiem, Harry, ale sadzilem, ze jezeli spedzicie ze soba troche czasu, to moze dojdziecie w koncu do porozumienia.

Harry zmarszczyl brwi. Do porozumienia? Ze Snape'em? Dobre sobie.

- Przykro mi, dyrektorze, ale to chyba nigdy nie bedzie mozliwe.

Dumbledore przygladal mu sie z uwaga. Harry probowal wytrzymac to spojrzenie.

- Coz - odparl w koncu mezczyzna, po czym ugryzl ciasteczko, ktore od pewnego czasu trzymal w dloni. - A jak twoje rany?

Harry rozszerzyl oczy.

- Jakie... jakie rany?

- Te, ktore profesor Snape zostawil na twoich plecach za pomoca bata? A moze to byla rozga? Nie pamietam.

Harry wpatrywal sie w niego z niedowierzaniem, czujac ze jego zoladek znalazl sie nagle gdzies w okolicach gardla.

Skad? Jak? To miala byc jakas prowokacja, czy tez dyrektor mowil powaznie? Przeciez chyba... przeciez nie mogl...

Po chwili Dumbledore przerwal te napieta cisze i... zachichotal. Pochylil sie w strone oszolomionego Harry'ego, opierajac lokcie na biurku.

- Przepraszam, Harry. Najwyrazniej moje zarty nie sa juz tak zabawne jak kiedys. Zawsze uwazalem, ze uczniowie w naszej szkole maja niesamowicie bogata wyobraznie.

Zoladek Harry'ego powrocil na miejsce. Boze, jeszcze jedna taka uwaga i padnie na zawal...

- Tak, zawsze cos wymysla... - sprobowal zazartowac.

- Prawda? Tak samo, jak te plotki, ktore chodzily po szkole na poczatku roku szkolnego... - mowil dalej Dumbledore, wpatrujac sie w Harry'ego sokolim wzrokiem, a chlopak czul, ze jego zoladek ponownie zaczyna drzec z niepokoju.

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату