sie w podloge. A raczej w czarne buty Snape'a. - Ale teraz nie mam czasu. Musze juz isc, profesorze Snape. - Odsunal sie i na drzacych nogach sprobowal wyminac te wysoka, dumnie wyprostowana sylwetke. Prawie mu sie udalo. Byl juz jakies pol metra za nim, kiedy spod czarnej szaty wynurzyla sie smukla dlon i zacisnela na jego nadgarstku.

Harry zatrzymal sie. Tak samo, jak jego serce. W miejscu, w ktorym na jego przegubie zaciskaly sie chlodne palce, czul zar. Skora plonela. Gardlo scisnelo sie tak, iz wiedzial, ze nie bylby w stanie wydusic z siebie slowa, nawet gdyby chcial. Wnetrznosci wirowaly. Miesnie calego ciala napiely sie. Oczy... oczy przymknely.

Kurwa.

Powoli zaczal sie odwracac. Nie mial pojecia, co ujrzy. Ale chcial, musial to zobaczyc. Chcial spojrzec w te czarne oczy i zobaczyc w nich... co?

To, co widzial kiedys.

Nie masz pojecia...

To, co widzial wtedy.

Drzwi od biblioteki otworzyly sie nagle. Snape blyskawicznie puscil jego dlon i odsunal sie. Harry otworzyl oczy i rozejrzal sie, lekko oszolomiony. Z biblioteki wyszla para pierwszorocznych Puchonek, chichoczac.

- Och, dzien dobry, panie profesorze - odezwala sie jedna z nich, kiedy dostrzegla stojacego za drzwiami nauczyciela.

Harry nie czekal na dalszy ciag. Pospiesznie ruszyl przed siebie, majac wrazenie, ze serce zaraz polamie mu zebra. Chcial znalezc sie jak najdalej stad. Jak najdalej!

Wbiegl na czwarte pietro i ruszyl opustoszalym korytarzem. Wpadl do lazienki na samym koncu korytarza, zamknal sie w srodku, oparl o sciane i pozwolil, aby nogi w koncu ugiely sie pod nim. Opadl na podloge. Odrzucil ksiazki na bok, przyciagnal do siebie nogi, oplotl je rekami i oparl glowe o kolana.

Czul sie rozdarty. To spotkanie... ten dotyk... ta bliskosc... Mial w glowie calkowity metlik. Ogarnela go fala tak straszliwej tesknoty, ze ledwie mogl oddychac. Mial wrazenie, jakby cos utknelo mu w gardle.

W jednej chwili zalaly go wspomnienia, caly ciag wspomnien, o ktorych nie chcial pamietac, ktore staral sie wyprzec przez cale dwa tygodnie. Poniewaz to nie byly odpowiednie wspomnienia. On chcial pamietac tylko zle rzeczy, tylko je ciagle przywolywal, tylko o nich myslal.

Snape. Ktory go torturowal. Ktory wlal mu do gardla eliksir i patrzyl, jak Harry cierpi...

Severus. Ktory z czuloscia zajmowal sie jego zraniona noga.

Snape, ktory skrzywdzil go w szale zazdrosci.

Harry, ktory marzyl o skrzywdzeniu Severusa, kiedy ogarnal go szal zazdrosci o Notta.

Jestes nikim.

Jestes tylko ty.

Snape... ktory rzucal go na sciane, dusil krawatem, karal go za kazda niesubordynacje...

Severus... ktory probowal rozmawiac z nim o Quidditchu, pomogl mu porozumiec sie z przyjaciolmi, pocieszal go po koszmarze, przygotowal mu kolacje, zaniosl go do sypialni, przytulil sie do niego we snie, dal mu prezent na gwiazdke, nie pozwolil mu zrezygnowac z Quidditcha, martwil sie o niego, kiedy Harry nie poszedl spac, pomagal mu w nauce...

Zwariuje przez ciebie...

Nie, nie, nie!

Nie mogl byc tak

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату