lapal sie na tym, ze samo pocieranie penisem o spodnie sprawialo, ze robil sie twardy. Dwa dni pod rzad mial mokre sny i budzil sie z erekcja. Obciagal sobie szybko, aby pozbyc sie nagromadzonej spermy i poczuc ulge. Staral sie wtedy o niczym nie myslec, a juz w szczegolnosci wyrzucic z pamieci obrazy ze snu. Obrazy, w ktorych lezal na zielonym fotelu, z glowa wcisnieta w siedzisko i czul ostre pchniecia. Na szczescie skutecznie udawalo mu sie blokowac mysli o tym, kim byla osoba, ktorej pchniecia czul.

W zasadzie to Harry byl tak zajety, ze nie mial nawet czasu na to, aby... nienawidzic Snape'a. Po prostu o nim nie myslal. I nawet nie spotykal go juz tak czesto, jak wczesniej. Czasami tylko widzial go na posilkach albo na korytarzach. Nie wiedzial, czy to z powodu tego, ze nie chodzil juz tak czesto do biblioteki, a nawet jezeli juz, to o bardzo nieregularnych porach, czy tez Snape w koncu postanowil dac mu spokoj. Nie, wolal sie nad tym nie zastanawiac.

Niezaleznie od tego, co bylo powodem, to podczas piatkowej lekcji Eliksirow Snape zachowywal sie tak samo, jak przez ostatnie dni. To znaczy, ze probowal udawac zwyklego nauczyciela. Wciaz wygladal na troche zamyslonego i nie powiedzial Neville'owi nic na temat braku nowego kociolka, ktory jeszcze nie dotarl z domu, i po prostu kazal mu sie przysiasc do Hermiony, stwierdzajac ze 'moze jakims cudem splynie na niego troche tego, co Granger ma w glowie', co bylo 'zawelonowana pochwala' jak stwierdzil pozniej Ron.

- Chyba zawoalowana.

- No przeciez mowie. Zawelonowana.

- Nie. Tu chodzi o woal, a nie o welon.

- A co za roznica, Hermiono? Przynajmniej da sie to wymowic.

- Roznica polega na tym, ze takie slowo nie istnieje, Ronaldzie.

- E tam. W takim razie wlasnie je stworzylem. A poza tym odkrylem juz, co sie stalo ze Snape'em.

Hermiona rzucila Harry'emu szybkie spojrzenie. Harry nie odwzajemnil go. Wpatrywal sie w plomienie z reka zawieszona nad pergaminem. Pisali wlasnie esej na Historie Magii, siedzac na kanapie w Pokoju Wspolnym.

- Tak? - zapytala uprzejmie, ponownie spogladajac na rozpromienionego Rona.

- To wszystko przez Dumbledore'a! Zaloze sie o sto galeonow, ze niezle nagadal Snape'owi po tym, jak dowiedzial sie o jego zachowaniu na lekcji i zagrozil mu, ze jezeli sie nie zmieni, to wywali go ze szkoly! Ha! I co wy na to?

Oboje milczeli. Harry nadal nie odrywal spojrzenia od plomieni. W koncu odezwala sie Hermiona.

- Tak, pewnie tak bylo - powiedziala cicho, pochylajac sie nad swoimi notatkami.

- Serio? Wow. Nie wierze, ze sie ze mna zgodzilas. To pewnie przez to, ze niedlugo Walentynki, co? - Rudzielec wyszczerzyl sie. Hermiona rzucila mu ostre spojrzenie i Ron szybko spuscil wzrok i wbil go w lezacy przed soba pergamin. Przez chwile pracowali w ciszy. A przynajmniej Hermiona i Ron pracowali, poniewaz Harry ciagle siedzial zamyslony, ze wzrokiem utkwionym w ogrzewajacych mu twarz plomieniach.

- Nie, to chyba jednak nie to - odezwal sie nagle Ron, podnoszac glowe i marszczac brwi, jakby uderzony nagla mysla. - Ginny powiedziala przeciez, ze Snape zachowuje sie na ich lekcjach tak samo jak zawsze. To znaczy jak wielki, obrzydliwy, tlusty dupek.

- Ide do dormitorium - oswiadczyl nagle Harry, wstajac i zbierajac swoje rzeczy. - Jestem spiacy. Jutro dokoncze.

- Dlaczego? Przeciez mielismy...

- Zamknij sie, Ron, albo w koncu nie wytrzymam i rzuce na ciebie Silencio - warknela Hermiona. Chlopak spojrzal na nia z wyrzutem, a potem na plecy

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату