okaleczonej skorze, starajac sie dotknac kazdego jej skrawka i kiedy na chwile oderwal usta, uslyszal swist wypuszczanego powietrza, tak jakby Severus wstrzymywal je do tej pory. Przeniosl wargi na lagodna linie boku i piescil ja pocalunkami, od biodra, w gore, az do pachy i kiedy uswiadomil sobie, ze wlasnie znalazl sie w tym miejscu, nie mogl sie powstrzymac. To bylo niesamowite. Samym musnieciem moc doprowadzic tego mezczyzne do tak gwaltownej reakcji... Musial zobaczyc to ponownie! Przesunal paznokciami po wrazliwym miejscu i z fascynacja obserwowal, jak Severus wygial sie i zadrzal! I Harry uslyszal przesiakniety przyjemnoscia, wibrujacy jek:
- Aaaaa...
Och, to bylo cudowne! Chcial to uslyszec jeszcze raz! Ponownie przesunal paznokciami po skorze. Smukle cialo spielo sie impulsywnie, jakby porazil je piorun, a z ust Snape’a wydobyl sie kolejny glosny jek i zanim Harry zdazyl zrobic to po raz trzeci, zostal odepchniety i przyszpilony do materaca, a Severus lezal na nim, wbijajac w niego dzikie, rozgoraczkowane spojrzenie.
- Jeszcze nie skoncz... - zaczal Harry, ale reszta zdania utonela w ustach Severusa.
Och, boze! Tak, to bylo najlepsze! Absolutnie najlepsze! Ten goracy, pelzajacy w ustach jezyk i subtelne pieszczenie warg. Tracajace sie nawzajem nosy. Maly i prosty, nalezacy do Harry'ego, oraz duzy, ostry, przypominajacy dziob drapieznego ptaka nos Severusa. Dwa nagie ciala, przycisniete do siebie tak mocno, iz wydawaly sie niemal stopione ze soba. I... brzek spadajacych butelek?
Harry na ulamek sekundy otworzyl oczy, zeby zobaczyc co sie dzieje. Severus bladzil reka po stojacej obok szafce nocnej, najwyrazniej czegos szukajac.
Och...
Harry ponownie opuscil powieki, poddajac sie pocalunkowi i owijajac nogi oraz rece wokol mezczyzny. Wiedzial, czego Severus szukal i sama mysl o tym wystarczyla, aby jego penis jeszcze bardziej zainteresowal sie sytuacja, chociaz i tak byl juz niemozliwie twardy.
Harry uslyszal dzwiek odkorkowywanej butelki i po chwili Severus, nie przerywajac pocalunku, uniosl sie odrobine, wsunal reke pomiedzy ich ciala i ostroznie nawilzyl swoja erekcje. Harry, drzac z niecierpliwosci, podniosl biodra, jeszcze mocniej owinal nogi wokol plecow mezczyzny i... jeknal w jego usta, kiedy poczul, jak ten wchodzi w niego plynnym, ostroznym pchnieciem. Penis Severusa byl tak goracy, ze przypominal roztopiony zelazny pret. Pulsowal w jego wnetrzu, przedzierajac sie przez ciasny tunel miesni, zatapial sie w nim, wypelniajac go plynnym szczesciem. I Harry chcial wiecej. Jeszcze wiecej Severusa. W sobie.
Oplotl wlasnym jezykiem penetrujacy jego usta jezyk Severusa i zaczal go ssac. Mezczyzna pochylal sie... nie, lezal na nim, podpierajac sie na lokciu i jedna reka gladzil Harry'ego po wlosach, a druga wysunal spomiedzy nich, zdjal ze swojej szyi reke Harry'ego, lapiac go za dlon, kladac ja na poscieli i mocno splatajac ich palce. Przerwal na chwile pocalunek i wyszeptal wprost w pulsujace wargi Harry'ego:
- Jestes tylko moj. A reszta niech idzie do diabla.
W tym samym momencie wycofal sie nieznacznie i zaczal wchodzic w niego powolnymi, glebokimi pchnieciami, jakby pragnal wydluzyc te chwile jak najbardziej, rozsmakowac sie w nich, przeciagac je, torturujac ich obu w najprzyjemniejszy mozliwy sposob. Severus jeczal gardlowo przy kazdym pchnieciu, ciagnac zebami za warge Harry'ego, podczas gdy Harry lapczywie nabieral powietrza, a nastepnie ponownie zatapial sie w ustach Severusa.
I wsrod tych wszystkich pojekiwan, pomrukow, pocalunkow, pchniec i westchnien, w zamroczonym, upojonym umysle Harry'ego pojawila sie pewna mysl. Ze nigdy wczesniej on i Severus... nie byli zlaczeni ze soba tak bardzo jak teraz. Polaczeni cialem, ustami, smakiem, zapachem... byli jednoscia. Harry czul to w kazdym pchnieciu, w kazdej eksplozji przyjemnosci wybuchajacej w jego ledzwiach, w kazdym musnieciu jezyka, w kazdym oddechu Severusa,
