- Dipsas. Haslo do moich komnat - dodal Severus, wpatrujac sie w sufit. - Abys zawsze mogl przyjsc, nawet jesli mnie nie bedzie. Kiedys o nie prosiles.
Usta Harry'ego rozciagnely sie w szerokim usmiechu.
- Dziekuje - wyszeptal, nie bardzo wiedzac, jak wyrazic to, co plonelo teraz w jego sercu. - Ja... to znaczy... dziekuje.
- Mozliwe, ze nie bedzie mnie przez kilka najblizszych dni - kontynuowal mezczyzna, wciaz nie spogladajac na Harry'ego. - Dlatego wolalbym, abys mogl tu swobodnie przychodzic. Szczegolnie wtedy, kiedy odczujesz potrzebe wybrania sie, zalozmy, do Dzialu Ksiag Zakazanych.
Harry zignorowal te uwage. Dopoki mial Severusa, Dzial Zakazany w ogole go nie interesowal.
- Dlaczego cie nie bedzie? - zapytal, kreslac palcem kola na bladym torsie Severusa.
- Mam kilka spraw do zalatwienia - odparl mezczyzna i Harry wyczytal z tonu jego glosu, ze wiecej z niego nie wyciagnie.
- Czyli jednak nie pojdziemy do Hogsmeade? - zapytal. Severus zacisnal usta, a Harry zauwazyl, jak przez twarz mezczyzny przebiegl cien, chociaz trwalo to bardzo krotko i zniknelo tak szybko, jak sie pojawilo.
- Przelozymy to na... kiedy indziej. Nie mysl teraz o tym - odparl Severus i Harry uslyszal w jego slowach jakas gorzka nute.
- Wszystko w porzadku? - zapytal, wpatrujac sie w mezczyzne z zaniepokojeniem. Severus odwrocil glowe i spojrzal na niego.
- Znakomicie - odparl, chociaz w jego glosie nadal slychac bylo jakas skaze. - Jestem po prostu zmeczony.
- Och. - Harry ponownie ulozyl glowe na ramieniu Severusa. - W takim razie... mozemy isc spac. Chce tylko, zebys wiedzial, ze to... ze ja... ze to bylo niesamowite i... dales mi tyle szczescia i... to byl najpiekniejszy wieczor w moim zyciu i... dziekuje. - Zagryzl warge. Nie chcial paplac, ale nie potrafil sie powstrzymac. Byl tak szczesliwy, ze musial to z siebie wyrzucic.
Severus poruszyl sie i w odpowiedzi przycisnal usta do czola Harry'ego, skladajac na nim niewiarygodnie dlugi i czuly pocalunek. Potem oderwal sie, przyciagnal go do siebie jeszcze blizej i zamknal oczy. Harry wtulil twarz w jego szyje i rowniez zamknal oczy.
- Dobranoc, Severusie - wyszeptal cicho. - I... przepraszam, ze wylalem herbate.
Poczul, jak dlon Severusa zaciska sie na jego plecach.
- Nie szkodzi. Dobranoc.
Harry westchnal i jeszcze mocniej wtulil sie w mezczyzne. Skora Severusa pachniala potem oraz mieszanka ziol i czegos slodkiego. Cynamonu. Slyszal nad soba jego spokojny oddech. Czul go kazda komorka ciala, tak blisko, tak bardzo, bardzo blisko...
W koncu tego dokonal. W koncu zrobil to, co wydawalo sie wrecz niemozliwe... Zdobyl serce Severusa.
To byla dluga, zmudna i wyboista droga. Kilka razy mial ochote zawrocic i w ostatniej chwili sie przed tym powstrzymywal, ale teraz byl wdzieczny sam sobie, ze wytrwal. Nie zmienilby niczego, zadnej decyzji, ktora podjal, zadnego wyboru, nawet jezeli poczatkowo wydawaly sie one nieodpowiednie, poniewaz doprowadzily go az tutaj. Do tej chwili. Najpiekniejszej chwili jego zycia. Chwili, w ktorej to wszystko, o co walczyl, o czym snil i za czym tesknil... w koncu nalezalo do niego! Tylko do niego!
I nawet kiedy chcial sie
