Teraz mam szanse...

- Czy tylko to dreczy cie nocami, Potter? Czy jest jeszcze cos?

Harry opadl z powrotem na fotel. Zamrugal kilka razy, zdjal okulary i przetarl oczy. Wygladal, jakby nie wiedzial, gdzie jest i co sie dzieje.

- O co pytales? - powiedzial, wkladajac okulary z powrotem i spogladajac z podejrzliwoscia na swoja szklanke.

- Mowilismy o twoich snach - odparl gladko Severus.

- A, tak - wymamrotal Harry. - To bylo straszne.

Gdyby glupota miala wyglad, to nosilaby okragle okulary i blizne na czole.

- Co bylo takie straszne? - zapytal mezczyzna z naciskiem.

Harry machnal reka.

- Ten sen o krwi i Smierciozercach. - Gryfon zmarszczyl brwi, jakby probowal przypomniec sobie szczegoly. - Voldemort tez w nim byl. Stali wokol mnie i smiali sie ze mnie, a ja bylem nagi i wszedzie byla krew. Splywala po mnie, nie moglem oddychac. Voldemort powiedzial cos o... uczcie? Chyba tak. Balem sie, nie moglem nic zrobic. Chcialem cie wezwac przez kamien, ale nie mialem go. Zabrali mi go razem z ubraniem. I wtedy uslyszalem... twoj glos. Powiedziales... - zawahal sie i spojrzal na Snape'a. Mistrz Eliksirow pochylal sie do przodu i wpatrywal sie w niego z taka uwaga i intensywnoscia, jakby sen Harry'ego byl najbardziej interesujaca rzecza na swiecie.

- Co powiedzialem? - zapytal z napieciem w glosie, a jego oczy niemal przewiercily Harry'ego.

- Powiedziales... ze nikt mnie tym razem nie uratuje.

Snape zbladl odrobine, a w jego oczach zamigotalo cos na ksztalt strachu.

Cholera jasna! Czyzby mnie rozgryzl? Czyzby w jakis sposob dowiedzial sie o moim planie? Ale w jaki sposob? To przeciez niemozliwe!

Wizja ponownie przeskoczyla.

- Severusie... powiedz do mnie 'Harry'. Nigdy tak do mnie nie mowisz.

- I nie zamierzam zaczac - wycedzil Mistrz Eliksirow.

Przysiegam, ze zaraz rzuce na niego klatwe...

- Nie? - Harry zasepil sie na chwile. - To moze udaloby ci sie to powiedziec w zdaniu: 'Harry Potter mnie lubi'?

Myslisz, ze jestes zabawny, Potter? Jestes zalosny.

Echo dwoch ostatnich slow odbilo sie od niewidzialnych scian umyslu, sprawiajac, ze obraz zaczal falowac i zmieniac sie. Tym razem Severus znajdowal sie w swoim tajnym laboratorium i ze skupionym wyrazem twarzy kolysal w dloni zielonkawa ciecz znajdujaca sie w niewielkiej fiolce.

Jezeli dobrze wyliczylem proporcje, powinienem dodac trzynascie kropel, kazda w odstepie dokladnie dwoch sekund od poprzedniej. - Przymknal powieki i wzial gleboki oddech. - Jezeli cos pojdzie nie tak, bede musial zaczynac od poczatku...- Otworzyl oczy i zawiesil dlon dziesiec centymetrow nad bulgoczaca w kociolku ciecza. Przechylil fiolke i ze zmarszczonymi brwiami przypatrywal sie, jak pierwsza kropla opada do kociolka. Po dwoch sekundach opadla druga. Potem nastepna i nastepna. Pozostaly jeszcze trzy, gdy absolutna cisze zaklocilo natarczywe pukanie w drzwi komnat Severusa. Nagly i niespodziewany halas wytracil mezczyzne z rownowagi, jego reka zadrzala i do mikstury wpadlo kilka kropel naraz. Eliksir zasyczal i zmienil barwe na jadowity turkus.

Do oczu Snape'a naplynela furia. Podniosl wzrok na drzwi. Dlon, w

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату