Wiedziala, ze Snape przyglada sie jej. Czula na sobie jego swidrujace spojrzenie, od kiedy tylko wylonil sie zza zakretu i nawet teraz, kiedy przechodzil obok, zmierzajac w strone klasy, zauwazyla, ze odwraca za nia glowe, nie spuszczajac z niej wzroku.

Zacisnela usta, czujac narastajaca w gardle, kwasna gorycz.

Nie, nie bedzie dobrze! Juz nigdy nie bedzie dobrze!

Przycisnela dlon do ust, nie potrafiac powstrzymac wylewajacego sie z niej szlochu. Odwrocila sie do Rona i wtulila w jego piers, wybuchajac placzem.

- Hermiono, prosze... uspokoj sie - uslyszala jego glos. - Przeciez on tylko zemdlal. Nic takiego sie nie stalo. Na pewno juz wszystko w porzadku.

Ale slowa Rona nie potrafily jej pocieszyc. On nic nie rozumial. Tu nie chodzilo o zemdlenie, ale o to... o to wszystko, co do niego doprowadzilo! O to, ze ona... nie umiala mu pomoc!

- Posluchaj - wyszeptal jej do ucha, gladzac jej plecy - jezeli chcesz, to moze... moze wrocisz do dormitorium i sie polozysz? Jakos cie usprawiedliwie. Nie martw sie. Po lekcji przyjde po ciebie i go odwiedzimy. Co ty na to?

Hermiona oderwala sie od niego i otarla lzy z twarzy.

- Nie. Juz w porzadku. Poradze sobie.

Ron westchnal gleboko i spojrzal w strone drzwi, a nastepnie skierowal swoj wzrok ponownie na Hermione.

- Chodzmy. Zostalismy tylko my. Wszyscy weszli juz do klasy - powiedzial. Hermiona pokiwala glowa i odwrocila sie.

Zobaczyla Snape'a stojacego przy otwartych drzwiach i wpatrujacego sie w nich z glebokim zamysleniem na twarzy. Szybko spuscila glowe i pozwolila poprowadzic sie Ronowi do sali. Miala wrazenie, ze spojrzenie mezczyzny wypala jej dziure w glowie.

Usiadla w lawce i otworzyla torbe, aby wyjac przyrzady, kiedy uslyszala trzask drzwi, a nastepnie kroki. Kroki, ktore zatrzymaly sie tuz przed ich stolikiem.

Hermiona kolejny raz przetarla powieki i powoli podniosla glowe, spogladajac prosto w zmruzone oczy Snape'a. Oczy, ktore po chwili przeniosly sie na Rona, by znow powrocic do jej twarzy.

- Gdzie jest Potter? - Glos Snape'a, pomimo ze byl surowy, zabrzmial wyjatkowo cicho. Hermiona przelknela sline, ale zanim zdazyla odpowiedziec, uprzedzil ja Ron:

- Harry stracil przytomnosc na Historii Magii. Jest w skrzydle szpitalnym.

I wtedy zobaczyla, ze cos za oczami Snape'a poruszylo sie gwaltownie, ale trwalo to tylko ulamek sekundy.

Hermiona uslyszala po swojej lewej stronie parskniecie i donosny glos Zabiniego:

- Podobno runal z impetem i przywalil glowa w podloge. Moze w koncu cos mu sie w niej naprawi. - Pansy zachichotala glosno na ten dowcip. - Niezle zrobil z siebie widowisko. Szkoda, ze mnie tam nie bylo. Wyobrazacie sobie? Taki cudowny widok... - Po tych slowach Zabini wstal i zaczal parodiowac omdlenie Harry'ego. Wszyscy Slizgoni wybuchneli smiechem.

Snape wciaz stal przed ich lawka, wodzac spojrzeniem od Hermiony do Rona, Slizgonow i z powrotem. Hermiona zauwazyla, ze jego rysy wyostrzyly sie, wargi zacisnely, a wzrok stal sie lodowaty. Odwrocil sie gwaltownie i podszedl do tablicy.

W sali momentalnie zapadla cisza.

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату