jej to do glowy? To oznaczalo, ze tamta lekcja nie byla mu obojetna. I Merlinie...! Pamietala tez jak Harry prowokowal Snape'a! Cokolwiek zaszlo pomiedzy nimi...
- Hermiono - szepnal Ron. - Co sie dzieje? Dlaczego zgasilas ogien?
Hermiona spojrzala na niego szeroko otwartymi oczami.
- Ron, posluchaj... to dlatego Harry zemdlal... to cale jego zachowanie i ta bariera, ktora sie otoczyl nie sa prawdziwe. To wciaz ten sam Harry! Rozumiesz? Musimy...
- Hermiono, juz dobrze - przerwal jej Ron, kiedy zobaczyl, ze po jej policzkach znowu splywaja lzy. Szybko zerknal na biurko nauczyciela. - Snape sie na nas gapi. Przynajmniej udawajmy, ze pracujemy.
Ron nie musial jej tego mowic, Hermiona wiedziala to, czula jego natarczywe spojrzenie, ale kompletnie ja to nie obchodzilo. Nie dokonczy tego eliksiru. Nie byla w stanie tego zrobic. Pragnela jedynie, zeby lekcja juz sie skonczyla.
Jak mogla byc taka glupia? Harry wcale sie nie zmienil. Po prostu... zamknal wszystko w sobie. Bardzo gleboko. Odcial od siebie to, co sprawialo mu bol, a co za tym idzie, rowniez wszelkie emocje. Musza po prostu sie do niego dostac, dokopac do tego wrazliwego, uczuciowego chlopaka, zamknietego gdzies tam w srodku.
Musza... byc przy nim. Byc przy nim bez wzgledu na wszystko i wspierac go.
Wytlumaczy to Ronowi. Wytlumaczy mu tak, aby zrozumial. I znowu beda razem. Wszyscy razem. I Harry... Harry do nich powroci.
Myslala o tym przez cala lekcje. Nie dokonczyla eliksiru. Po raz pierwszy w zyciu nie uwarzyla eliksiru, ale nie obchodzilo ja to. Snape'a rowniez wydawalo sie nie obchodzic, poniewaz ani razu nie podniosl sie zza swego biurka, by zrobic obchod albo sprawdzic ich wyniki. Po dzwonku po prostu kazal im zostawic na lawkach podpisane eliksiry i wyjsc.
Hermiona znalazla sie za drzwiami jako pierwsza. Chciala jak najszybciej odwiedzic Harry'ego.
Wbiegla do szpitala i natychmiast przypadla do lozka przyjaciela. Spal. Na szafce obok zauwazyla silna miksture nasenna.
Przysiadla na skraju lozka i ujela jego chlodna, wiotka dlon. Ron przystanal za nia. Poczula jego ciepla reke na swoim ramieniu.
Znowu byli razem. Kiedy byli we trojke, potrafili pokonac nawet najwieksze przeszkody. Teraz tez tak bedzie.
- Tylko do nas wroc - wyszeptala.
--- rozdzial 60 ---
60. I don't believe you (Prolog)
No I don't believe you
When you say don't come around here no more
I won't remind you
You said we wouldn't be apart
No, I don't believe you
When you say you don't need me anymore
So don't pretend
To not love me at all
Just don't stand there and watch me fall
Mowi sie, ze nawet bedac nieprzytomnym, odczuwa sie bodzce zewnetrzne, takie jak zapach, dotyk, glos. Obecnosc. Nawet jezeli po przebudzeniu sie ich nie pamieta, ich sugestia pozostaje w najglebszych zakamarkach umyslu i serca, niewidoczna i nieuswiadomiona, ale jednak oddzialujaca na wszystkie pozniejsze mysli i dzialania. Dlatego tak wazne jest, aby po prostu byc przy
