czujac na sobie ich zaskoczone spojrzenia, podniosl sie szybko i rowniez skierowal do skladziku, chociaz nie mial pojecia, jakie ingrediencje beda mu potrzebne. Nie wiedzial nawet, jaki w ogole ma uwarzyc eliksir.

Odwrocil sie, aby przeczytac jego nazwe na tablicy i w tej samej chwili poczul, jak cos podcina mu nogi. Stracil rownowage i grzmotnal na podloge, uderzajac sie bolesnie w lokiec. Zdazyl jednak zauwazyc cofajaca sie szybko stope Zabiniego. Slizgon zatrzymal sie nad nim, a jego twarz wykrzywil zlosliwy usmieszek.

- Potter, znowu zaslables? Moze powinnismy wezwac Pomfrey i po raz kolejny odwolac lekcje z twojego powodu? Przeciez tak lubisz, kiedy inni sie nad toba uzalaja, co? Maly, biedny Zloty Chlopczyk...

Harry podniosl sie powoli, kompletnie nie zwracajac uwagi na ciche smiechy dochodzace od strony lawek Slizgonow. Wyprostowal sie i spojrzal wprost w male, szaroniebieskie oczy Zabiniego, niemal rozkoszujac sie powracajaca stala. Zimna, twarda i ostra. Idealna, by wbic ja gleboko w stojacego naprzeciw Slizgona.

Zrobil krok w przod, jakby chcial go ominac, ale zatrzymal sie na sekunde i wyszeptal mu do ucha lodowatym glosem, ktory nie wydawal sie nalezec do niego:

- Jezeli nie chcesz spotkac sie z Malfoyem w jego najwiekszych koszmarach, to dobrze ci radze, nigdy wiecej sie do mnie nie zblizaj. - Zabini zbladl i spojrzal na niego rozszerzonymi oczami. Harry nie czekal na dalszy rozwoj wypadkow. Ruszyl dalej, slyszac za plecami przecinajacy powietrze, ostry glos Snape'a:

- Prosze siadac, panie Zabini i zajac sie swoim eliksirem. I nie chce slyszec juz ani slowa wiecej. Jezeli jeszcze ktos sprobuje sie odezwac, to zostanie wyrzucony z zajec. Czy to jasne?

Harry odwrocil glowe, aby po raz kolejny spojrzec na tablice i przy okazji musnal wzrokiem wykrzywiona grymasem wscieklosci twarz Zabiniego.

Kompletnie go ignorujac, odczytal w koncu nazwe eliksiru, ktory powinien przygotowac - Eliksir Odkazajacy. Na chybil trafil wybral kilka skladnikow, ktore uznal, ze powinny sie w nim znalezc. I tak byl pewien, ze go spartaczy, skoro podczas lekcji, na ktorej owa mikstura byla omawiana, lezal nieprzytomny w szpitalu. Wiedzial, ze Snape celowo wybral dla niego ten eliksir. Chcial, aby Harry zawalil. Zreszta... nie powinien sie tym przejmowac. To nie bylo teraz wazne. Zadne eliksiry, zadne zajecia. Za kilka dni mial spotkac sie z Voldemortem. Nic nie bylo teraz wazne... a juz w szczegolnosci Snape.

Przekonanie swojego umyslu do tej ostatniej czesci okazalo sie jednak zadaniem przerastajacym mozliwosci Harry'ego.

Incydent z Zabinim rozladowal jednak nieco kumulujaca sie w nim zlosc i pomogl mu ostudzic te wszystkie niepokojace przeblyski emocji. Ani razu nie spojrzal juz na ciemna sylwetke. Z nadzwyczajnym skupieniem siekal skladniki i dodawal je po kolei do bulgoczacego wywaru, chociaz nawet nie wiedzial, czy sa odpowiednie. W kazdej chwili spodziewal sie eksplozji, dlatego bardzo dokladnie obserwowal pojawiajace sie na powierzchni bable, by, w razie zagrozenia, miec przynajmniej na tyle duzo czasu, aby schowac sie pod lawke.

W koncu, mniej wiecej w polowie lekcji, panujaca w klasie cisze przerwal odglos odsuwanego krzesla. Mistrz Eliksirow podniosl sie ze swego miejsca przy biurku, po czym ruszyl na zwyczajowy obchod.

Harry spial sie mimowolnie. Nie potrafil nad tym zapanowac. To bylo jak reakcja obronna. Jakby cale jego cialo szykowalo sie do jakiejs wyimaginowanej bitwy. Ze soba.

Snape zaczal od Slizgonow. Harry slyszal jego cichy, wibrujacy glos, ktory snul sie po klasie niczym dym, kiedy mezczyzna dawal wskazowki swym podopiecznym. A kiedy tak szeptal, wtedy brzmial zupelnie jak wtedy, kiedy... kiedy...

Merlinie! Natychmiast sie uspokoj!

Mocniej zacisnal

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату