doskonale, ze to nie byly czcze przelewki. Snape byl prawdziwym Mistrzem Eliksirow. Tylko on potrafil uwarzyc cos tak poteznego. Spedzil kilka miesiecy, przygotowujac te miksture, by na koncu podac ja Harry'emu, a teraz... teraz Harry zamierzal ja ukrasc.

Co za ironia.

Przelknal sline i siegnal do ukrytej w kieszeni buteleczki. Odkorkowal ja i za pomoca lezacej obok chochli nalal do niej eliksiru. Dokladnie zamknal butelke, wlozyl ja z powrotem do kieszeni spodni, a nastepnie pochylil sie i wyjal znacznie mniejsza buteleczke z niewielkiej kieszonki ukrytej w nogawce spodni tuz nad butem.

Wolal sie zabezpieczyc. Nie mogl ryzykowac, ze butelka sie zbije albo w jakis sposob moze ja stracic. Dlatego postanowil zabrac ze soba zapasowa porcje. Przelal eliksir do drugiej buteleczki, zakorkowal ja i schowal z powrotem do nogawki. Odlozyl chochle i wzial gleboki oddech, przymykajac oczy.

Mial go! Zdobyl eliksir! Ale... co teraz? Jak mial sie stad wydostac?

Zawrocil i ruszyl do wyjscia. Zatrzymal sie jednak w progu i jeszcze raz odwrocil w strone laboratorium, aby spojrzec na nie po raz ostatni. Spoczywaly tu wszystkie tajemnice Snape'a. Tajemnice, ktore poznal tylko Harry i ktore umra wraz z nim. Czul sie z tym dziwnie. To tutaj zmienilo sie jego zycie. Dokladnie w tym pomieszczeniu, kiedy odkryl... Mimowolnie zerknal na myslodsiewnie.

Nie, to nie byla pora na nostalgie!

Jeszcze raz spojrzal na odbijajaca swiatlo rozdzki szklana gablote, w ktorej spoczywaly prezenty. Ich obecnosc tutaj nie dawala mu spokoju.

Ze zmarszczonymi w zamysleniu brwiami odwrocil sie w strone wyjscia, ale wtedy cos intrygujacego przyciagnelo jego uwage. Stal obok znajdujacej sie przy wyjsciu szafki. Na jej sciance widnialy... - podniosl rozdzke wyzej - ...widnialy cztery dlugie, pionowe zadrapania, rownolegle do siebie. Jakby... jakby ktos tak mocno wbijal paznokcie w drewno, ze az pozostaly slady.

Blyskawicznie spojrzal w kierunku myslodsiewni i z powrotem na zadrapania i w tym samym momencie zalala go lodowata fala zrozumienia. Dokladnie tutaj stal Snape, wtedy, kiedy Harry dowiedzial sie wszystkiego z myslodsiewni, a potem w rozpaczliwym amoku obrzucal go potokiem wyzwisk i oskarzen. Dokladnie tutaj... - Harry uniosl dlon i palcami dotknal wyzlobionych paznokciami zaglebien - ...dokladnie tutaj trzymal reke.

Czul, jak jego serce przyspiesza, a krew zaczyna szybciej krazyc, kiedy niewyobrazalna mysl wkradala sie do jego glowy... Co moglo dziac sie w sercu kogos, kto pozostawil takie slady? Odzwierciedleniem jak wielkiego huraganu emocji mogly byc te bruzdy? Co sie wtedy dzialo za ta blada, pozbawiona wyrazu maska, zza ktorej spogladal na niego Snape?

Wiedzial, ze juz nie otrzyma odpowiedzi na zadne z tych pytan. Bylo na to za pozno. Ale uczucie niepokoju nie potrafilo go opuscic, nawet kiedy wyszedl z laboratorium, a scianka przesunela sie i zamknela za nim. Wyciagnal z kieszeni peleryne, rozwinal ja i zarzucil na siebie.

Nie spodziewal sie zbyt szybkiego powrotu Snape'a, ale ostroznosci nigdy za wiele. Teraz pozostalo pytanie, jak ma sie stad wydostac. Czyzby jedynym sposobem bylo czekanie na powrot Mistrza Eliksirow i wyslizniecie sie stad, kiedy bedzie otwieral drzwi? A moze...

Harry podszedl do drzwi. Moze haslo dziala tylko z tamtej strony? W koncu ma za zadanie powstrzymywac przed wtargnieciem do komnat, a nie opuszczeniem ich. Wysunal reke spod peleryny i siegnal do klamki, ale zanim zdazyl jej dotknac... drzwi otworzyly sie gwaltownie, uderzajac w sciane i Harry zdazyl jedynie podniesc glowe i spojrzec prosto w pare czarnych, plonacych gniewem oczu, zanim z cienkich warg wydobyl sie wsciekly syk:

- Potter! Wiedzialem, ze to ty!

Reka Snape'a wystrzelila do przodu, zlapala za peleryne i sciagnela ja z niego jednym szarpnieciem.

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату