chociaz doskonale wiedzial, ze rownie dobrze moglby pytac Voldemorta, czy go oszczedzi.

Rysy Snape'a wyostrzyly sie.

- Zawsze tak samo bezczelny... - mruknal, zblizajac sie bezszelestnie niczym przyczajony w trawie drapieznik. - ...arogancki... - Oczy Harry'ego rozszerzyly sie, kiedy zrozumial, jak blisko go dopuscil. - ...gowniarz.

Snape skoczyl.

- Dretwota!

Zaklecie swisnelo nad ramieniem mezczyzny i ulamek sekundy pozniej Harry poczul zelazny uchwyt na nadgarstku, wykrecajacy mu reke. Krzyknal z bolu i wypuscil rozdzke, ale nie poddal sie bez walki. Sprobowal zadac cios druga reka, ale Snape zlapal jego piesc, wykrecil mu obie rece do tylu, odwracajac go przodem do sciany i przycisnal do biblioteczki z taka sila, jakby zamierzal go zmiazdzyc. Harry jeknal i z trudem zdolal odwrocic twarz w bok. Polka wbijala mu sie w policzek, pluca palily, a serce lomotalo w piersi.

- Jak mogles w ogole pomyslec, ze masz ze mna jakiekolwiek szanse, chlopcze? - uslyszal niski, gleboki glos tuz przy swoim uchu.

Harry zacisnal zeby, czujac wzrastajaca zlosc. Na siebie. Na wlasna glupote. I na Snape'a. Za to, ze zawsze wygrywal. Za to, ze zawsze byl krok przed nim.

Sprobowal sie uwolnic, ale to spowodowalo jedynie, ze bol w wykreconych ramionach nasilil sie.

- Nie szarp sie, to poluzuje uscisk - powiedzial Snape. Harry czul na karku jego goracy oddech i mial wrazenie, ze ten oddech wedruje po jego kregoslupie, podrazniajac zakonczenia nerwowe. - Zaraz sie przekonamy, po co tu przyszedles...

Harry zacisnal powieki, kiedy dlon Snape'a uwolnila jego lewa reke i zaczela wedrowac wzdluz boku. Wsunela sie w bluze i wyciagnela z niej... mape Huncwotow. Mape, ktora Harry zapomnial wyczyscic! A niech to!

- No prosze. Co my tu mamy? A wiec to tego uzywales, aby mnie szpiegowac... - W glosie mezczyzny pojawila sie niezwykle grozna nuta. - Konfiskuje ja.

- Zostaw! - warknal Harry, czujac jak wscieklosc przelewa sie przez niego, ale nie moze znalezc ujscia. - Jest moja!

Nie moze dluzej pozwalac mu... Nie moze!

W momencie, kiedy Snape odsunal sie nieco, aby schowac mape w swoje szaty, Harry wykorzystal te odrobine swobody, wyszarpnal uwolniona reke i uderzyl lokciem w tyl, trafiajac mezczyzne prosto w zebra.

Uslyszal zduszony pomruk zaskoczenia i bolu i, nie czekajac na nic, rzucil sie do ucieczki, ale Snape, pomimo ciosu, nie puscil jego drugiej reki. Szarpnal go i przyciagnal z powrotem, odwracajac przodem do siebie i ponownie wciskajac w biblioteczke. Harry uderzyl glowa w polke i na moment stracil orientacje.

- Nie pozostawiasz mi wyboru - uslyszal wypowiedziane gniewnie slowa, a po chwili zobaczyl krotki rozblysk i odkryl, ze... nie moze sie poruszac. Jego rece, nogi i cale cialo przykleily sie do biblioteczki za plecami i chociaz bardzo chcial sie uwolnic, to nie mogl poruszyc nawet malym palcem. Jedyna czescia ciala, ktora nie zostala unieruchomiona byla glowa.

- Wypusc mnie! - krzyknal, probujac sie wyszarpnac, ale nie mial na to szans.

Przegral. Znowu z nim przegral. To nie tak mialo sie zakonczyc.

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ОБРАНЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату