Severus machnal rozdzka, gaszac plomienie wedrujace po stojacych wzdluz scian, wypelnionych ksiegami regalach. Przez chwile przeszukiwal je wzrokiem, odczytujac tytuly. Byly tu wszystkie najrzadsze i najcenniejsze woluminy dotyczace Czarnej Magii. Wszystkie zgromadzone w jednym miejscu przez tego ekscentrycznego starego durnia, ktory ksiegi cenil bardziej nad wlasne zycie. Opieczetowal je wszelkimi znanymi zakleciami ochronnymi, ale wystarczyla prosta sztuczka, aby wlasnorecznie je zdjal. Bo czyz grozba, ze wszystkie lata kolekcjonowania pochlonie i strawi ogien, nie byla wystarczajacym powodem, by za wszelka cene ratowac swe cenne zbiory?
Severus zmarszczyl brwi, kiedy jego spojrzenie padlo na ciemna okladke, na ktorej grzbiecie wygrawerowano 'Czarna Magia w teorii i praktyce'. Dokladnie w to miejsce w pierwszej chwili zbladzil wzrok staruszka, kiedy Severus rozpetal pieklo w jego bibliotece. Ale nie o te ksiege mu chodzilo. Byl to zwykly podrecznik do Czarnej Magii. Jeden z najstarszych i najbardziej zaawansowanych, nie na tyle jednak unikalny, by znalezc sie w gronie tych wszystkich wyjatkowych ksiag. Kazdy adept ciemnej magii znal jego zawartosc. Sam posiadal jeden egzemplarz w swych zbiorach. Ale przeciez nie mogl sie pomylic. Wyraznie widzial, ze staruszek spoglada wlasnie tutaj. Kiedy wokol wybucha pozar, instynkt kaze ratowac to, co najcenniejsze...
Severus zmarszczyl brwi i dokladniej przyjrzal sie ksiedze. Szkielko wsrod diamentow...
Na jego usta wyplynal krzywy usmieszek.
Oczywiscie!
Uniosl rozdzke i skierowal ja ku ksiedze.
- Enuntatium.
Ksiega rozblysla ciemnym, niemal czarnym blaskiem i przeobrazila sie. Litery na jej grzbiecie zmienily sie w skomplikowane runy.
Iluzja. Mogl sie domyslic. Taka sama jak ta, ktorej uzyl do rozpetania pozaru.
Wyciagnal dlon i zacisnal ja na ksiedze. Poczul mrowienie w palcach. Wolumin emanowal stara, niemal pradawna magia. Wysunal go spomiedzy pozostalych ksiag i przesunal dlonia po chropowatej, skorzanej oprawie.
W jego oczach pojawil sie zimny plomien satysfakcji.
Zdobyl go. Jedyny istniejacy przepis na Admorsusexcetre i najszersze kompendium wiedzy o tym wyjatkowym eliksirze.
Teraz nic go juz nie powstrzyma.
***
Mial juz plan, ksiege i kilka z tych najlatwiej dostepnych skladnikow, ktore odnalazl w swych wlasnych zbiorach.
Pozostala kwestia Pottera, ktora mial zamiar rozwiazac szybko, zgrabnie i efektownie, a zwazywszy na to, ze chlopak cale popoludnie spedzi na sprzataniu schowkow, okazja byla wrecz wysmienita, by przylapac go sam na sam, przywrzec do muru i nie dac zadnej szansy ucieczki. Ale musi dzialac rozwaznie. Zadnego przymusu. Jedynie czyste wyrachowanie. Doprowadzi go nad sama krawedz. Doprowadzi do tego, ze sam zacznie go blagac... i dopiero wtedy go dotknie. Zreszta chlopak ma dopiero szesnascie lat. Nie wiadomo, jak daleko bedzie mogl sie posunac, ale sadzac po sile pragnienia, ktore ujrzal wtedy w jego oczach, podejrzewal, ze odrobina perswazji wystarczy, aby osiagnac zamierzony efekt. Chlopak ma prawdopodobnie zerowe doswiadczenie na tym polu i Severus bedzie musial nim pokierowac. Bedzie musial pokazac mu, czego oczekuje... i mial nadzieje, ze w tej dziedzinie Potter okaze sie o wiele pojetniejszym uczniem niz w Eliksirach.
*
Coz, to bylo... intensywne doznanie.
Nie spodziewal sie, ze Potter okaze sie tak... ulegly. Wystarczyl jeden dotyk, by roztopil sie w jego dloniach niczym maslo, pozwalajac
