Skoro chlopak byl tak zmeczony, to po co nalegal na przyjscie tutaj? Przeciez nie minelo nawet dziesiec minut. Kazal mu tylko poczekac...
Oparl sie w fotelu, uwaznie przygladajac sie pograzonej we snie twarzy Pottera. Zmienil sie. Severus zbyt czesto go obserwowal, zbyt dobrze znal jego twarz, by nie zauwazyc wszystkich zmian, ktore sie na niej dokonaly. Nadal widac bylo na niej zadrapania, ale i tak wygladal duzo lepiej niz jeszcze kilka dni temu. Schudl. Kosci policzkowe byly wyrazniejsze, a cienie pod oczami glebsze. Okulary zsunely mu sie na czubek nosa, a wlosy tak ulozyly, ze blizna na czole byla doskonale widoczna.
Severus przesunal wzrok nizej, na przekrzywiony krawat i wygnieciony, odrobine za duzy szkolny mundurek. Doprawdy, czy ten chlopak nie mial za grosz gustu? Zawsze tak denerwujaco niechlujny, do tego te wiecznie rozczochrane wlosy...
Ponownie spojrzal na pograzona we snie twarz. Oblizal wargi. Wstal.
Powoli podszedl do rozciagnietego w fotelu chlopca.
Z pewnoscia nie pozwoli mu spac w swoim salonie...
Pochylil sie, opierajac sie jedna reka o podlokietnik, a druga rozpinajac guziki bialej koszuli Harry'ego. Niespiesznie, jeden po drugim.
...ale w zamian za to, co przeszedl...
Rozsunal koszule, odslaniajac jasna, gladka skore. Jego oczy rozblysly, a w pomieszczeniu pojawila sie coraz wyrazniejsza sugestia plomieni.
...przeciez nic sie nie stanie, jesli...
Delikatnie przesunal palcami po unoszacej sie i opadajacej klatce piersiowej, brzuchu, miekkim podbrzuszu, docierajac do spodni. Rozpial guzik i dlugimi palcami siegnal po zamek, powoli przesuwajac go w dol. Ponownie oblizal wargi.
...sprawi mu odrobine przyjemnosci...
Wsunal dlon w spodnie, ostroznie owijajac palce wokol rozkosznie goracego penisa chlopca.
Zawsze taki cieply, rozgrzany... niczym zywa pochodnia...
Z lekko rozchylonych ust Harry'ego wyrwal sie cichy jek. Na wargach mezczyzny pojawil sie krzywy usmieszek.
*
Snape stal przy komodzie, trzymajac w dloni zielony kamien i wpatrujac sie w niego ze zmarszczonymi brwiami.
Dzieki temu kamieniowi bedzie mial Pottera caly czas na oku. Nie moze dopuscic do tego, zeby znowu cos mu sie stalo... Musi go pilnowac. Chlopak jeszcze nie raz moze wplatac sie w niebezpieczne sytuacje, taka juz mial nature. A Severus doskonale wiedzial, ze tylko on moze zapewnic mu bezpieczenstwo. Potter mogl sobie nie sluchac zadnych autorytetow... ale tylko odwazylby sie nie posluchac jego.
*
Nie minelo nawet kilka godzin, a Potter juz nie potrafil powstrzymac sie przed naduzywaniem kamienia. Coz za bezmyslny dzieciak... Klejnot mial mu sluzyc w sytuacjach zagrozenia zycia, a nie do wysylania ckliwych wiadomosci. A teraz jeszcze zaklocil mu niedziele, nalegajac na spotkanie, w jakiejs wyjatkowo waznej sprawie, a chodzilo tylko o ta wszystkowiedzaca Granger, ktora odwiedzila go kilka dni wczesniej, probujac go zaszantazowac, i Severus byl zmuszony wymazac jej pamiec. Zbyt duzo wiedziala.
Oczywiscie Potter nie potrafil utrzymac jezyka za zebami... Chociaz bardziej prawdopodobne bylo to, ze nie potrafil utrzymac na wodzy
