swojej wybujalej emocjonalnosci i Granger sama zaczela sie czegos domyslac. Jezeli tak dalej pojdzie, to w koncu chlopak moze ich zdradzic, a wtedy wszystko legnie w gruzach. Powinien nad soba panowac, do jasnej cholery! To nie jest zabawa!

Ale nawet, gdy Severus jasno mu to wyjasnil, Potter wydawal sie chyba nadal nie do konca zdawac sprawy z powagi sytuacji, poniewaz pierwsze co zrobil, to podszedl do niego i znowu przylgnal do niego calym cialem, obejmujac go w pasie i wtulajac twarz w jego piers, jakby sadzil, ze takimi dobrymi dla glupcow, sentymentalnymi gestami cokolwiek zdziala...

- Przepraszam - wyszeptal. - To sie wiecej nie powtorzy. Prosze, nie gniewaj sie na mnie.

Severus zesztywnial mimowolnie. Powietrze roziskrzylo sie i rozgrzalo, wypelniajac sie uderzeniami serca. I slodkim, mdlacym zapachem wanilii...

Mezczyzna zacisnal usta i przymknal powieki.

Znowu to samo... Zawsze taki uczuciowy... Potter lgnal do niego niczym szczeniak, ktory potrzebuje dotyku swego pana.

I nawet jezeli na pewien sposob bylo to... ujmujace, to i tak...

Mysli urwaly sie, przeszyte blyskawica lodu. Do ciepla wdarl sie chlod.

Mroczny Znak na przedramieniu Severusa zapiekl tak bardzo, jakby zywcem wypalano mu go na skorze. Bol rozchodzil sie az do barku, a wraz z nim nadplynela... ciemnosc. I lodowate zimno. Nienawisc. Nienawisc, ktora zdawala sie wypelniac cale powietrze i wdzierac sie do pluc wraz z oddechem.

Z ciemnosci wylonila sie zaskoczona twarz Harry'ego.

- Co sie st...

Snape nie czekal na dokonczenie zdania. Zlapal chlopaka za ramie i odepchnal od siebie z calej sily.

Przycisnal lewa reke do przedramienia, chociaz wiedzial, ze to wcale nie zatamuje bolu.

- To Voldemort? - zapytal lamiacym sie glosem Harry. - Prawda?

- Zejdz mi z oczu, Potter - warknal mezczyzna, walczac z naplywajaca ciemnoscia, rozswietlana blyskawicami spopielajacej odrazy. Wiedzial, gdzie musi sie udac. I co zrobic...

Ale Harry nie poruszyl sie. Po prostu stal i wpatrywal sie w niego szeroko otwartymi oczami.

- Nie dosc, ze jestes glupi, to na dodatek gluchy!

Severus nie zwazal juz na slowa. Po prostu smagal nimi niczym batem, tak jak zawsze, kiedy byl wzburzony...

- Nie slyszales, Potter? Wynos sie stad!

Chlopak cofnal sie z przerazeniem w oczach, potknal i wpadl na fotel. Severus mial dosyc jego nieudolnosci. Wiedzial, ze jezeli Potter zostanie tu jeszcze chocby chwile dluzej, to nie bedzie reczyl za swoje czyny... Przypadl do niego i jednym szarpnieciem postawil go na nogi. Zacisnal palce na jego ramieniu, wbijajac mu je bolesnie w cialo i na wpol zaciagnal, na wpol dowlekl go do drzwi prowadzacych na korytarz, a nastepnie wyrzucil za nie, zatrzaskujac je z calej sily i opierajac sie o ciemna powierzchnie.

Dosyc tego. Dosyc tego ciaglego przychodzenia, przepraszania, przytulania... To wszystko zaczyna powoli przypominac jakas farse... Potter jest tylko srodkiem do realizacji celu. Niczym wiecej.

Severus powoli uniosl dlon, odslaniajac Mroczny Znak, ktory wciaz jeszcze pulsowal i wydawal sie wic na skorze.

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату