Napelnil druga i oparl sie o blat, spogladajac przed siebie niewidzacym spojrzeniem.

Nie moze mu na to pozwolic. Nie pozwoli mu sie oddalic. Nigdy. Da mu to, czego chlopak pragnie. Czulosc. Wieksze zainteresowanie. Cos, co sprawi, ze zostanie...

Ucisk wzmogl sie. Severus wypil druga szklanke, ale alkohol nie pomagal. Sprawil jedynie, ze jego spojrzenie stalo sie rozbiegane.

Musi doprowadzic do tego... by Potter znow tak na niego patrzyl... tak jak wczesniej. I juz nigdy sie od niego nie oddalal... Nigdy.

Palce Severusa zacisnely sie wokol szklanki, kiedy przypomnial sobie wyraz oczu Pottera... sploszony, wystraszony, nieufny... a nastepnie te same oczy, ktore zawsze patrzyly na niego z pragnieniem, oddaniem... nawet z ta przekleta zuchwaloscia...

Szklanka przefrunela przez pokoj i z glosnym brzekiem rozbila sie o sciane.

***

Minely dwa dni. Potter zjawil sie na kolejnym szlabanie z nareczem ksiazek, co pokrzyzowalo plany Severusa. I nieco go zaskoczylo. Chlopak po raz pierwszy zajal sie nauka, a nie nim. I probowal nawet prowadzic z nim konwersacje na odpowiednim dla Severusa poziomie, co bylo zdumiewajace, zwazywszy na to, jak ogromna wiedze musial przyswoic, aby tego dokonac. A przeciez Severus, proponujac mu swego czasu rozmowe na temat krwi buchorozcow, chcial mu jedynie wytknac braki w wyksztalceniu. Nie spodziewal sie, ze Potter az tak wezmie je sobie do serca, ze na nastepne spotkanie przyjdzie przygotowany lepiej niz do jakiegokolwiek egzaminu z Eliksirow w ciagu wszystkich jego lat nauki w Hogwarcie. To bylo... nieoczekiwane.

Ale sprawilo, ze Severus zdecydowal sie przelozyc poniedzialkowy szlaban, ktory w zasadzie w ogole sie nie odbyl, na piatek. Nie mogl czekac do kolejnego poniedzialku. To byloby zbyt dlugo. Juz i tak... wykazal cierpliwosc.

Mial wobec chlopaka plany... bardzo konkretne plany. I nie obchodzilo go, ze Potter mial miec w sobote mecz. Tym razem nic mu ich juz nie pokrzyzuje. Potter znowu bedzie nalezal do niego. Znowu bedzie patrzyl na niego tak jak wczesniej...

Ta mysl krazyla w jego glowie przez kolejne dwa dni. Nie potrafil sie jej pozbyc. Cokolwiek robil, wciaz tkwila na dnie umyslu, determinujac kazdy jego krok i szepczac mu do ucha: „Juz niedlugo znowu bedzie twoj...”

Piatkowy wieczor w koncu nadszedl. Severus siedzial w fotelu, nieswiadomie bebniac palcami w porecz i wpatrujac sie w przesuwajaca sie wolno wskazowke zegara.

Jeszcze dziesiec minut. Potter zjawi sie tutaj za niecale dziesiec minut...

A kiedy tylko wejdzie... nie pozwoli mu nawet zaczerpnac tchu, zanim zatopi w nim swe dlonie, swe usta i swego penisa...

Gdzie go wezmie? Przy drzwiach, tak jak ostatnio? Nie, okazalby w ten sposob zbyt duza niecierpliwosc... chlopak sam musi do niego przyjsc.

Na podlodze? Moglby zacisnac dlonie na tych gladkich posladkach, rozszerzajac je, by miec jak najdoskonalszy widok, a potem obserwowac, jak jego penis wsuwa sie w ten maly, ciasny tylek, jak zaglebia sie w zaczerwienionej, pulsujacej otchlani i jak Potter skamle, drapiac paznokciami podloge...

Nie, jakkolwiek kuszaca wydawala sie ta wizja, to nie pomoze mu zrobic kolejnego kroku w pozadanym kierunku.

Moze tutaj, na fotelu? Moglby obserwowac, jak Potter porusza sie na nim, zataczajac biodrami kola na jego kolanach... moglby obserwowac jego twarz w chwili najwiekszego uniesienia... moglby znowu zobaczyc ten moment... moment, w ktorym wszystko odplywalo z jego twarzy, pozostawiajac jedynie czyste, promieniujace z niej spelnienie... Otwarte od krzyku usta, czarne kosmyki przyklejone do zroszonego potem czola, zacisniete, drgajace pod powiekami oczy... W tym jednym, jedynym momencie Potter zmienial sie. Juz nie byl Chlopcem, Ktory Przezyl ani krnabrnym

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату