emanujacy od niego strach, ale oprocz niego bylo tam cos jeszcze... nienawisc.
Mezczyzna uniosl glowe i... splunal na jego szate.
- Pierdol sie - wycharczal.
Czarne oczy zmruzyly sie, rozblyskujac lodem.
Wiele razy zastanawial sie, dlaczego tak wielu glupcow uwazalo zaciety upor za oznake odwagi... skoro nie przynosila im ona niczego poza cierpieniem i smiercia?
- Lacrima!
Powietrze rozdarl niemal zwierzecy wrzask. Cialo mezczyzny wpadlo w niekontrolowane drgawki, rzucajac sie na krzesle z taka sila, iz niemal przewrocilo je na podloge. Zaczerwieniona skora okalajaca jedna z ciemnych plam zaczela sie odrywac, odslaniajac miesnie i nerwy.
I nagle wszystko ucichlo. Cialo zwiotczalo, a glowa mezczyzny opadla do przodu.
Severus opuscil reke. Napiecie w jego oczach przygaslo. Palce zacisniete wokol rozdzki rozluznily sie nieco.
Przez chwile po prostu przygladal sie nieprzytomnemu mezczyznie, zastanawiajac sie nad nastepnym ruchem.
Byl twardy. Twardszy, niz sie spodziewal. Obawial sie, ze w jego przypadku tortury mogly zdzialac niewiele, a nie mogl przesadzic, by nie zmasakrowac za bardzo umyslu tego czlowieka, tak jak stalo sie to z Longbottomami. Potrzebowal jego wiedzy i umiejetnosci. A tych nie mogly zapewnic mu jednoczesnie ani Imperius, ani Legilimens Evocis. Ani nawet Veritaserum, ktore otumanialo zbyt bardzo, by pozwolic na tak skomplikowana czynnosc, jak odczytanie run.
Nie, bedzie musial zagrac inna karta.
Siegnal do kieszeni szaty i wyjal z niej niewielka buteleczke. Zlapal mezczyzne za wlosy, odchylil jego glowe do tylu, scisnal szczeke, otwierajac mu usta i wlal do nich odrobine plynu.
Odstapil, gdy mezczyzna zakrztusil sie, otworzyl szeroko oczy i gwaltownie pochylil sie do przodu, plujac czerwono-zielona mazia.
- Interesujace zaklecie, nieprawdaz? - zapytal Severus, kiedy mezczyzna skonczyl juz krztusic sie i pluc. - A gdybym tak uzyl go na twojej zonie i dzieciach? Zastanawiajace, czy wytrzymaliby dluzej niz ty...?
Mezczyzna poderwal glowe, spogladajac na niego przekrwionymi oczami.
- Nie waz sie ich tknac. Jezeli sprobujesz, to...
Zadziwiajace, jak bardzo ludzie, ktorzy nie maja juz wplywu na cokolwiek, dalej potrafia ludzic sie, ze maja jakakolwiek kontrole nad sytuacja...
- Twoj syn skonczyl w zeszlym roku Hogwart, prawda? I planuje zostac badaczem egzotycznych magicznych zwierzat. Coz to by byla za strata, gdyby nigdy nie mial szans ziscic swych marzen... - Wyszeptal Severus, patrzac mezczyznie prosto w oczy. - A corka... ma dopiero dziesiec lat, zgadza sie? Dopiero za rok bedzie mogla pojsc do wymarzonej szkoly. A gdyby ktos odebral jej szanse wybrania swej pierwszej rozdzki? Gdyby nigdy nie bylo jej dane wsiasc do jadacego do Hogwartu pociagu, a ty nigdy nie moglbys pomachac jej na pozegnanie? A co zrobilaby twoja zona po stracie obojga dzieci? Jak sadzisz? Moze sama odebralaby sobie zycie?
- Przestan... - Z drzacych warg mezczyzny wyrwal sie zalosny jek.
Oczy Severusa rozblysly jadowicie.
