zrobic teraz. Byl zbyt intymny. Wymagal... zaangazowania.

Potter nie mial prawa tego zadac. Nie mial prawa stawiac go w takiej sytuacji. Impulsywny, samolubny gowniarz, ktory nigdy nie mysli o konsekwencjach! Nie zdaje sobie sprawy z niebezpieczenstwa, nie rozumie, ze dopuszczenie do tego grozi... utrata kontroli.

Mozesz zanurzyc dlonie w strumieniu, aby nabrac wody i ugasic pragnienie, ale gdy pochylisz sie za bardzo, aby dotknac wargami powierzchni wody... mozesz bardzo latwo stracic rownowage, wpasc w zdradliwe glebiny i utonac. To bylo zbyt duze ryzyko, a Severus nie mogl sobie na nie pozwolic. Stawka byla zbyt wysoka.

I chlopak bedzie musial sie z tym pogodzic, czy mu sie to podoba, czy nie.

Spojrzenie Severusa ponownie spoczelo na drzwiach.

Do cholery z nim!

Blyskawicznie zerwal sie z fotela, zlapal odlozona na czarny fotel peleryne-niewidke i wypadl za drzwi.

*

To byla dobra decyzja. Gdyby tego nie zrobil... gdyby za nim nie poszedl... chlopak moglby zrobic sobie jeszcze wieksza krzywde. W chwili, w ktorej zobaczyl jego pokaleczone dlonie... zrozumial, jak bardzo Potter byl... kruchy. Jak bardzo uzaleznil sie od niego, dostosowujac swoje szczescie do relacji z Severusem. I jak bardzo ta mysl... niepokoila.

Dlatego tez odsunal ja, poswiecajac swe mysli treningom z Nottem. Chlopak nie byl tak zdolny jak Malfoy czy Zabini, ktorych wyszkolil juz jakis czas temu, ale brak umiejetnosci nadrabial zaangazowaniem. Szkoda jednak, ze marnowal swa moc na bezsensowne mordowanie zwierzat, karmiac swa ciemnosc byle czym, bez celu, bez finezji i bez kontroli. Ale skoro jego ojciec nalegal na to, by Severus nauczyl jego syna wszystkich najbrutalniejszych zaklec, to nie mogl odmowic, szczegolnie ze chlopak mogl w ten sposob zaspokoic swa nienasycona, mlodziencza i bezproduktywna zadze krwi, nie sciagajac przy tym na siebie i na Severusa klopotow.

Ale oczywiscie nie dotyczylo to Pottera, ktory sam potrafil byc czesto jednym wielkim klopotem. Kiedy chlopak wpadl do jego gabinetu, wrzeszczac niczym opetany, ze Severus zdradza go z Nottem - chociaz sam ten pomysl byl tak absurdalny, ze tylko oblakaniec mogl na cos takiego wpasc - demolujac mu gabinet i niemal tracac oddech na sama mysl, ze Severus mogl dotknac kogokolwiek, kogokolwiek poza nim... uczucie, ktore pojawilo sie wowczas w Severusie, bylo... niespotykane. Zazdrosc Pottera byla tak destrukcyjna, tak kasajaca, tak niszczycielska... ze, niczym wypelniony lawa pocisk, trafila wprost w jego erekcje, wypelniajac go tak wielkim glodem, iz nie moglby dalej funkcjonowac, gdyby go nie zaspokoil... gdyby nie udowodnil temu nieobliczalnemu dzieciakowi, jak bardzo go pozada... i ze jest jedyna osoba, ktora daje mu tak wielkie spelnienie...

- Jestes... tylko... ty... Potter...

Kiedy wymawial te slowa... kiedy zaglebial sie w nim, w jego drzacym ciele, w jego zachlannym spojrzeniu... przyjemnosc byla tak silna, ze niemal go zabila.

Ale kiedy bylo juz po wszystkim... kiedy obaj lezeli w uscisku, probujac odzyskac oddech i zmysly... Potter znowu to zrobil. Znowu wypowiedzial slowa, ktorych Severus nie chcial slyszec...

- Jestem tylko ja. I zawsze bede.

...ponownie sciagajac ciemnosc. I chlod.

***

Severus nienawidzil Swiat Bozego Narodzenia. Uwazal je za najbardziej bezproduktywne swieto, jakie istnialo, sluzace jedynie pozbawionemu kontroli obzarstwu, wydawaniu setek galeonow na przedmioty, ktore nikomu sie do niczego nie przydadza, udawaniu zyczliwosci dla calego swiata, obwieszaniu kazdej mozliwej powierzchni tandetnymi, koszmarnymi ozdobami i spedzaniu czasu z ludzmi, ktorych wcale nie mialo sie ochoty ogladac. Spiewajace bombki, migoczace lampki,

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату