desen na dywanie i spojrzec na mnie, kiedy do ciebie mowie.

Chlopak ewidentnie sie wzdrygnal, ale nie podniosl glowy. Severus poczul naplyw irytacji.

Dlaczego Potter nie chcial na niego spojrzec? Gdyby byl to po prostu uparty, infantylny rodzaj buntu, to Severus bez problemu by sobie z nim poradzil, ale wyczuwal cos znacznie silniejszego... cos tak niewiarygodnie silnego, ze przesaczalo sie rowniez do jego wnetrza... przynoszac ze soba... wypelniajac go... zmuszajac go do odczuwania...

- Nie kaz mi tego drugi raz powtarzac - rozkazal ostro.

I wtedy Potter podniosl glowe. I Severus zobaczyl. Zobaczyl slady lez na bladych policzkach i spuchniete, zaczerwienione oczy...

I wszystko zniknelo. Utonelo w duszacej ciemnosci i ogluszajacym halasie, wypelnionym zwielokrotnionymi, dudniacymi uderzeniami... uderzeniami, ktore wstrzasaly cala przestrzenia... i odglosem sypiacych sie gruzow oraz pekajacego muru... muru, przez ktory cos sie przesaczalo, przedzieralo... cos, co przynosilo bol.

Zanim jednak Severus zdazyl to zatamowac, rozlalo sie w jego zylach niczym trucizna, przejmujac nad nim kontrole i doprowadzajac go niemal do ruiny.

Wzial gleboki oddech, wynurzajac sie na powierzchnie i pozwalajac, by cieniutkie nici opanowania ponownie oplotly jego umysl oraz cialo, wyciagajac go z jeziora zieleni, w ktorym prawie utonal. Teraz widzial tylko wpatrzone w niego, ukryte za okularami oczy.

Niebezpieczenstwo minelo.

Ale jak w ogole mogl do niego dopuscic? Przyszedl tutaj tylko po to, by powiedziec mu, ze zmienil zdanie. I zrobi to. A potem po prostu wyjdzie i nie bedzie wiecej o tym myslal.

To byla tylko chwilowa slabosc. Nic wiecej.

Nic.

***

- ...Zycze wam wszystkim wytrwalosci i odwagi na kretych sciezkach zycia, najezonych przeszkodami i trudnymi wyborami, ale wiedzcie, ze zawsze odnajdziecie droge, jezeli tylko bedziecie podazali za swiatlem milosci. - Wszyscy zgromadzeni przy jednym stole nauczyciele i uczniowie, ktorzy pozostali na Swieta w Hogwarcie, wpatrywali sie w wyglaszajacego swiateczna przemowe Dumbledore'a, usmiechajac sie lekko. Jedynie Snape przygladal mu sie ponurym wzrokiem. - Zycze wam takze, aby te swieta zmienily cos w waszym zyciu, abyscie mogli przezyc je w radosci i z usmiechem na twarzy. - Dumbledore zerknal w kierunku skwaszonego Snape'a, a jego oczy zamigotaly. - I mam nadzieje, ze za rok rowniez sie tu spotkamy, niezaleznie od tego, co sie w miedzyczasie wydarzy.

W tym samym momencie Snape zmarszczyl brwi, odwrocil wzrok i zatrzymal go na plonacej w lichtarzu swiecy.

Och, wydarzy sie i to bardzo wiele, pomyslal Severus. Czarny Pan bedzie martwy i nareszcie zniknie z jego zycia, raz na zawsze. A jezeli bedzie mu sprzyjac szczescie, to pozbedzie sie rowniez tego starego glupca...

A Potter...

Swieca zamigotala i przygasla. Zrobilo sie ciemniej. I chlodniej.

Potter takze zginie... zginie... i wiecej go nie zobaczy... nigdy wiecej.

Potrzebowal calej sily woli, by odegnac te mysl. Mysl, ktora teraz, w tej jednej chwili wydala mu sie tak... niewyobrazalna.

*

Potter przyszedl do niego od razu po swiatecznej kolacji, przynoszac ze soba caly worek smieci, ktore uwazal za ozdoby gwiazdkowe. Severus

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату