Wyczuwal bijace od nagiego ciala cieplo. Cieplo, ktore zdawalo sie wsaczac przez skore do jego wnetrza i roztapiac cos, co na zawsze powinno zostac skute lodem. Cos w najodleglejszym zakamarku jego umyslu krzyczalo. Krzyczalo, zeby sie opanowal, zeby odsunal sie, wstal i odszedl, tak jak zawsze to robil, by nie dopuscic, nie pozwolic, by cokolwiek go przy nim zatrzymalo. By zdusic w zalazku kazda, najmniejsza nawet iskierke, ktora moglaby niepostrzezenie zagniezdzic sie w jego duszy.
Ale... byl w tej chwili zbyt ogluszony, by uslyszec te odlegle krzyki.
To tylko jeden wieczor. Tylko jeden. Nic sie nie stanie - myslal, wsluchujac sie w coraz glebszy, spokojniejszy oddech tuz obok niego.
Wygladalo na to, ze chlopak zasypial. W jego lozku...
Nadeszlo otrzezwienie.
Severus oderwal twarz od jego szyi i zmarszczyl brwi.
Nie pozwoli mu tutaj zasnac. Potter musi wrocic do dormitorium.
Mezczyzna przymknal powieki i zacisnal usta. Po chwili w pomieszczeniu zrobilo sie chlodniej, mgla powoli opadla, a czerwien rozplynela sie, zastapiona wilgotnym mrokiem. Kiedy Severus otworzyl oczy, nie bylo w nich sladu po jakiejkolwiek emocji. Jedynie niewzruszona ozieblosc. Zabral reke i odsunal sie.
- Juz pozno. Musisz wracac.
*
Kiedy Severus wrocil z lazienki, Potter nie tyle nie wstal, nie ubral sie i nie przyszykowal do wyjscia, ale... zasnal mu w lozku. Probowal go obudzic, ale chlopak wydawal sie tak wykonczony po seksie, ze w ogole nie kontaktowal.
Pozwolil mu wiec zostac. Ten jeden raz. Ale nad ranem od razu go wyrzuci. Niech Potter nie mysli sobie, ze to jakis cholerny hotel.
Nie dane mu bylo jednak doczekac do rana, poniewaz w nocy obudzily go krzyki.
Potter mial koszmar. Koszmar, w ktorym, jak domyslal sie Severus, chlopak zobaczyl jego smierc. Zadana najprawdopodobniej z reki Czarnego Pana. Probowal go uspokoic, ale Potter byl tak roztrzesiony, ze zerwal sie z lozka i potykajac sie, pobiegl do lazienki.
I nie wychodzil. Zdecydowanie zbyt dlugo. A majac w pamieci wyraz jego twarzy, na ktorej przerazenie i rozpacz wyryly tak glebokie slady, ze Severus widzial je przed oczami jeszcze dlugo po tym, jak chlopak zniknal w swej kryjowce... zaczynal sie niepokoic.
Zanim Severus zdazyl sie zorientowac, stal juz przed drzwiami do lazienki, wpatrujac sie w nie i czekajac...
Da mu jeszcze minute. Jezeli Potter zaraz stamtad nie wyjdzie, to sam go wywlecze. Chocby i sila.
Na szczescie nie musial tego robic.
Klamka poruszyla sie i drzwi otworzyly sie.
Potter zamarl w progu, spogladajac na Severusa z zaskoczeniem. Ale zanim zdazyl uciec wzrokiem, mezczyzna zdolal zauwazyc wyraz jego oczu... i cos w jego wnetrzu szarpnelo sie. Gwaltownie i nieprzyjemnie.
- Przepraszam, ze cie obudzilem - wymamrotal cicho chlopak, wbijajac spojrzenie w podloge. - Nie chcialem. Mozemy juz isc spac.
Nie podnoszac glowy, sprobowal ominac go bokiem, ale wtedy Severus zobaczyl, jak jego wlasne rece wyciagaja sie po niego, a z ust wydobywa
