ponaglajaco.
Potter zaczal poruszac dlonia. I w chwili, kiedy jego dlon zaczela przesuwac sie po drgajacej erekcji, wszystko wokol zaczelo wirowac, zalewane pierwszymi kroplami czerwieni.
- Dlaczego taki jestes? - uslyszal nagle pelne wyrzutu, ciche slowa. - Dlaczego mnie tak traktujesz? Ja... zrobilbym dla ciebie wszystko i ty o tym wiesz. Wiec dlaczego w zamian zadajesz mi jedynie... krwawiace rany? - Zal, ktory wyplywal z ust chlopaka, przypominal lawe, ktora splywala wprost ku pulsujacej erekcji Severusa, rozgrzewajac ja i podrazniajac. Mezczyzna jeknal i oparl sie przedramionami o sciane po obu stronach glowy Harry'ego, napierajac na niego i wypychajac biodra. - Nikt nigdy nie bedzie cie tak pragnal. Nikt nigdy nie bedzie patrzyl na ciebie w taki sposob. Nie rozumiesz tego? Kiedy wczoraj potraktowales mnie jak pierwszego lepszego ucznia... wiesz, jak sie poczulem? Opowiedziec ci o tym?
Severus zagryzl warge.
Chcial mu odpowiedziec. Chcial mu powiedziec, zeby przestal wreszcie sie nad soba uzalac, zeby przestal go dreczyc dzieciecymi oczekiwaniami, bezgranicznym oddaniem i swoja irytujaca osoba, zeby choc na chwile dal mu spokoj, poniewaz nie moze sie przy nim skupic. Chcial mu powiedziec, ze wszystko wymknelo sie spod kontroli i ze znowu ma ochote sie upic. I w ogole jak smial nieproszony wejsc w jego zycie, chociaz mial sie trzymac od niego z daleka. Chcial mu powiedziec, ze jest tylko chlopcem, ktory zapragnal niewlasciwego mezczyzny.
Ale z jego ust wydobylo sie tylko jedno slowo:
- Szybciej.
Dlon Harry'ego przyspieszyla. A po chwili dolaczyla do niej druga, ktora zaczela glaskac wilgotny czubek. Severus zagryzl warge niemal do krwi i wydal z siebie zduszony pomruk.
O tak! Wlasnie tak! Wprost wysmienicie!
W gore i w dol i jeszcze raz i te cieple palce tak doskonale drazniace glowke jego penisa i zbierajace kropelki spermy.
Pieszczace jego erekcje dlonie Harry'ego sprawialy, ze powoli tracil zmysly. A przy tym chlopak wbijal w niego tak rozgoryczone spojrzenie, jakby obwinial Severusa o cale zlo swiata.
- A moze chcesz posluchac o czyms innym? - zapytal cichym, chrapliwym glosem.- Opowiedziec ci o tym, jak rozwalilem posag, a jego odlamki poranily mi cala twarz, ale ja w ogole tego nie poczulem, poniewaz bol byl tak silny, ze calkowicie zagluszyl fizyczne cierpienie? Opowiedziec ci? - Scisnal mocniej pulsujaca, promieniujaca zarem erekcje
Tak, dokladnie tego pragnal sluchac. Niech mu przypomni, jaki jest podly i nikczemny, jakim jest pozbawionym skrupulow, potrafiacym jedynie zadawac bol lajdakiem... zeby juz nigdy nie zapomnial, co bedzie musial zrobic. Zeby nie zapomnial, ze to wszystko jest tylko iluzja, ktora bedzie musiala zostac zniszczona... i ze to on sam bedzie musial ja zniszczyc. Zeby nie zapomnial, w jaki sposob funkcjonowal, zanim w jego zyciu pojawil sie Potter, poniewaz juz niedlugo znowu zostanie sam... i juz nigdy nie bedzie mogl wyszeptac udreczonym pomrukiem:
- Potter...
- A moze ty mi opowiesz, jakie to uczucie, kiedy mnie tak traktujesz? - kontynuowal Harry, jeszcze szybciej poruszajac dlonmi. - Jak bawi cie zadawanie mi ciosow i patrzenie, jak zwijam sie z bolu? Jak wielka odczuwasz satysfakcje, kiedy mnie upokarzasz i obserwujesz moj upadek? Moze opowiesz mi o tym, jak uwielbiasz mnie ranic?
Wybuch goracych plomieni w pomieszczeniu byl nagly i gwaltowny. Lawki i krzesla znajdujace sie w sali Runow wirowaly wokol nich z zawrotna szybkoscia. Sciany pokryly sie czerwienia.
Jeszcze chwile. Pozwoli sobie pozostac w tej iluzji jeszcze przez krotka chwile, zanim powroci do swoich komnat i zaleje sie w trupa. Jeszcze tylko na mala chwile wzbudzi we wpatrzonych w siebie z gorycza oczach ten sam ogien, ktory widzial w nich tak wiele razy... i ktory znowu pragnal
