Stalam w drzwiach wewnetrznego schronu i poczulam, jakby cos mnie wepchnelo do srodka. Kiedy sie ocknelam, zobaczylam, ze glowne przejscie zawalilo sie. Wyszlam bocznym wyjsciem; wprawdzie tez bylo zasypane, ale udalo mi sie jakos przecisnac. Dolina byla… zdemolowana, wszystko po prostu… zniknelo. To musiala byc atomowka czy cos podobnego. Ladownika i Posleenow juz nie bylo, a bitwa w Gap ustala. Pomyslalam, ze to bardzo niedobrze. Potem poszlam do bunkra i znalazlam… No, odkopalam troche gruzu i znalazlam reke Papy. Byla zimna.

Cally umilkla i potrzasnela glowa.

— Nie bede ryczec jak dzieciak, bo moj dziadek nie… nie zyje — zaszlochala. — Na tej nedznej planecie przez ostatnie lata zginelo piec miliardow ludzi, wiec nie bede oplakiwac jednego wiecej!

— Nieprawda, bedziesz — powiedziala Shari, nachylajac sie i biorac ja w ramiona. — Nie placzesz nad nim, placzesz nad soba i nad tym, ze jego juz tu nie ma. Placzesz nad swoja strata.

— Chce, zeby wrocil! — krzyknela Cally. — Mial nie umierac! Potrzebuje go!

— Ja tez chcialabym, zeby wrocil — powiedziala Shari. — Ja tez.

— Dran zostawil mnie w samym srodku cholernej wojny atomowej — zalkala Cally.

— No, mozna tak powiedziec — odezwal sie Mueller, mieszajac w garnku liofilizowanego kurczaka z makaronem.

— Co to znaczy? — warknela Cally.

— Zawsze wiedzialem, ze stary byl twardy, i mialem racje. Trzeba bylo atomowki, zeby go „zalatwic”.

— Och, Mueller. — Cally zasmiala sie przez lzy.

— Pojdziemy tam i obejrzymy cialo — powiedziala Wendy.

— Po co? — warknela Elgars. — Chodzenie po cialo, ktore Posleeni prawdopodobnie juz zjedli, nie wydaje mi sie z taktycznego punktu widzenia sluszne.

Shari odwrocila sie do niej z wsciekloscia, ale Mosovich szybko polozyl dlon na jej ramieniu.

— Pani kapitan, z taktycznego punktu widzenia to nie jest dobra decyzja, ale z innych powodow jest. Najlepsze formacje nie zostawiaja nikogo ani zywego, ani martwego. To tylko pietnastominutowy spacer. Bedziemy tez mieli okazje dobrze rozejrzec sie po dolinie, przeciez naszym zadaniem jest przeprowadzenie rozpoznania.

Elgars zmarszczyla brwi, a potem pokiwala glowa.

— Dobra, zgoda. Jesli pozwola na to warunki. Ale ktos musi tu zostac, zeby pilnowac dzieci; nie wezmiemy ich ze soba.

— Ja zostane — powiedziala Shari.

— Widze, ze masz bron — zauwazyla Cally, ocierajac oczy i chetnie porzucajac temat smierci dziadka. — Nosisz ja tak, jakbys wiedziala, jak sie nia poslugiwac. Pewnie po drodze troche sie dzialo, co?

— Podmiescia juz nie ma — odpowiedziala Wendy. — Wyszlismy przez podziemia. W dziale upraw znalezlismy kilka… dziwnych urzadzen zainstalowanych przez Indowy.

— Czesciowo wyjasnila sie tajemnica moich cudownych ponownych narodzin — wtracila sucho Elgars. — Najwyrazniej to wlasnie tam mnie „odbudowano”.

— I ciebie tez? — Cally zwrocila sie do Shari.

— Mocno oberwalam, kiedy uciekalysmy — odparla kobieta.

— Pocisk iglowy przeszedl przez kregoslup i brzuch — wyjasnila Wendy. — Bylo mnostwo krwi.

— Kiedy potem obudzilam sie w purpurowej komnacie — ciagnela Shari — wygladalam juz tak jak teraz.

— Wygladasz… dobrze — szepnela Cally i znow zaczela plakac.

— Co sie stalo?

— Pomyslalam… ze Papie bardzo bys sie spodobala — odparla, z trudem odzyskujac panowanie nad soba.

— Och, przedtem tez mu sie podobalam. Az nie do wiary, jak bardzo.

— Nigdy tego nie zrozumiem — powiedzial Mueller, krecac glowa. — Najstarszy facet w grupie podrywa laske. A teraz? W tej jaskini siedza cztery kobiety, a ja musze gotowac!

— Och, zamknij sie, stary zgredzie — rozesmiala sie Cally. — Gdzie znalazlyscie tych dwoch pasozytow?

— Niedaleko stacji hydrologicznej Coweta — odparla Wendy, rowniez sie smiejac. — Wpadlam do rzeki i akurat gramolilam sie na brzeg, starajac sie nie zamoczyc broni; w mokrej koszuli wygladalam jak dziewczyna z kalendarza Packed and stacked. A Mueller naturalnie byl z tego bardzo zadowolony.

— Kazano nam dokonac rozpoznania ruchow Posleenow — powiedzial Mosovich. — Ale poruszali sie szybciej niz my bylismy w stanie, a drogi na polnoc zostaly odciete. Uznalem, ze gdyby nam sie udalo zabrac stad pare rzeczy, moglibysmy pojsc wzdluz gor Tennessee przez Polnocna Georgie i znalezc jedna z przeleczy, ktore jeszcze sie bronia, a potem moze zdobyc jakis transport z powrotem na bezpieczne tereny.

— Kiedy zdalismy sobie sprawe, jak tu jest goraco, bylo juz za pozno, zeby zawracac — podjela Wendy, rysujac dlonmi w powietrzu atomowego grzyba. — A dzieci potrzebowaly ubran, zeby przezyc taka pogode; na zewnatrz robi sie naprawde paskudnie.

— No, tu wszystkiego jest w brod — odparla Cally. — Jedzenia, kocow, nawet plecakow. Tak samo jak amunicji i materialow wybuchowych, nie ma tylko broni.

— Bron mamy — powiedzial Mosovich. — Mamy tez tyle amunicji, ile dalismy rade uniesc. Brakuje nam tylko jedzenia i sprzetu obozowego.

— A wiec chcecie isc dalej? — spytala Cally.

— Prawdopodobnie bedziemy musieli — odparl Jake, kiwajac glowa. — Gap jest utrzymywane przez oddzial pancerzy wspomaganych — przy okazji, to oddzial twojego taty — ale… nie wiem, jak dlugo beda sie bronic, a jesli nawet dadza rade, nie bardzo widze, kto mialby ich odciazyc. Pod Dillsboro jest jednostka piechoty i postrzelana SheVa, ale blizej niczego nie ma. — Przerwal i wzruszyl ramionami. — Mysle, ze oddzial twojego taty ma tylko spowolnic marsz Posleenow.

Cally pokiwala w zamysleniu glowa.

— O tate sie nie martwie. Bywal w sytuacjach bez wyjscia chyba czesciej niz ktokolwiek na swiecie i zawsze mu sie udawalo. Cala reszta jego oddzialu moze nie przezyc, ale on wyjdzie z tego calo. Pewnie, zawsze jest mozliwosc, ze zginie, ale nie postawilabym… Chcialam powiedziec, ze nie postawilabym naszej farmy, ale jesli ktos chce czterdziesci hektarow radioaktywnej pustyni…

— A skoro o tym mowa — przerwal jej Mueller — mamy przekazniki. Mozesz z nim porozmawiac, jesli chcesz.

— To interesujacy pomysl, ale nie chce go rozpraszac. — Nawet we wzmocnionej betonem jaskini bardziej czuli niz slyszeli huk odleglych eksplozji. — Po prostu… dajcie mu znac, ze zyje.

* * *

— Majorze O’Neal?

Mike’a zaczynala juz bolec reka. Wprawdzie podtrzymywala ja zbroja, ale trzymanie reki tak dlugo nad glowa bylo meczace. Nie tylko zapasy energii topnialy w oczach; konczyla sie rowniez amunicja. Bitwa pochlonela juz ponad szescdziesiat milionow pociskow; wszystkie pancerze musialy uzupelniac pokladowe zapasy co najmniej raz, a w jednym przypadku nawet dwa razy. A tymczasem Posleenow nie ubywalo.

— Tak? — zapytal ze znuzeniem. — Znowu masz jakies straszne wiesci?

— W zadnym wypadku nie sa straszne, sir, raczej mieszane. Cally O’Neal zyje. Nawiazala kontakt ze starszym sierzantem sztabowym Mosovichem ze zwiadu Floty. Oboje, wraz z paroma innymi uchodzcami, znajduja sie w schronieniu niedaleko farmy panskiego ojca.

— A tata? — spytal Mike, podejrzewajac juz, dlaczego wiadomosci sa mieszane.

— Panski ojciec zostal uznany za zmarlego, sir — odparl bezbarwnym tonem przekaznik.

Mike zmarszczyl czolo.

— Uznany za zmarlego?

— Tak, sir, ostatni raz widziano go w bunkrze, obok ktorego eksplodowal ladownik.

Znow ten bezbarwny ton. Mike zauwazyl juz, ze kiedy przekaznik napotykal na jakies trudnosci, nieslychanie ochoczo zamienial sie w zupelnie niekomunikatywne urzadzenie.

Вы читаете Doktryna piekiel
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату