– Oczywiscie.

Diana ujela ja w obie dlonie. Lzy poplynely obfitym strumieniem. Nancy byla pewna, ze za chwile uslyszy: „Sprobujmy jeszcze raz”, lecz Diana powiedziala cos zupelnie innego.

– Powodzenia, Mervyn. Zycze ci wiele szczescia.

– Dziekuje – odparl powaznie. – Tobie zycze tego samego.

Dopiero teraz Nancy zrozumiala, ze tych dwoje ludzi wlasnie przebaczylo sobie bol, ktory sobie nawzajem zadali. Nie zmienilo to ich decyzji o rozstaniu, ale przynajmniej mogli rozstac sie jak przyjaciele.

– Moze i my podamy sobie dlonie? – zapytala tknieta naglym impulsem.

Diana wahala sie tylko przez ulamek sekundy.

– Oczywiscie. – Podaly sobie rece. – Powodzenia.

– Nawzajem.

Diana odwrocila sie i odeszla do swojej kabiny.

– A co bedzie z nami? – zapytal Mervyn. – Co zrobimy?

Nancy uswiadomila sobie, ze nie zdazyla jeszcze poinformowac go o swojej decyzji.

– Zostane dyrektorem europejskiego oddzialu firmy Nata Ridgewaya.

Mervyn nawet nie staral sie ukryc zdziwienia.

– Kiedy zdazyl ci zaproponowac te posade?

– Jeszcze nie zaproponowal, ale zrobi to, jestem tego pewna – odparla i rozesmiala sie radosnie.

Nagle do jej uszu dotarl warkot silnika. Nie byl to zaden z wielkich silnikow Clippera, lecz inny, znacznie mniejszy. Spojrzala przez okno, myslac, ze moze zjawil sie kuter Marynarki Wojennej. Jednak ku swemu zdumieniu ujrzala lodz gangsterow oddalajaca sie szybko od Clippera.

Kto nia kierowal?

* * *

Margaret pchnela do oporu manetke gazu i zakrecila kolem sterowym. Zimny morski wiatr rozwiewal jej wlosy.

– Jestem wolna! – wykrzyknela. – Nareszcie wolna!

Ona i Harry niemal jednoczesnie wpadli na ten sam pomysl. Stali w przejsciu miedzy fotelami zastanawiajac sie, co poczac, kiedy po schodkach zszedl Eddie Deakin, prowadzac przed soba sternika lodzi. Umiescil go w kabinie numer jeden razem z Lutherem.

Pasazerowie i zaloga byli zbyt zajeci swietowaniem zwyciestwa nad gangsterami, by zauwazyc, jak Margaret i Harry przechodza na poklad lodzi. Silnik pracowal na wolnych obrotach. Harry zrzucil cumy, Margaret zas blyskawicznie zaznajomila sie z urzadzeniami sterowniczymi, ktore bardzo przypominaly te znane jej z jachtu ojca. Po kilkunastu sekundach byli juz daleko od Clippera.

Miala powazne watpliwosci, czy komus bedzie sie chcialo ich scigac. Wezwany przez inzyniera kuter poszukiwal energicznie niemieckiego okretu podwodnego i raczej nie przerwalby tego zajecia tylko po to, by schwytac czlowieka, ktory ukradl w Londynie pare spinek do mankietow. Kiedy natomiast na pokladzie samolotu znajdzie sie policja, zajmie sie sledztwem w sprawie morderstwa, porwania i piractwa; minie sporo czasu, zanim zainteresuja sie losem Harry'ego.

Harry znalazl w kabinie kilka map.

– Prawie wszystkie przedstawiaja zatoke o nazwie Blacks Harbour – oznajmil przejrzawszy je pobieznie. – To chyba gdzies niedaleko, dokladnie na granicy miedzy Stanami i Kanada. Mysle, ze powinnismy kierowac sie na strone kanadyjska. – Po chwili zas dodal: – Jakies sto kilometrow na polnoc stad jest miasteczko St. John. Dochodzi tam linia kolejowa. Czy plyniemy na polnoc?

Margaret zerknela na kompas.

– Mniej wiecej.

– Co prawda nie mam pojecia o morskiej nawigacji, ale jesli nie oddalimy sie za bardzo od brzegu, powinnismy trafic na miejsce. Mysle, ze bedziemy tam o zmroku.

Usmiechnela sie do niego.

Harry zlozyl mapy i stanal przy kole sterowym, przygladajac sie jej uwaznie.

– Co sie stalo? – zapytala.

Potrzasnal z niedowierzaniem glowa.

– Jestes taka piekna… A w dodatku mnie lubisz!

Parsknela smiechem.

– Kazdy by cie polubil, kto by cie choc troche poznal.

Objal ja w talii.

– To wspaniale uczucie plynac po morzu z taka dziewczyna u boku. Moja mama zawsze mawiala, ze urodzilem sie w czepku. Chyba miala racje, prawda?

– Co zrobimy, kiedy dotrzemy do tego St. John? – zapytala Margaret.

– Zostawimy lodz na plazy, pojdziemy do miasta, wynajmiemy na noc pokoj w hotelu, a rano wsiadziemy do pierwszego pociagu.

– Nie bardzo wiem, skad wezmiemy na to pieniadze…

– Tak, to jest pewien problem. Mam tylko pare funtow, a bedziemy musieli placic za hotele, bilety, nowe ubrania…

– Szkoda, ze nie wzielam swojej walizeczki tak jak ty.

Harry zrobil chytra mine.

– To nie moja walizka, tylko Luthera.

Spojrzala na niego ze zdumieniem.

– Po co zabrales nie swoja walizke?

– Poniewaz jest w niej sto tysiecy dolarow! – odparl i wybuchnal gromkim smiechem.

OD AUTORA

Zloty wiek lodzi latajacych trwal bardzo krotko.

Zbudowano tylko dwanascie egzemplarzy boeinga 314 – szesc pierwszego modelu, a szesc nieco udoskonalonej wersji oznaczonej symbolem B -314A. Wraz z wybuchem wojny dziewiec z nich przekazano silom zbrojnym USA. Jedna z tych maszyn, „Dixie Clipper”, w styczniu 1943 roku wiozla prezydenta Roosevelta na konferencje w Casablance. Inna, „Yankee Clipper”, w lutym tego samego roku roztrzaskala sie w Lizbonie. Wypadek pociagnal za soba dwadziescia dziewiec ofiar smiertelnych i byl jedynym w historii tego modelu samolotu.

Trzy maszyny, ktorych linie Pan American nie przekazaly lotnictwu wojskowemu, trafily do rak Brytyjczykow i rowniez byly wykorzystywane do przewozenia przez Atlantyk roznych waznych osobistosci. Dwiema z nich – „Berwickiem” i „Bristolem” – latal Winston Churchill.

Zaleta lodzi latajacych bylo to, ze nie potrzebowaly bardzo kosztownych, dlugich betonowych pasow startowych. Jednak podczas wojny w wielu czesciach swiata zbudowano wlasnie takie pasy, dostosowane do wymagan ciezkich bombowcow, i tym samym ta cecha hydroplanow przestala miec jakiekolwiek znaczenie.

Po wojnie eksploatacja B -314 okazala sie nieoplacalna i samoloty jeden po drugim byly kierowane do kasacji.

Nie ocalal ani jeden.

PODZIEKOWANIA

Dziekuje wielu osobom i instytucjom, ktore pomogly mi w pracy nad ta ksiazka, a szczegolnie:

Вы читаете Noc Nad Oceanem
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату