– Posluchaj, Edwardzie, nie czuje sie najlepiej, wiec nie kloc sie ze mna.

Uslyszalam jego westchnienie, ale co mogl powiedziec? To ja prowadzilam. Dopoki nie wyjmie broni i nie zmusi mnie, abym jechala, dokad sobie zyczyl, bedzie skazany na taka trase, jaka ja obiore.

Skrecilam w najblizszy zjazd i zatrzymawszy samochod przy pierwszym wiekszym sklepie, skorzystalam ze znajdujacego sie tam aparatu telefonicznego. Sklep byl jasno oswietlony i bylam przy nim wysmienitym celem, ale po spotkaniu z ghulami goraczkowo laknelam swiatla.

Edward patrzyl, jak wysiadam z auta z portfelem w garsci. Nie wyszedl, aby mnie oslaniac. No i dobrze. Mialam przeciez pistolet. Jezeli chcial sie na mnie obrazic, trudno, jakos to przezyje.

Zadzwonilam do pracy. Telefon odebral Craig, nasz sekretarz z nocnej zmiany.

– Animatorzy sp. z o.o. Czym moge sluzyc?

– Czesc, Craig, mowi Anita. Co sie dzieje?

– Dzwonil Irving Griswold, powiedzial, zebys natychmiast sie z nim skontaktowala albo odwola spotkanie. Twierdzi, ze bedziesz wiedziala, o co chodzi. Wiesz?

– Tak. Dzieki, Craig.

– Masz okropny glos.

– Dobranoc, Craig. – Skonczylam rozmowe. Bylam zmeczona i rozlazla. Bolala mnie szyja. Chcialam polozyc sie w jakims ciemnym kaciku, zwinac sie w klebek i przespac spokojnie pare dni. Moze nawet tydzien. Miast tego zadzwonilam do Irvinga.

– To ja – rzucilam.

– W sama pore. Wiesz, ile musialem zadac sobie trudu, aby ustawic to spotkanie? Malo brakowalo, a spoznilabys sie.

– Jezeli zaraz nie zamilkniesz, faktycznie moge sie spoznic. Mow, gdzie i kiedy.

Powiedzial, ze jezeli sie pospieszymy, powinnismy zdazyc.

– Czemu dzisiejszej nocy wszystkim tak cholernie sie spieszy? – spytalam. Moze sie wydawac, ze wszyscy chca pozalatwiac dzis wszystkie swoje sprawy.

– Sluchaj, jesli nie masz ochoty na to spotkanie, moge je odwolac.

– Irving, mialam dluga, ciezka noc, wiec blagam, przynajmniej ty daj mi spokoj.

– Wszystko w porzadku?

Coz za glupie pytanie.

– Nie za bardzo, ale dam sobie rade.

– Jezeli jestes ranna, sprobuje troche opoznic to spotkanie, ale niczego nie moge ci obiecac. To dzieki twojej wiadomosci zdolalem namowic go na spotkanie z toba.

Oparlam czolo o chlodny metal budki.

– Przyjade, Irving.

– Nie bedzie mnie tam. – Wydawal sie zawiedziony. – Jednym z warunkow bylo: „zadnych reporterow, zadnych glin”.

Usmiechnelam sie pod nosem. Biedny Irving, na kazdym kroku napotykal jakies przeszkody. Na szczescie nie atakowaly go ghule ani nie grozilo mu wysadzenie w powietrze. Moze raczej powinnam zaczac wspolczuc sobie.

– Dzieki, Irving, jestem ci dluzna.

– Powiedzialbym, ze calkiem sporo – odparl. – Uwazaj na siebie. Nie wiem, w co wpakowalas sie tym razem, ale wyglada na to, ze sprawa jest powazna.

Probowal pociagnac mnie za jezyk, ale nie dalam sie na to nabrac.

– Dobranoc, Irving. – Odlozylam sluchawke, zanim zdazyl spytac o cos wiecej.

Zadzwonilam na domowy numer Dolpha. W sumie moglabym odlozyc to do rana, ale omal dzis nie zginelam. Gdybym jednak nie wyszla z tego calo, chcialam, aby ktos dopadl i zalatwil Zachary’ego.

Dolph odebral przy szostym sygnale. Mial zaspany glos.

– Slucham.

– Czesc, Dolph, mowi Anita Blake.

– Co sie stalo? – W jego glosie pojawilo sie cos jakby niepokoj.

– Wiem, kim jest morderca.

– Powiedz mi.

Powiedzialam. Zapisal, co trzeba, i zadal mi cala mase pytan. Najwazniejsze na koncu. – Czy masz na to wszystko dowody?

– Moge udowodnic, ze nosi gris-gris. Moge zeznac, ze powiedzial mi, co zrobil. Poza tym probowal mnie zabic. Co do tego akurat nie mam zadnych watpliwosci.

– Trudno bedzie przekonac o tym sedziego lub lawe przysieglych.

– Wiem.

– Zobaczymy, co da sie zrobic.

– Dysponujemy niemal niezbitymi dowodami przeciwko niemu, Dolph.

– To prawda, ale musisz zeznawac, a co za tym idzie, nie mozesz dac sie zabic.

– Bede ostrozna.

– Wpadnij jutro, spiszemy oficjalnie twoje zeznanie.

– Przyjde.

– Przyjemnej pracy.

– Dzieki – odparlam.

– Dobranoc, Anito.

– Dobranoc, Dolph.

Wrocilam do samochodu.

– Za czterdziesci piec minut mamy spotkanie ze szczurolakami.

– Czemu to takie wazne? – zapytal.

– Bo wydaje mi sie, ze ludzie-szczury moga wskazac nam sekretne wejscie do kryjowki Nikolaos. Gdybysmy weszli tam od frontu, zalatwiliby nas w okamgnieniu. – Uruchomilam samochod i wyjechalam na droge.

– Do kogo jeszcze dzwonilas? – spytal.

A wiec jednak mnie obserwowal.

– Na policje.

– Co?

Edward nie przepada za policja. Stara sie unikac z nimi kontaktu. Kto by pomyslal?

– Gdyby Zachary zdolal mnie zabic, chcialam, zeby ktos poznal prawde i zajal sie nim jak nalezy.

Edward milczal przez krotka chwile. Wreszcie sie odezwal.

– Opowiedz mi o Nikolaos.

Wzruszylam ramionami. – To sadystyczne monstrum liczace sobie ponad tysiac lat.

– Juz nie moge sie doczekac, aby ja poznac.

– Nie polecam – mruknelam.

– Zabijalem juz wampirzych mistrzow, Anito. Ona jest po prostu jedna z wielu.

– Nie. Nikolaos ma co najmniej tysiac lat. Chyba nigdy w zyciu tak sie nie balam.

Milczal, jego twarz pozostawala beznamietna.

– O czym myslisz? – spytalam.

– O tym, ze uwielbiam wyzwania. – I usmiechnal sie szeroko, slodko, promiennie. Cholera. Smierc znalazl sobie ostateczny cel w zyciu. Godna siebie przeciwniczke. Wymarzonego oponenta. Edward nie bal sie Nikolaos, a przeciez powinien.

Niewiele jest lokali otwartych o wpol do drugiej w nocy, ale u Denny’ego bylo czynne. Dziwnie sie czulam, spotykajac sie ze szczurolakami u Denny’ego, przy kawie i paczkach. Czy nie powinnismy spotkac sie w jakiejs ciemnej uliczce? Tylko nie myslcie, ze sie skarze. Po prostu to wydalo mi sie… zabawne.

Edward wszedl pierwszy, aby upewnic sie, ze nie zastawiono na nas kolejnej pulapki. Jezeli usiadzie przy stoliku, to znaczy, ze jest bezpiecznie. Jesli wyjdzie, to znaczy, ze nie. Proste. Jak dotad nikt go nie znal. Nikt go nie rozpoznawal.

Dopoki nie bylo mnie przy nim, mogl wejsc wszedzie, nie ryzykujac, ze ktos sprobuje go zabic. Zdumiewajace.

Вы читаете Grzeszne Rozkosze
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ОБРАНЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату