– Powiedzialas, ze czujesz sie szczesliwa jedynie wsrod swych indianskich przyjaciol. Dlaczego?
– Bo przy nich moge byc soba.
– Wygladalas i zachowywalas sie przeciez jak Indianka. Nazywasz to byciem soba?
– Przede wszystkim wygladalam jak dziewczyna, prawda? – odparowala.
– Jak Indianka.
– Dziewczyna – powtorzyla z uporem.
– Zgoda, niemniej jednak…
– Tylko przy nich moge byc kobieta. Ojciec nigdy mi na to nie pozwalal. Spalil wszystkie ubrania, ktore przywiozlam, i nie pozwolil mi kupic sukni. Suknie nie nadawaly sie do tych wszystkich zajec, ktorych musialam sie nauczyc. Nic nie moglo mi przypominac o mojej plci.
– Sadzilem, ze ubierasz sie tak z wyboru – mruknal Chase.
– Nic podobnego.
– Ale twoj ojciec nie zyje.
– Owszem – odparla bez namyslu. – Matka jest jednak tutaj.
– Nie podobaja sie jej przeciez twoje stroje i sposob bycia. Chyba zreszta o tym wiesz. Musisz wiedziec… – Urwal i gwizdnal cicho, – No, oczywiscie, ze wiesz.
– Nie twoj interes! – warknela.
– Ilekroc dotykam trudnego tematu, slysze, ze to nie moj interes. – Westchnal. – Ja ciebie przeciez nie oceniam. Nie obchodza mnie twoje ubrania. Choc musze przyznac, ze bardzo ci do twarzy w indianskiej sukni – dodal, probujac ja ulagodzic.
Jessie nie dala sie udobruchac. Poderwala sie z miejsca, a jej oczy ciskaly blyskawice.
– Przygotowalam kolacje, wiec ty musisz pozmywac. Zaraz wracam.
– Dokad sie wybierasz?
– Ide sie umyc.
Zanim odeszla, Chase zerwal sie z ziemi.
– Co odpowiedzialas Malemu Jastrzebiowi? No bo przeciez musialas sie jakos ustosunkowac do jego propozycji.
– Odmowilam, skoro tak bardzo cie to interesuje. Nie bede sie z nikim dzielic moim mezczyzna. A Maly Jastrzab ma juz zone.
– A gdyby nie mial?
– Pewnie wyrazilabym zgode.
Wyszla, a Sammers jeszcze dlugo wpatrywal sie w zamkniete drzwi.
W jakis czas pozniej Jessie wrocila do szalasu, potrzasajac mokrymi wlosami. Rozpuszczone czarne pasma blyszczaly niczym skrzydla kruka. Dziewczyna zerknela spod oka na Chase'a, podeszla do kulbak, lezacych w nogach lozka, wydobyla szczotke i usiadla ze skrzyzowanymi nogami na kosmatym futrzaku przy ogniu.
Chase patrzyl chwile, jak Jessie szczotkuje wlosy, ale bardzo szybko odwrocil glowe. Odczuwal jakis dziwny niepokoj. Zblizywszy sie do wlasnego poslania, ktore znajdowalo sie w poblizu lozka dziewczyny, zerknal na waski siennik i doszedl do wniosku, ze latwo by go bylo polaczyc z legowiskiem Jessie. Ta mysl wyprowadzila go jeszcze bardziej z rownowagi.
– Dziekuje, ze posprzatales.
– To ja dziekuje za kolacje. Umilkli.
Jessie odwrocila twarz do ognia, tak ze siedziala teraz profilem do Chase'a, ktory nie mogl oderwac od niej oczu. Z roztargnieniem rozpinal guziki koszuli. Dziewczyna przysunela sie do ognia, potrzasnela glowa i rozczesala splatane pasma. Wpatrywal sie w nie jak zaczarowany -byly lsniace, odbijaly sie w nich plomienie. A gdy odrzucila glowe do tylu, Summers dojrzal zarys jej szyi.
Sam wlasciwie nie wiedzial, co zamierza, gdy wstal i ruszyl w strone Jessie. Uklakl przy niej, ujal jej wlosy w dlonie i przycisnal usta do karku. Dziewczyna cofnela sie zaskoczona, a on wrocil do przytomnosci i wypuscil ja z objec.
Aby spojrzec mu w twarz, rowniez musiala przykleknac.
– O co…
– Chce sie z toba kochac.
Piescil plonacymi oczyma jej twarz, szyje, wlosy. Jessie myslala wylacznie o tamtej nocy, gdy patrzyl na nia w ten sam sposob. Nic innego nie przychodzilo jej do glowy. Przysunela sie do Chase'a i pozwolila, by ja przytulil. On zas jedna reka gladzil jedwabiste, kruczoczarne sploty, a druga trzymal na talii dziewczyny. Przycisnal wargami jej usta w pocalunku, ktory rozpalil Jessie do bialosci, pocalunku trwajacym tak dlugo, ze nie czula nic poza nim. Gdy Chase musnal ustami jej kark, jeknela z rozkoszy. Opuscil ja na futrzak, lecz kiedy probowala go do siebie przyciagnac, odsunal sie nieco i zrzuci! koszule. Pochlaniala go oczyma, wpatrywala sie w naprezone miesnie pulsujace pod opalona skora. Powiodla palcami po wlosach na jego torsie, po muskulach, ktore tak bardzo ja fascynowaly.
Spojrzenia dziewczyny podniecily go az do bolu; szybko zsunal spodnie. Jessie wyciagnela reke i dotknela grubego, twardego, dumnie wzniesionego czlonka. Chase wydal gluchy jek, a ona objela go rekami wokol bioder i przycisnela policzek do muskularnego brzucha. Summers poderwal ja natychmiast do gory i znow rozgniotl ustami jej usta. Wbila mu palce we wlosy. Rozpial jej guziki i szybko zdjal koszule, a Jessie bez zazenowania zrzucila reszte ubrania. Istnial tylko zar jego oczu i gorace dlonie, ktorymi dotykal kolejnych odslanianych miejsc.
Gdy wreszcie byla naga jak on, polozyla sie na plecach, gotowa na jego przyjecie. Uklakl miedzy nogami dziewczyny, ale nie dal jej jeszcze tego, za czym tesknila. Zwlekal. Pochylil sie do przodu, powiodl dlonmi po jej bokach i biodrach. Kiedy przytulil policzek do brzucha Jessie, zrozumiala, co czul, kiedy ona uczynila podobnie. Nie mogla tego zniesc.
– Jestes piekna…
Uwierzyla. Czula, ze Chase ja wielbi. Czula sie kobieta.
Ucalowal wnetrze jej ud. Nogi miala wspaniale, zupelnie inne, niz sadzil. Niezle umiesnione, ale jednoczesnie szczuple i gibkie.
Dotknal gladkich piersi – byly takie cudowne, pelne, o twardych, sterczacych sutkach. Musnal je najpierw delikatnie, a potem zaczal lizac.
– Dosc! – krzyknela.
Zaglebila palce we wlosy Chase'a i poderwala go do gory. Przywarla ustami do jego ust tak zachlannie, ze ' natychmiast sie w niej zatracil. Wygiela plecy w luk, przylgnela do niego, a wtedy w nia wszedl. Gdy zas oplotla nogami jego biodra, zaglebil sie w nia do konca.
– Och tak… tak, Jessie!
Ogarnelo ja ekstatyczne pulsowanie. Summers nie poruszyl sie ani razu, nie musial. Spelnienie dziewczyny nadeszlo tak szybko, ze porwalo go ze soba, a kiedy wreszcie wlal w nia nasienie, skurcze bezbrzeznej rozkoszy trwaly nieskonczenie dlugo.
Jessie przymknela oczy i zapadla w sen. Chase podniosl sie na chwile, aby przykryc ich oboje kocem, a potem ulozyl sie obok i rowniez mocno zasnal.
Rozdzial 21
Jessie obudzila sie pierwsza. Przypomniala sobie natychmiast, co zaszlo i szybciutko pozbierala rzeczy. Pedzac jak burza, omal nie zagonila Blackstara na smierc. Marzyla o tym, by znalezc ukojenie w ciezkiej pracy i przestac myslec. Jak to sie stalo?! Mogla przeciez temu zapobiec. Summers jej do niczego nie zmuszal. Sama go pragnela. Ale dlaczego, do licha?!
Chase obudzil sie pozno i od razu zobaczyl, ze Jessie nie ma w chatce. Niech diabli porwa te wszystkie niezalezne kobiety! – zaklal w duchu.
Jego irytacja siegnela zenitu, gdy wrocil na ranczo, wdzieczny losowi choc za to, ze tym razem