– Nie, zdecydowanie nie wystarczy, szczegolnie, ze on przedstawil niewinny incydent zupelnie tak, jakby… Jak to ujelas?… Jakby to byla najbardziej przerazajaca rzecz, o jakiej slyszalas. Co jest, u diabla, zlego w kapielach w strumieniu? Robie to, ilekroc jestem sama. Tam jednak wioska znajduje sie niedaleko rzeki, totez towarzyszy mi zawsze Bialy Grzmot. On mnie nie podgladal, na milosc boska! Traktuje mnie jak siostre.
– Ten Siuks rowniez? – spytala Rachel z kamienna twarza.
– Dobrze! Poproszono mnie o reke. I co z tego? Odmowilam. Jesli chcesz rzeczywiscie sie do czegos przyczepic, zapytaj swego przyjaciela o cos, czego wolal ci nie mowic.
– Skoro zostalo jeszcze cos do dodania, potwierdzi to tylko moja opinie, ze nie powinnas tam jezdzic – powiedziala cicho Rachel. – Oboz indianski z pewnoscia nie jest odpowiednim miejscem dla mlodej bialej dziewczyny. Nie pozwole na takie ekscesy.
Jessie zatrzesla sie ze zlosci. Na nieszczescie Chase wybral akurat ten moment na wejscie do kuchni.
– Wasze krzyki obudzilyby umarlego. O co chodzi? Nigdy przedtem nie widzial, aby czyjes oczy ciskaly takie blyskawice. Jessie chwycila talerz i rzucila nim w Chase'a. Summers uchylil sie nieco, talerz plasnal o sciane i z trzaskiem spadl na podloge.
– Ty wstretny draniu! Musiales ja podburzyc? Nie wystarczylo, ze przywlokles mnie na ranczo? Musiales przedstawic w falszywym swietle to, co sie zdarzylo? O swojej roli jednak najwyrazniej zapomniales!
– Uspokoj sie, Jessie. Dosc juz tego – powiedzial ponuro.
– Dosc? – zaskrzeczala. – Przeciez to ty zaczales! Skoro poleciales do niej z ozorem, dlaczego nie dokonczyles opowiesci? Skoro uznales, ze Rachel powinna sie dowiedziec o moim przerazajacym zachowaniu w towarzystwie Indianina, tym bardziej chyba nalezalo wspomniec o czyms jeszcze. O tym, mianowicie, ze jej zaufany przyjaciel dwukrotnie mnie uwiodl. Jezeli juz pierzemy brudy, pierzmy wszystkie. Czy tez utrata cnoty nie jest wedlug ciebie tak wazna jak grzeszne spotkania z Indianami? Skoro zaczales, to dokoncz teraz!
Przebiegla obok Chase'a i potracila go tak mocno, ze wpadl na kredens, tlukac szyby. W chwile pozniej drzwi do jej pokoju zamknely sie z hukiem przypominajacym wystrzal.
– Co sie tu dzieje? – spytal Billy z korytarza.
– Idz do lozka! – rozkazala ostro Rachel.
Chlopiec usluchal bez dyskusji. Chase podazylby chetnie w jego slady. Cisza, jaka zalegla w pomieszczeniu, przeciagala sie w nieskonczonosc. Summers bal sie spojrzec Rachel w oczy, bal sie napotkac jej oskarzycielski wzrok.
Czekala chwile, dajac mu szanse na wyjasnienia.
– Czy ona mowila prawde? – spytala, nie doczekawszy sie ani jednego slowa.
Zaczal cos mamrotac, ale nie potrafil wykrztusic niczego sensownego. Wydala krotki okrzyk.
– Nie, to niemozliwe! Nie moja Jessica! Wykrzywil usta, ale nadal nie potrafil sie zmusic do wyjasnien. Spojrzenie Rachel sprawilo, ze poczul sie malenki jak karzelek. Kobieta nie czekala dluzej, przebiegla obok niego z placzem. Summers dlugo jeszcze stal nieruchomo na srodku kuchni. Czy istnialo cos, co mogl ocalic?
Rozdzial 23
– Co ty bys zrobil, Goldy? Ozenilbys sie z kobieta tylko dlatego, ze czulbys sie winny? – spytal Chase.
Kon prychnal.
– Przykro mi, stary. Wiem, ze nie lubisz, jak nazywam cie Goldy. Ale to bylo dobre pytanie, no nie?
Chase siedzial na ziemi, obok kopyt rumaka, opierajac sie plecami o sciane boksu. Kolo niego stala do polowy oprozniona butelka whisky. Po bezowocnym przeszukaniu kuchni znalazl alkohol w stajni. Whisky stanowila niewatpliwie wlasnosc Jeba. Musial pamietac, aby odkupic staremu flaszke.
Odkorkowal ja, upil kolejny lyk i popatrzyl powaznie na konia.
– Chodzi o to, ze przez te mala flirciare nie czulem dotad wyrzutow sumienia. Dopiero Rachel zrobila ze mnie wesz. A wiesz, co ona powie, kiedy znow „nawiaze do tematu?'
Beknal i rozesmial sie glosno.
– Nie, nie to. Powie: „Zmarnowales dziewczyne, to sie z nia zen'. Myslisz, ze przystawi mi pistolet do glowy? Nie, nie Rachel. Ona dysponuje inna bronia, ta swoja przekleta twarza, tym wyrazem oczu, ktory mowi wyraznie, ze wbilem jej noz w plecy. – Zaczerpnal gleboko powietrza. – Dlaczego po prostu sie stad nie wynosze?
Probowal sie podniesc, ale nie dal rady. Popatrzyl na siodlo wiszace na dragu jak na odrazajacego stwora, sprawiajacego mu klopot. Ta niechec okazala sie zreszta uzasadniona, gdyz nie udalo mu sie sciagnac siodla na ziemie. W koncu oparl sie o nie i znow przemowil do konia:
– Chyba najpierw musze wytrzezwiec. Ale wroce, Goldenrod. Okulbacze cie i ruszymy w droge. Nie moge sie ozenic z tym diablem wcielonym. Czulbym sie tak, jakbym bral slub z cyklonem.
Wyszedl ze stajni i powlokl sie nad strumien za domem. Natychmiast wpadl do wody i przez chwile obawial sie, ze utonie, ale glebokosc wody nie przekraczala trzydziestu centymetrow. Taplal sie przez chwile bezradnie, po czym podciagnal w koncu na brzeg, gdzie dlugo lezal nieruchomo, omywany lodowata woda.
Przed oczyma znow stanal mu obraz Jessie. Ale nie tej dzisiejszej, lecz Jessie wczorajszej, kiedy to rowniez byla burza, jednakze burza namietnosci.
Czy zwiazek z ta dziewczyna okazalby sie na pewno taki okropny? – myslal. Czyz to skakanie z kwiatka na kwiatek nie zaczelo go meczyc? Rachel uwazala, ze powinien sie wreszcie ustatkowac i zapewne miala racje. Udaloby mu sie chyba poskromic te zlosnice, gdyby naprawde sie postaral.
Jessie odczuwala zbyt wielka wscieklosc, by plakac, a jednoczesnie zbyt wielki smutek, by powstrzymac lzy. Dlatego tez odnosila niemile wrazenie, ze cos ja dlawi w gardle. Od dluzszego czasu nie mogla usnac. Nagle uslyszala pukanie do drzwi, co zupelnie jej nie zachwycilo.
Nie pofatygowala sie nawet, by wciagnac spodnie, lecz otworzyla ubrana w obszerna koszule z dlugimi rekawami, w ktorej zwykle spala. Nic jej nie obchodzilo zdanie Rachel na ten temat. Przez chwile zastanawiala sie nawet, czy nie zdjac i koszuli. Matka pomyslalaby, ze Jessie sypia nago.
Kiedy jednak otworzyla drzwi, byla bardzo zadowolona, ze nie przeprowadzila swego zamierzenia. W progu stal bowiem Chase. Zatrzasniete natychmiast drzwi odskoczyly od framugi, uderzyly go w ramie i znow sie otworzyly, Jessie musiala zrobic krok do tylu, gdyz Summers wdarl sie do srodka.
– Wyjdz – powiedziala.
– Za chwile.
– Juz.
– Mow ciszej, do diabla, bo zaraz wpadnie Rachel i zaciagnie nas do pastora. Ona jest naprawde gotowa to zrobic. A zanim to nastapi, musze wytrzezwiec.
– Ale to nie nastapi z wielu innych powodow – zapewnila go Jessie. – Smierdzisz! Jestes pijany! Czy wlasnie dzieki temu nabrales odwagi, aby wparowac tak nagle do mojego pokoju?
– Juz nie jestem pijany. W kazdym razie nie do tego stopnia, zebym nie wiedzial, co robie.
Zapalila lampe stojaca obok lozka i odwrocila sie, aby spojrzec mu w twarz. Widok Chase'a w samych spodniach, z wlosami ociekajacymi woda na chwile ostudzil jej gniew.
– Wpadles do rzeki?
– Wlasciwie… – Usmiechnal sie szeroko, zamiast cokolwiek wyjasniac, ale Jessie nie wydawala sie ubawiona. – Zmienilem jednak ubranie – ciagnal powaznie. – Nie chcialem nakapac na podloge.
Jessie popatrzyla na swoja koszule, ktora siegala zaledwie do kolan.
– Nie zapraszalam cie, wiec po prostu sie wynos. Juz i tak narobiles mi klopotow.
– Ja? – Dobry humor opuscil go nagle. – A co ty uczynilas najlepszego?
– Odplacilam ci tylko pieknym za nadobne. Nic ponadto. Oboje na to zasluzyliscie.
– Ciesze sie, ze nie zostalem jedyna ofiara tego niewybrednego ataku – odparl sarkastycznie