Problem polegal na tym, ze – jak sobie tlumaczyl – przez Cheyenne przebiegala linia kolejowa i nie brakowalo tu saloonow zaspokajajacych oczekiwania graczy. Wyprawa do Denver czy do Kansas w celu zlapania pociagu na wschod takze nie miala sensu, gdyz mogl to rownie dobrze uczynic, nie ruszajac sie z miejsca.

Trudnosc polegala na tym, ze Chase przebywal zaledwie o dzien jazdy od tej jedzy o oczach niczym turkusy, od tej czarownicy, o ktorej – niezaleznie od ilosci wypitego alkoholu – nie przestawal myslec ani na chwile. Raz nawet doszlo do tego, ze zaczal rozwazac mozliwosc wyprawy na ranczo. Rachel jednak na pewno juz nie chciala go widziec, a i Jessie zapewne wolalaby juz nigdy go nie ujrzec.

Upijal sie wiec, aby zabic glupie pomysly.

Kiedy uslyszal, ze Jessie przybyla do miasta, byl kompletnie zalany. Dlaczego nie potrafil wyrzucic tej dziewczyny ze swego zycia? Co ona w sobie miala? Wywrocila caly jego swiat do gory nogami. Do tej pory zawsze bez problemu zapominal o bylych kochankach. Alkohol nie pomagal w najmniejszym nawet stopniu. Gdy Jessie znajdowala sie tak blisko, potrzebowal czegos wiecej. Stojac przy koncu baru, powiodl wzrokiem po saloonie i dostrzegl, ze przy osobnym stoliku siedza dwa okropne typy – slugusy Bowdre'a. To wlasnie oni powiedzieli, ze Jessie jest w miescie; najchetniej by ich za to zastrzelil. Aby przestac wreszcie myslec o Jessie, postanowil wdac sie z nimi w bojke. Potem wypatrzyl Srebrna Annie, ktora zapewne zaspokoilaby jego potrzeby lepiej niz bijatyka.

Annie nalezala niewatpliwie do najladniejszych dziewczyn pracujacych w saloonie. Niestety, nie znaczylo to wiele. Przydomek otrzymala dzieki srebrnym wstazeczkom wplecionym we wlosy oraz barwie oczu, ktore wydawaly sie bardziej srebrne niz szare – z powodu swej szklistosci. Swiadczylo to zapewne o tym, iz wlascicielka oczu gustowala w czyms znacznie mocniejszym niz alkohol, ale Chase'a zupelnie to nie obchodzilo. Nie mial prawa potepiac cudzych slabosci, ulegajac jednoczesnie wlasnym.

Annie zaczepiala Chase'a juz wielokrotnie, ale nie dawal sie skusic. Byc moze popelnil blad. Jak brzmialo to stare powiedzenie, mowiace, ze o jednej kobiecie najlatwiej zapomniec dzieki drugiej?

Duzo pozniej kompletnie juz pijany Chase wyladowal w pokoju Annie, gdzie otoczyl go zapach tanich perfum. W pokoju panowal mrok. Jakas czastka swego umyslu Summers wiedzial, ze tak naprawde wcale nie chce tu byc. Ale przyszedl z nadzieja, ze w ramionach Annie zapomni o Jessie. Kiedy jednak nagi wczolgal sie do lozka, nie mogl znalezc Srebrnej. Obmacal posciel, ale na prozno.

– Gdzie jestes, Annie? – spytal wojowniczo, zdecydowany miec to wreszcie za soba.

Z drugiego konca pokoju rozlegl sie jej smiech, a potem Chase nagle uslyszal glosne parskniecie. Zanim mial szanse cokolwiek z tego zrozumiec, odezwal sie meski glos:

– Myslisz, ze dostal za malo od mamusi i coreczki?

– A niech cie! Teraz wie, ze tu jestesmy – warknal drugi mezczyzna.

– Nie musze sie tym przejmowac, skoro mam to, nie?

– Cholera!

Chase uczynil wysilek, aby usiasc na lozku.

– Co…?

Poczul przeszywajacy bol w plecach. Upadl twarza na lozko. Usilowal wstac, ale zupelnie mu sie to nie udawalo. Potem zas wszystko zniklo. Pochlonela go czarna proznia.

– Ty tepy dupku! – zaklal Charlie. – Dlaczego to zrobiles?

– Mialem z nim na pienku – odparl Clee obronnym tonem. – Poza tym nie balem sie go tak bardzo jak ty.

– Ale nie kazano nam go zabic, prawda? – spytal Charlie podniesionym glosem.

– Ach, co to za roznica?

– Laton nie chcial klopotow; nie teraz, kiedy dziewczyna dowie sie, co robil na polnocy. Chce ja wysiudac z pominieciem prawa i tych innych bzdur. Lubi stawiac na swoim, a ty popsules mu szyki.

– Caly ten pomysl byl glupi, jesli chcesz wiedziec. Nie mielismy pewnosci, czy Blairowna pozbedzie sie faceta tylko dlatego, ze znalezli go tutaj nieprzytomnego. Laton denerwowal sie po prostu tym, ze on spedza cale tygodnie w miescie. Wylany z posady czy martwy nie wygada nic dziewczynie, nawet jesli cos niepotrzebnie wyniuchal.

– Modl sie, zeby Laton podszedl do tego tak samo. A co z Annie?

Dziewczyna widziala zaledwie zarys sylwetek obu mezczyzn. Bylo jej bardzo zal przystojnego gracza, ale on nie zyl, a ona potrzebowala towaru, ktory obiecali jej zbrodniarze.

– Tu jest ciemno – odparla szybko. – Nic nie widzialam.

– Dobra z ciebie dziewczynka, Annie – zachichotal Clee. Charlie nie wydawal sie ubawiony.

– Trzeba wezwac szeryfa. Moze przeszukajmy temu facetowi kieszenie, niech mysla, ze dokonano rabunku.

– Lepiej bedzie zabrac mu spodnie – zaproponowal rozsadnie Clee. – Wyobraz sobie, ze on nie zyje, a ona wrzeszczy wnieboglosy. Jaki zlodziej mialby czas na przeszukiwanie kieszeni?

– Dobra, dobra – wymamrotal Charlie. Wcale mu sie nie podobalo to wszystko. Cieszyl sie jednak, ze Clee potrafi zrecznie przeprowadzic jedyny plan, jaki mogli w takiej sytuacji wymyslic.

Rozdzial 26

– Wiesz, kim on jest, Ned? – spytal Doc Meddly. Zastepca szeryfa pokrecil glowa i popatrzyl na Srebrna

Annie, ktora ledwo mogla usiedziec na miejscu.

– Mowil, ze sie nazywa Chase Summers, ale co to ma za znaczenie? – spytala poirytowanym tonem, marzac wylacznie o tym, by ta rozmowa wreszcie sie skonczyla. – To pewnie zmyslone nazwisko. Oni zawsze podaja zmyslone nazwiska.

– Ned, moze bys juz stad poszedl? Ta dziewczyna jest przeciez polprzytomna ze zdenerwowania – odezwal sie lekarz.

– A jak moge sie czuc? Klient obrywa nozem w moim lozku! – zaskrzeczala Annie. – Pospieszcie sie. Robcie, co macie robic, a potem go stad zabierzcie, zebym mogla posprzatac. Nie moge sobie pozwolic na przerwanie pracy.

– Bezduszna, prawda? – wymamrotal Doc.

– Jak wszystkie – dodal Ned.

Annie zignorowala ich obu. Przeciagala szczotka po jasnych wlosach.

– Gdzie on sie zatrzymal?

– Chyba w hotelu.

– Nie wiesz? Gdzie jest szeryf?

– Daj spokoj, Doc. Po co mialem go budzic? Poradze sobie bez niego.

– Dowiedz sie, czy ten miody czlowiek zna kogos w tym miescie. Przez kilka dni bedzie na pewno potrzebowal opieki.

– A twoja malzonka? Zdaje sie, ze zwykle to ona pielegnuje chorych…

– Ale tylko bogobojnych chorych. Gdyby uslyszala, w jakich okolicznosciach napadnieto tego nieszczesnika, od razu by sie domyslila, ze on nie nalezy do takiej kategorii. Moglbym sie, oczywiscie, uprzec, ale nie chce miec klopotow.

– On zna Blairowne – odezwala sie Annie. Przezyla szok, kiedy sie okazalo, ze ten hazardzista wcale nie umarl. Moze Clee dalby jej nawet premie, gdyby sprobowala wrocic do oryginalnego planu? Postanowila sprobowac.

– Jessie Blair? – upewnil sie Doc, zajety oczyszczaniem rany. – Widzialem ja dzisiaj w miescie. Sprawdz, czy ona mieszka w hotelu, a jesli tak…

– Sprowadz ja tutaj szybko – przerwala Annie. – Skonczmy z tym wreszcie.

Meddly popatrzyl na nia ostro.

– Nie sadze, aby bylo to odpowiednie miejsce dla takiej damy jak Jessie, panienko.

– Dlaczego? Slyszalam, ze ona jest twarda jak skala. Kazda dziewczyna, ktora potrafi

Вы читаете Dziki wiatr
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату