- Uznalam, ze powinniscie poznac to zaklecie, szczegolnie teraz, kiedy jestesmy na skraju wojny - ciagnela Tonks, najwidoczniej milo podlechtana tym, ze wszyscy po raz pierwszy sluchaja jej z taka uwaga. - Ale na tym nie koniec. Istnieje takze druga wersja tego zaklecia, niemal zapomniana, jednak ostatnio ponownie odkryta i z powodzeniem uzywana przez Sami-Wiecie-Kogo i jego poplecznikow. Znacznie,
Harry nadstawil uszu. To bylo cos nowego. Nauczycielka machnela rozdzka w strone tablicy, na ktorej pojawily sie dwa slowa:
- Moze ktos o nim slyszal? - zapytala Tonks.
W klasie zapanowala cisza. Nawet Hermiona nie podniosla reki.
- Coz - powiedziala Nimphadora niezwykle powaznie - nie dziwie sie, ze nikt nie slyszal o tym zakleciu. Jak juz wam wspomnialam, przez wieki bylo absolutnie zakazane i wiedza o nim byla starannie ukrywana. Dopiero niedawno ponownie zaczeto go uzywac. Zwane jest Legilimencja Szczegolowa albo Gleboka. Rozni sie od Legilimencji zwyklej kilkoma waznymi szczegolami. Po pierwsze, Legilimencja Gleboka pozwala nie tylko na wdarcie sie do umyslu ofiary i odczytanie jej wspomnien, ale takze
Wszyscy uczniowie sluchali jej z pelna grozy uwaga. W glowie Harry'ego zaczely krazyc nieproszone mysli, ktore macily jego spokoj. Tonks odetchnela i kontynuowala jeszcze powazniejszym tonem:
- Jednak nie to jest w tym zakleciu najniebezpieczniejsze. Wam, chocbyscie probowali, nigdy by sie to nie udalo, ale doswiadczony, potezny Legilimenta, potrafi manipulowac wspomnieniami ofiary. Wymieszac je, albo zatrzymac, jednak to nie wszystko. Mozna uwiezic ofiare w jej najgorszym wspomnieniu i zmusic ja, by przezywala je wciaz i wciaz na nowo. Zamkniety w swoim umysle czlowiek staje sie wegetujaca roslina, przezywajaca ciagle od nowa swoj najwiekszy koszmar. I nigdy sie z niego nie uwolni. I, mowiac koszmar, wcale nie przesadzam. Mozna wybrac najbardziej przerazajacy sen ofiary i zamknac ja w nim juz na zawsze.
Harry poczul, ze robi sie blady. Przypomnial sobie zalewajaca go krew i dzwieczace w uszach smiechy. Zakrecilo mu sie w glowie, a jego zoladkiem targnely torsje.
- Przepraszam - podniosl reke, czujac, ze znowu powraca strach i jego objawy - czy moglbym pojsc do lazienki?
Tonks spojrzala na niego i przerazila sie.
- Co sie stalo, Harry? Jestes blady jak sciana!
- Zle sie czuje - odparl gladko, widzac, ze ciemnieje mu przed oczami.
- Alez oczywiscie, idz, idz. Moze odprowadzic cie do skrzydla szpitalnego?
