sie do siebie.
Nie zostal wyrzucony. Sam zadecydowal o odejsciu w odpowiedniej chwili. Ocalil dume. Przynajmniej tym razem. Teraz... to on triumfowal.
Ale dlaczego, pomimo tego, czul sie tak... zle?
--- rozdzial 17 ---
17. Intoxication
Ukryty pod peleryna niewidka Harry przemierzal bezszelestnie korytarze Hogwartu, kierujac sie w strone lochow. W jego glowie klebilo sie wiele mysli i wspomnien.
W czwartek, kiedy Harry wraz z przyjaciolmi pisal w bibliotece referaty na Historie Magii i Eliksiry, Hermiona odkryla wielka, zakurzona ksiege, ktora okazala sie byc... szkolna kronika, w ktorej prowadzony byl spis wszystkich uczniow uczeszczajacych do Hogwartu na przestrzeni wiekow. Mogli zobaczyc zdjecia mlodego Toma Ridlle'a, Lucjusza Malfoya, rodzicow Rona, rodzicow Harry'ego. Nawet Dumbledore'a i McGonagall jako nastolatkow (Ron, widzac zdjecie opiekunki swojego domu w mlodosci, nie mogl sie powstrzymac i az zagwizdal z podziwu: 'Niezla z niej byla laska!', za co Hermiona poslala mu wyniosle, mordercze spojrzenie). Jednak najbardziej niezwyklym dla Harry'ego odkryciem bylo zobaczenie zdjecia mlodego Snape'a (ktorego Ron nie omieszkal obrzucic potokiem zlosliwych komentarzy i wyzwisk). Pamietal go z mysloodsiewni, ale ujrzenie go jeszcze raz i mozliwosc dokladnego przyjrzeniu mu sie sprawila, ze Harry calkowicie zapomnial o nauce i odkryl, ze pomimo tlustych, opadajacych w strakach na oczy wlosow ('wtedy rzeczywiscie byly tlustawe' - pomyslal - 'albo tez sprawialy takie wrazenie') i pochmurnego oblicza, Severus byl bardzo przystojnym mlodziencem. Jego oczy plonely dziwnym, tajemniczym blaskiem, a wyraz wykrzywionej szyderczym grymasem twarzy zdawal sie przekazywac tym, na ktorych spogladal: 'Gardze wami wszystkimi'.
Harry usmiechnal sie do siebie. Severus byl chyba taki od zawsze... Jednak najwieksza uwage Harry'ego przyciagnela widniejaca pod zdjeciem data urodzenia. Z zaskoczeniem uswiadomil sobie, ze Mistrz Eliksirow ma za dwa tygodnie urodziny. Trzydzieste siodme.
Serce Harry'ego zabilo mocniej, kiedy nagle uderzyla go ta ogromna roznica wieku. Wczesniej nigdy o tym nie myslal, w ogole sie to dla niego nie liczylo. Jednak w tamtej chwili swiadomosc, ze jego kochanek jest starszy od niego o dwadziescia jeden lat sprawila, ze siedzial przez chwile skonsternowany, zawstydzony i... podniecony. Severus byl doswiadczonym przez los, dojrzalym mezczyzna, a on... coz, zaledwie wkraczajacym w zycie nastolatkiem. W dodatku Snape byl jego nauczycielem. Ale nie wprawialo go to w zaklopotanie, jedynie podsycilo buzujace w nim pragnienie. Robil cos zakazanego i bylo to... ekscytujace.
Ale wcale nie to bylo najwazniejsze. Harry czesto zastanawial sie, co go tak pociaga w Mistrzu Eliksirow. Kilka razy wydawalo mu sie, ze juz odkryl prawde, ale pozniej jego wlasne uczucia ponownie to weryfikowaly i w koncu sam nie wiedzial, dlaczego nie potrafi przestac o nim myslec. Severus byl zimna, nieczula osoba, twarda, zdecydowana, tajemnicza, nieprzewidywalna. Nie traktowal Harry'ego, jak reszta czarodziejskiego swiata, nie patrzyl na niego, jak na bohatera, nie nadskakiwal mu, nie poblazal. A jednoczesnie zdawal sie go rozumiec. Niewiele rozmawiali, ale Harry mial wrazenie, ze moglby mu powiedziec wszystko - o swojej slabosci, o swoim strachu. A on by to zrozumial. I, w przeciwienstwie do innych, nie poklepalby go po plecach i nie
