mu bol.

Harry zamyslil sie. W gruncie rzeczy... potrafil go zrozumiec. Przeciez sam pamietal szarpiaca, trujaca wscieklosc, ktora odczuwal w zeszlym roku, po smierci Syriusza, kiedy rozmawial z Dumbledore'em. Wpadl wtedy w taki szal, ze zdemolowal mu polowe gabinetu. Pamietal, jak chcial rzucic sie na dyrektora, chcial go zranic, sprawic mu taki sam bol, jaki on odczuwal w tamtym momencie. Byl gotowy na wszystko, zupelnie nad soba nie panowal.

I najwyrazniej, Severus byl wtedy w takim samym stanie.

Harry pamietal takze to, jak po kilku chwilach szarpiacej nim furii, ktora doprowadzila go niemal do rzucenia sie na Dumbledore'a, wszystkie wzburzone emocje opadly, wscieklosc zniknela, pozostawiajac po sobie jedynie wstyd za wszystko, co zrobil, albo powiedzial. I - wstrzymal oddech, przypominajac to sobie - w oczach Severusa zobaczyl to samo, kiedy ten wrocil. Wtedy mial wrazenie, ze tylko mu sie to wydawalo, ale teraz, kiedy zamykal powieki, widzial to tak wyraznie... Spojrzal w oczy Snape'a i zobaczyl w nich... wstyd. Czy to mozliwe, ze to byly... wyrzuty sumienia? Czy Severus jest zdolny do takich uczuc? Byl wtedy w takim szoku, ze natychmiast odrzucil te opcje, wmowil sobie, ze musialo mu sie to przewidziec, to bylo zbyt... nieprawdopodobne. Ale gniew na niego wyparowal, jakby to spojrzenie zdmuchnelo go calkowicie, i Harry nie potrafil juz dluzej byc zly na Mistrza Eliksirow.

Harry westchnal, probujac zatrzasnac drzwi przed chaosem, ktory bez przerwy staral wedrzec sie do jego umyslu. I tak wszystko bylo zbyt skomplikowane. Nadal dreczyly go pytania, na ktore nie umial znalezc odpowiedzi. Najgorsze w calej tej plataninie uczuc bylo jednak powolne nadciaganie nieuniknionego - tego, co musial zrobic, wyboru, ktorego musial dokonac. Swiadomosc tego dokuczala mu niczym bolacy zab i chociaz staral sie o tym zapomniec, jego mysli ciagle powracaly do tego tematu, jak jezyk, ktory wciaz potraca bolace miejsce i nie potrafi przestac. A wiedza, ze ten zab trzeba bedzie w koncu wyrwac, byla jeszcze gorsza.

Ale postanowil juz. Teraz nie ma odwrotu. Kleszcze przygotowane, a fotel czeka... Musi jedynie zdobyc sie na odwage, usiasc na nim i poddac sie temu, co go czeka. Jednak nadal brakowalo mu czegos, albo kogos, kto by go na niego popchnal.

Snape odpadal. Wysmial go, kiedy Harry wyznal mu, co zamierza zrobic. Paskudny dran! Ale czego innego mogl sie po nim spodziewac? Zachety? Poklepania po plecach? O nie, nie od Severusa.

To doprowadzilo tylko do kolejnego zgrzytu. Kiedy wydawalo sie, ze wszystko jest juz miedzy nimi w porzadku, Snape znowu wpadl w szal. I dlaczego? Tylko dlatego, ze Harry oswiadczyl, ze zamierza zabic Voldemorta. Co w tym bylo takiego niewlasciwego, skoro wywolalo az tak burzliwa reakcje Mistrza Eliksirow? Przeciez jemu tez powinno na tym zalezec. Kiedy Voldemort zginie, beda mogli byc razem i nic juz im nie bedzie grozic. Ale patrzac na zachowanie Snape'a, mozna bylo odniesc wrazenie, ze on tego wcale nie chce...

Harry westchnal ponownie, przewrocil sie na brzuch i wcisnal twarz w poduszke, przeklinajac Snape'a najdobitniej, jak potrafil.

Byla jednak w calym tym chaosie jedna rzecz, ktora potrafila podniesc go na duchu - odnalazl tajne laboratorium Severusa. Najwyrazniej udalo mu sie odkryc jeden z sekretow Mistrza Eliksirow. Ale co on oznaczal i do czego prowadzil? - tego nie zdolal juz odkryc. Moze lepiej wszystko by zrozumial, gdyby wiedzial, co to za druga, dziwna myslodsiewnia i do czego mu sluzy. A co moglo pisac w tej ksiedze, ktora lezala na stole? Co bylo w rozbitej fiolce? I najwazniejsze - co Snape tam przygotowywal? I dlaczego to wszystko ukrywal? Harry musial przyznac, ze ciekawosc go zzerala.

Najgorsze bylo to, ze nie mogl nikogo o to zapytac, nie wzbudzajac podejrzen i nie doprowadzajac do niewygodnych pytan. Zastanawial sie, czy udaloby mu sie ukrasc ksiazke pod nieobecnosc Snape'a i pokazac ja Hermionie, ale bardzo szybko odrzucil ten pomysl. Po pierwsze - nie wiedzial, czy zdolalby sie w ogole dostac do komnat Snape'a - Mistrz Eliksirow na pewno starannie pieczetowal drzwi, kiedy wychodzil, a Harry nie znal hasla. A mozliwosc, ze Snape znowu zostawilby go samego na tak dlugo byla rowna zeru. Poza tym, mezczyzna na pewno zauwazylby brak ksiazki. Nie, to w ogole nie wchodzilo w gre. Jedyny sposob, to poszukac czegos w bibliotece. Tajemnica Snape'a gryzla go, jak irytujacy robak, i nie dawala mu spokoju.

W koncu Severus jest jego partnerem - nie powinien miec przed Harrym zadnych tajemnic. Nawet, jezeli robil cos dla Dumbledore'a, to w koncu Harry byl najwazniejsza osoba w szeregach przeciwnikow Voldemorta i to on mial go pokonac - dlatego musial wiedziec wszystko! Co prawda, dyrektor takze uwielbial ukrywac wiele rzeczy i nie wtajemniczac w nie Harry'ego, ale Snape to w koncu co innego.

A jezeli robi w tym laboratorium cos dla Voldemorta? Oczywiscie Dumbledore pewnie o tym wie, a Severus na pewno nie mial wyboru i musial wykonywac jego polecenia. Ale dlaczego w takim razie to ukrywa? Przeciez Harry nie jest jakas gadula - nie powiedzialby o tym nikomu.

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату