Och, za duzo tego!

Przewrocil sie na bok i zakryl glowe koldra. Udalo mu sie zasnac dopiero nad ranem.

***

Kiedy Harry schodzil rano na sniadanie, ziewal tak bardzo, iz obawial sie, ze zwichnie sobie szczeke. Hermiona i Ron nie mogli go dobudzic i w koncu poszli sami.

Gdy Gryfon wszedl do Wielkiej Sali, od razu zauwazyl, ze cos jest nie w porzadku. Wiekszosc uczniow zaczela mu sie badawczo przygladac. Czesc szeptala cos miedzy soba, a reszta chichotala i pokazywala go sobie palcami. Zdenerwowanie zacisnelo mocna petle na jego szyi, ale staral sie tego nie okazac. W ulamku sekundy przelecialy mu przez glowe setki roznych powodow takiego zachowania, a kazdy z nich dorzucal garsc sypkiego niepokoju do leku, ktory go opanowal. Zauwazyl, ze niektorzy patrza na niego z politowaniem. Kilka osob krecilo glowami, jakby nie moglo w cos uwierzyc. Harry mial wrazenie, ze podloga zamienila sie w lepkie i grzaskie bagno, ktore zaczelo go wciagac i kazdy krok byl dla niego ogromnym wysilkiem.

Jedna, przerazajaca mysl wysforowala sie na przod, kiedy szedl pomiedzy rzedami, a glowy odwracaly sie za nim:

Oni wiedza o nim i o Snapie!

Nie, to niemozliwe.

Zanim dotarl do swojego miejsca byl juz tak roztrzesiony i zdenerwowany, ze ledwie trzymal sie na nogach. Zobaczyl, ze Hermiona bardzo szybko sklada i chowa do torby Proroka Codziennego. Harry zmarszczyl brwi, usiadl i wbil w nia wyczekujace spojrzenie.

- O co chodzi, Hermiono? - zapytal, usilujac zachowac spokoj. Spojrzal na Rona, ktory natychmiast uciekl wzrokiem. Przyjaciolka westchnela zrezygnowana.

- I tak bys sie dowiedzial...

- O czym? - jego glos zabrzmial niemal piskliwie. Mial wrazenie, ze jeszcze chwila i eksploduje ze zdenerwowania, a wybuch bedzie tak silny, ze Wielka Sala zatrzesie sie w posadach.

- Wiemy, ze to nieprawda, Harry. Przeciez dobrze cie znamy - powiedziala Hermiona nerwowym tonem, siegajac do torby po gazete. - Nie przejmuj sie tym, co tu pisza. To kompletne bzdury.

- Taa.... - dodal Ron. - Po prostu chca zmieszac cie z blotem. Nikt normalny by w to nie uwierzyl.

Harry niecierpliwie wyrwal gazete z rak przyjaciolki, majac wrazenie, ze za chwile rozsypie sie na tysiace malych kawaleczkow. Ignorujac szalone bicie serca, drzacymi rekami rozlozyl ja jednym, nerwowym ruchem i zamarl, odczytujac naglowek na pierwszej stronie.

HARRY POTTER - NADZIEJA CZARODZIEJSKIEGO SWIATA, CZY TCHORZ?

Szybko spojrzal na artykul i otworzyl usta ze zdumienia. - ...nie robi kompletnie nic w walce przeciwko Sami-Wiecie-Komu, jakby w ogole nie obchodzily go losy tysiecy rodzin czarodziejow, ktorzy maja nadzieje, ze ich uratuje. Zaszyl sie w Hogwarcie i najwyrazniej nie ma zamiaru stanac do walki. Nie interesuje go, ze caly Czarodziejski Swiat potrzebuje go i liczy na niego. Harry Potter - Chlopiec, Ktory Woli Sie Ukrywac, Niz Walczyc... - Harry zamknal usta i pokrecil glowa z niedowierzania, czujac, jak gniew buzuje w nim, niczym rozgrzany olej na patelni i jeszcze tylko chwila, az zacznie wrzec. - ...A moze to go przerasta? Moze tak sie boi przystapic do walki, ze w koncu, aby ratowac siebie, wstapi w szeregi Tego, Ktorego Imienia Nie Wolno Wymawiac? Byc moze juz to zrobil? Kto wie, co moze ukrywac? ... - Czerwona jak krew furia zalala jego oczy, zaplonela w sercu, pochlaniajac zdrowy rozsadek. Byl zbyt oszolomiony, by skladnie pomyslec. Zza zaslony otaczajacej jego umysl wscieklosci przebil sie znajomy glos:

- Wystarczy juz, Harry.

Ktos probowal odebrac mu gazete. Nie odrywajac oczu od tekstu, zamachnal sie i z calej sily, jakby chcac wyladowac swoj gniew, odepchnal intruza. Uslyszal zdumiony krzyk Hermiony. Ale nie zwracal na to uwagi, czytajac dalej - ...Nasza reporterka, Rita Skeeter, ktora przeprowadzala z nim wywiad przed Turniejem Trojmagicznym, tak wspomina jego zachowanie: 'Potter byl przerazony tym, ze mial brac w nim udzial. Podczas gdy pozostali zawodnicy emocjonowali sie czekajacymi ich wyzwaniami i nie mogli sie doczekac rywalizacji, Potter wygladal jak male, smiertelnie przerazone dziecko, ktore boi sie wlasnego cienia. Plakal, kiedy opowiadal o Turnieju. Kiedy go zapytalam... - Harry zamknal oczy, czujac pod powiekami rozgrzany do czerwonosci zar. Otworzyl oczy jeszcze tylko na chwile, a jego wzrok padl na ostatnie zdanie artykulu - Zginelo juz tyle osob... Ile jeszcze ofiar potrzeba, zeby w koncu wyszedl z ukrycia i zrobil cos dla nas?

Harry zgniotl gazete. Wscieklosc plonela w nim syczacym, strzelajacym az pod sufit ogniem. Zerwal sie z miejsca, pragnac tylko jednego - uciec stad. Zaszyc sie w miejscu, gdzie nikt go nie znajdzie. I gdzie nie zrobi nikomu krzywdy.

Potoczyl wokol przekrwionym wzrokiem i, widzac, ze teraz juz niemal wszyscy mu sie przygladaja, ryknal:

- Na co sie gapicie?!

Odwrocil sie i rzucil biegiem w strone wyjscia.

- Harry, nie! Zaczekaj! - uslyszal odlegle wolanie

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату