a teraz ta decyzja byla dla niego taka trudna?

Dlatego, ze naprawde byl tchorzem. Tchorzem, ktory w koncu znalazl kogos, dla kogo chcialby zyc...

Drzwi do gabinetu stanely przed nim otworem, kiedy tylko je musnal. Przeszedl powoli przez pomieszczenie, zdejmujac po drodze peleryne niewidke, ale zanim zdazyl chociaz dotknac drewnianej powierzchni, drzwi do prywatnych komnat Mistrza Eliksirow otworzyly sie gwaltownie i stanal w nich Severus.

Harry spojrzal w bok, nie chcac, by Snape dojrzal w jego oczach wszystko to, o czym krzyczala dusza.

- Gdzie byles przez caly dzien, Potter? Cala szkola cie szukala. Ale co cie to obchodzi, prawda? Czego innego mozna sie spodziewac po takim infantylnym...

- Przestan! - powiedzial szybko Harry, podnoszac glos i zamykajac oczy. Westchnal i kontynuowal. - Przyszedlem tu tylko po to, zeby ci powiedziec, ze mialem dzisiaj naprawe zly dzien. I nie mam ochoty wysluchiwac twoich zlosliwych, szyderczych i kpiacych uwag na moj temat. Wiec jezeli nadal masz zamiar mowic takie rzeczy, to zegnam... - Odwrocil sie, by odejsc, jednak po zrobieniu kilku krokow uslyszal ostre warkniecie Severusa:

- Wracaj tu, Potter! - Harry zatrzymal sie i czekal. Po chwili uslyszal jego przytlumiony glos, jakby slowa z trudem przechodzily mu przez gardlo. - Dobrze. Postaram sie dzisiaj byc dla ciebie... milszy.

Harry nie mogl uwierzyc wlasnym uszom. Czyzby Snape naprawde to powiedzial? Odwrocil sie, zerkajac na niego przelotnie i, jak zwykle, w chwili, kiedy spojrzal we wbijajace sie w niego czarne oczy, serce zabilo mu mocniej.

Spuscil wzrok i pokiwal glowa. Severus podszedl do niego i Harry zobaczyl wyciagnieta w swoja strone szczupla dlon o smuklych palcach. Jego reka niemal samowolnie powedrowala w jej kierunku, a dlugie palce zacisnely sie delikatnie wokol jego dloni. Znajomy prad przeszyl cialo Gryfona.

Snape zaprowadzil go do komnaty i wskazal ciemny fotel. Kiedy Harry usiadl, zobaczyl, ze na stoliku lezal talerz z jedzeniem. Poczul, ze jego usta wypelniaja sie slina. Severus niedbale machnal reka w strone talerza.

- Nie bylem na kolacji, wiec jeden ze skrzatow mi to przyniosl. Nie jestem glodny, wiec jezeli chcesz, mozesz sie poczestowac.

- Nie, dziekuje - odparl szybko Harry. - Nie chce zjadac twojego posilku. A poza tym, tez nie jestem glo... - reszta zdania zostala zagluszona przez niezwykle glosne burczenie w brzuchu. Harry zarumienil sie. Niemal widzial kpiacy usmiech na twarzy Mistrza Eliksirow. Zobaczyl, ze Snape przysuwa talerz w jego strone:

- Masz to zjesc, Potter, albo sam wepchne ci to do ust.

Ta uwaga sprawila, ze Harry zaczerwienil sie jeszcze bardziej. Dlaczego takie uwagi, wyglaszane przez Snape'a, brzmialy dla niego tak dwuznacznie?

- No dobrze... - wydukal w koncu. - Moze kilka kesow.

Zlapal widelec i zaczal jesc, starajac sie nie zwracac uwagi na przygladajacego mu sie Severusa. Zanim sie zorientowal, pochlonal niemal wszystko. Byl tak glodny, iz wydawalo mu sie, ze to najsmaczniejszy posilek, jaki kiedykolwiek jadl. Mial wrazenie, ze od tygodnia nie mial niczego w ustach. Kiedy Harry zerkal na siedzacego naprzeciwko Snape'a, moglby przysiac, ze widzial na jego twarzy blakajacy sie usmiech. Ale moze to tylko cienie, wywolane przez drgajace plomienie.

Kiedy skonczyl, odsunal talerz i wymamrotal podziekowanie. Przez chwile panowala niezreczna cisza. Harry bardzo chcialby powiedziec Severusowi o wszystkim, co go gryzlo, ale nie wiedzial, czy mezczyzna ma ochote na wysluchiwanie jego problemow. No, ale w koncu chcial, aby Harry do niego przyszedl i zeby zostal. I powiedzial, ze bedzie mily. To zawsze byl jakis poczatek. Byc moze oznaczalo, ze chce uslyszec, o czym Harry myslal przez caly dzien. I co robil.

Czy moze mu powiedziec?

Musi. Musi sie komus zwierzyc, bo w koncu zwariuje. A nikt nie zrozumie go lepiej, niz Snape...

- Bylem w Pokoju Zyczen - powiedzial cicho, patrzac w ogien i wzdychajac. - Potrzebowalem troche samotnosci. A teraz... - Zerknal na Snape'a, ktory przez caly czas przygladal mu sie badawczo - ...a teraz najchetniej zostalbym tutaj. - Westchnal ponownie, spuscil glowe i oparl ja na rekach, wplatajac palce we wlosy. - Kiedy wroce, kazdy bedzie sie ze mnie wysmiewal. Nie wiem, co mam zrobic. Ten artykul... Wszyscy go czytali i na pewno wiele osob w niego uwierzylo. Zawsze tak jest. To samo bylo w zeszlym roku, kiedy wszyscy uwazali mnie za klamce. Teraz jest jeszcze gorzej. Teraz uwazaja mnie za tchorza. I moze maja racje... - Harry zamknal oczy. Po chwili podniosl glowe i spojrzal na przygladajacego mu sie spod przymruzonych powiek Severusa. - Ty tez tak myslisz? Ze jestem tchorzem?

Mistrz Eliksirow zamknal na chwile oczy, a kiedy otworzyl je ponownie, powiedzial niezwykle powaznym glosem:

- Podejdz do mnie, Potter.

Harry, nieco zaskoczony, podniosl sie z miejsca i powoli okrazyl stolik. Stanal przed Severusem, ktorego spojrzenie zanurzylo sie gleboko w zielonych oczach Harry'ego, a szczupla reka wyciagnela sie w jego

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату