Gryfon, ktoremu po pierwszym szoku udalo sie w koncu odnalezc swoj glos, odchrzaknal i powiedzial, usmiechajac sie:

- Wszystkiego najlepszego, Severusie.

Mezczyzna poslal mu dlugie, nieodgadnione spojrzenie.

Harry czul, ze jego uda drza. Po skorze splywaly mu kropelki potu. Wycienczone miesnie odmawialy posluszenstwa. Ale czul sie tak wspaniale, jak jeszcze nigdy dotad. Nawet, kiedy lapal znicze i wygrywal mecze. Ekscytacja, ktora teraz odczuwal, zepchnela w kat wszystkie pozostale wspomnienia. W glowie kolatala mu tylko jedna mysl: doprowadzil Severusa do orgazmu. Nawet go nie dotykajac! To byl dopiero wyczyn!

Widzial, jak brwi Snape'a sciagaja sie, kiedy Harry’emu nie udalo sie powstrzymac pelnego satysfakcji usmiechu, ktory wyplynal na jego usta. Ale widzial tez, ze ciemne oczy lagodnieja. I zobaczyl, jak Snape powoli podnosi sie z fotela i podchodzi do niego. Uniosl glowe i spojrzal wprost w przypatrujace mu sie w dziwny sposob oczy, w ktorych tlila sie malenka, ciepla iskierka. Widzial, ze Snape wyciaga dlon w jego strone. Poczul lagodny dotyk na policzku. Zamknal oczy, poddajac sie delikatnej pieszczocie, ktora pomimo chlodu palcow, poslala niezwykle cieplo wprost w jego serce. Nie otworzyl oczu nawet wtedy, gdy uslyszal kierujace sie do lazienki kroki Severusa i trzask zamykanych drzwi.

Dotknal swojego policzka, na ktorym wciaz wyczuwal cieply dotyk chlodnych palcow. Usmiechnal sie do siebie.

Zaden z nich sie nie odezwal. Ale Harry i tak wiedzial, ze Severus tym gestem wyrazil wiecej, niz moglby przekazac slowami.

* '(Everything I do) I do it for you' by Bryan Adams

 

--- rozdzial 22 ---

22. Rage.

Now I will let my demons out...

In my hour of darkness they will come again;

Fear, hate, frustration, desperation.

I'll answer with my rage...*

- I jak bylo? - Harry wzdrygnal sie, slyszac szept Ginny tuz przy swoim uchu.

- Co? - zapytal zaskoczony, patrzac jak siostra Rona przysuwa swoj talerz ze sniadaniem i siada obok niego. Byl poniedzialkowy poranek.

- No wiesz... - Mrugnela do niego porozumiewawczo. - A gdzie wymykales sie w takim stroju? Na pewno nie na szlaban, zeby czyscic kociolki u Snape'a.

'Calkiem blisko...' - pomyslal Harry, mimowolnie czujac rozbawienie. - 'Ale czyscilem cos innego...'

- Usmiechasz sie. Czyli jednak bylo... 'interesujaco' - zachichotala Ginny.

- Rownie 'interesujaco', jak u ciebie - odparl cicho Harry. Dziewczyna zarumienila sie, a po chwili oboje parskneli smiechem.

- Gdyby Ron slyszal nasza rozmowe - powiedziala cicho Gryfonka, lapiac oddech. Harry zerknal na siedzacego kawalek dalej przyjaciela, ktory obserwowal ich podejrzliwie.

- O czym tak szepczecie? - burknal w koncu, wiedzac, ze zostal przylapany.

- O niczym, co powinno cie interesowac - odparla hardo Ginny. Hermiona siedziala z nosem utkwionym w 'Proroku Codziennym' i w ogole nie zwracala na nich uwagi. Ron zarumienil sie, mruknal cos pod nosem i wepchnal sobie do ust kielbaske.

Ginny przysunela sie do niego nieco blizej. Wtedy Harry poczul cos dziwnego. Laskotanie na karku. Jakby leciutki powiew naturalnej magii. Rozejrzal sie, zdezorientowany, po Wielkiej Sali i zobaczyl wbite w siebie, niezwykle intensywne spojrzenie mrocznych oczu Mistrza Eliksirow. Mial dziwne wrazenie, ze powietrze nagle zapelnilo sie iskrami. Odsunal sie nieznacznie od Gryfonki i wrazenie ustapilo. Ale Ginny chyba niczego nie poczula, gdyz ponownie sie przyblizyla.

- Za kim sie tak rozgladasz, Harry? - szepnela mu do ucha. - Wypatrujesz jej? Z ktorego jest domu? Co to za szczesciara?

- Ee... - wymamrotal Harry, nie wiedzac, co odpowiedziec. Poczul, jak wloski na jego karku podnosza sie, jak gdyby byly naelektryzowane. Wystraszyl sie i ponownie nieco sie odsunal, a wrazenie natychmiast ustapilo.

Ginny chyba zauwazyla jego mine, gdyz spojrzala na niego nieco zaskoczona i wzruszyla ramionami.

- No, skoro nie chcesz, to nie mow. Nie bede naciskala. A tak w ogole, to chcialam cie prosic o przysluge. - Harry zobaczyl, jak Gryfonka zerknela na Rona, po czym pochylila sie do niego i wyszeptala cicho: - Pomoglbys mi wymknac sie z Pokoju Wspolnego dzisiejszego popoludnia? Chcialabym po prostu wyjsc niezauwazona przez Rona, aby uniknac jego irytujacych pytan i sledzenia mnie. I gdybys mogl go tez zaciagnac wieczorem wczesniej do dormitorium, zebym nie natknela sie na niego, kiedy bede wracac...

- Dobrze, nie ma sprawy - odparl szybko Harry, pragnac tylko tego, by w koncu sie od niego odsunela. - Ale wrocmy juz

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату