- I tak macie szczescie, ze trwa wojna, bo inaczej zostalibyscie w trybie natychmiastowym wyrzuceni ze szkoly! - dodala nauczycielka.

Harry patrzyl na McGonagall z niedowierzaniem.

- Nie zgadzam sie! - pisnal Seamus. - On mnie zabije!

- Jezeli ktorys z was chociaz dotknie drugiego, to szlaban zostanie zwiekszony z dwoch do czterech razy w tygodniu - oswiadczyla nauczycielka zdecydowanym glosem.

Harry poczul, ze ogarnia go rozpacz. Ma miec do konca roku szlabany z Seamusem? A co z jego spotkaniami ze Snape'em? Co z Quidditchem? Co z...

- Jezeli moge sie wtracic, Minerwo - Glos Snape'a przerwal ponure rozmyslania Harry'ego. - Nie sadze, aby trzymanie pana Pottera i pana Finnigana razem bylo dobrym pomyslem. Raczej sie pozabijaja, niz pogodza. Wiem, ze twoj gryfonski... idealizm kaze ci wierzyc, iz wspolne spedzanie czasu ostudzi ich gniew, ale osobiscie uwazam, ze Potter predzej pokona Czarnego Pana, niz pogodzi sie z Finniganem. Jest na to zbyt krnabrny, arogancki i uparty.

McGonagall zamknela oczy i westchnela.

- Wiec co proponujesz? Nie mam czasu, zeby pilnowac ich obu podczas osobnych szlabanow.

- Potter potrzebuje solidnej kary, ktora dobrze zapamieta. Glaskanie go po glowce w niczym nie pomoze i znowu bedzie mial wrazenie, ze wszystko uszlo mu na sucho. Jestes za lagodna, Minerwo. - Widzac, ze nauczycielka otwiera usta, zeby zaprotestowac, podniosl glos i kontynuowal. - Dlatego uwazam, ze najlepszym sposobem na prawdziwe ukaranie Pottera bedzie przydzielenie mu szlabanow ze mna.

Harry otworzyl szeroko oczy i spojrzal na Snape'a z niedowierzaniem. McGonagall wygladala, jakby powaznie rozwazala te propozycje.

- Dobrze, Severusie - odparla po chwili, spogladajac ze smutkiem na Harry'ego. - Moze ty bedziesz potrafil zmienic jego nastawienie. Przykro mi, Potter - zwrocila sie do Harry'ego.

Przykro? Harry byl w tym momencie tak niezmiernie szczesliwy, ze z trudem powstrzymywal sie, aby tego nie okazac. Spuscil glowe, szybko ukrywajac radosc, ktora z pewnoscia musiala zablysnac w jego oczach. Zerknal na Seamusa, ktory lypal na niego groznie spod struzek krzepnacej krwi, ktora jeszcze przed chwila zalewala jego blada twarz.

- A wiec dobrze - kontynuowala McGonagall. - Panie Finnigan, pojdzie pan ze mna do skrzydla szpitalnego. Panie, Potter, pan tez powinien sie tam udac.

Harry pokiwal glowa, nie odrywajac wzroku od podlogi. Nauczycielka podeszla do Seamusa i pomogla mu wstac z krzesla, po czym, podtrzymujac go, wyprowadzila z pomieszczenia.

Kiedy drzwi sie za nimi zamknely, Harry poczul na sobie intensywne spojrzenie Severusa. Zadrzal mimowolnie. Zamknal oczy, czekajac na nieuniknione.

- Widze, ze juz kompletnie postradales rozum, Potter - warknal Snape ostrym, chrapliwym glosem.

- Zasluzyl sobie na to - odparowal Harry, zanim zdazyl ugryzc sie w jezyk. Odwrocil sie i wbil w Severusa twarde spojrzenie, postanawiajac, ze tym razem nie pozwoli zmieszac sie z blotem. Gniew nadal go podgrzewal, buzujac pod jego skora.

- A ty zasluzyles na niezwykle bolesna kare, ktora w koncu moze nauczylaby cie czegos - syknal Snape, przewiercajac Harry'ego wzrokiem. - Samokontrola i dyscyplina. Tego ci brakuje, Potter! I wyglada na to, ze jestem zmuszony sam cie ich nauczyc!

- Wcale nie musisz - odparl Harry, probujac wygladac na spokojnego. - Do tej pory zawsze sam sobie radzilem.

- Doprawdy? - W glosie Mistrza Eliksirow zadrzala sarkastyczna nuta. - Nie powiedzialbym, ze rzucanie sie na drugiego ucznia, na oczach calej szkoly jest przejawem samoopanowania.

- Nie mam zamiaru za to przepraszac! - Harry podniosl glos, czujac, ze gniew ponownie zaczyna przejmowac nad nim kontrole. - Ciesze sie, ze to zrobilem i z checia zrobilbym to jeszcze raz!

W oczach Snape'a blysnelo cos niebezpiecznego. Harry gwaltownie wyhamowal i ugryzl sie w jezyk. Zapuszczal sie w niezwykle ryzykowne rejony.

- Nie pyskuj mi tu, Potter! - Glos Severusa stal sie ostry i jeszcze chlodniejszy, zamieniajac sie w sopel lodu. - Bedziesz trzymal swoje nerwy na wodzy, czy ci sie to podoba, czy nie. I juz nigdy wiecej sie tak nie odslonisz. A dlaczego? Poniewaz ja ci tak kaze. Jezeli zlamiesz ten zakaz, to nigdy wiecej nie pokazuj mi sie na oczy. Zrozumiales?

Harry poczul sie tak, jakby grunt zaczal usuwac mu sie spod nog.

- Dlaczego? - jeknal, patrzac na Snape'a z niedowierzaniem.

- Poniewaz nastepnym razem mozesz stracic kontrole w nieodpowiedniej sytuacji i wydasz nas obu. Musze byc pewien, ze moge ci ufac, Potter. W przeciwnym razie bede zmuszony zakonczyc nasz... 'uklad'.

Harry mial wrazenie, ze do jego pluc wdarla sie woda. Przez chwile nie mogl oddychac. Wpatrywal sie w Snape'a oczami rozszerzonymi ze strachu.

- Nie... nie mozesz... - wyszeptal przez scisniete gardlo. - Juz nigdy tego nie zrobie. Obiecuje. Bede... bede nad soba panowal. - Podszedl do Severusa, ktory wbijal w niego plonace lodowatym gniewem spojrzenie i zlapal go za szate na piersi, spogladajac gleboko w jego oczy. - Mozesz mi zaufac, Severusie.

Zobaczyl, jak gniew w oczach mezczyzny powoli przestaje

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату