plonac, jednak wciaz cos go podsycalo. Snape zacisnal usta, potem oblizal je i wycedzil przez zacisniete zeby:
- Jeszcze jedna sprawa, Potter. Nie wolno ci sie zblizac do Weasley.
Harry zamrugal. Do Weasley? Czyzby chodzilo mu o...
- Do Ginny? - zapytal patrzac na Severusa nic nierozumiejacym wzrokiem. Nagle poczul, ze Snape lapie go za ramie, wbijajac bolesnie palce w cialo i szarpnieciem przyciaga go do siebie. Ich twarze znalazly sie milimetry od siebie. - Nie udawaj wiekszego idioty, niz jestes - wycedzil Severus, zanurzajac ciskajace blyskawice spojrzenie w zaskoczonych oczach Harry'ego. - Jezeli jeszcze raz cie
Harry poczul, ze jego oczy robia sie okragle ze zdumienia.
- Ale dla ciebie to bedzie dopiero poczatek cierpien, Potter. Nawet sobie nie wyobrazasz, do czego jestem zdolny. Zapamietaj sobie jedno... nalezysz
Harry byl tak zszokowany, iz nie mogl wydusic z siebie slowa. Na koncu ciemnych tuneli oczu Mistrza Eliksirow szalala pozoga, ktora w kazdej chwili moglaby go strawic, gdyby tylko osmielil sie zaprotestowac. Jednak w ogole nawet nie przyszlo mu to do glowy. Zobaczyl, jak plonacy ogien dotyka takze jego i rozpala w nim niesamowity zar. Jeknal, kiedy Severus puscil jego ramie i niemal natychmiast Harry osunal sie na kolana. Wyciagnal rece i oplotl ramiona wokol talii Snape'a, przyciskajac twarz do jego czarnej szaty.
- Przepraszam, nie chcialem sprawic ci przykrosci - wyszeptal cicho, rozkoszujac sie zapachem i szorstkoscia materialu. Uniosl twarz i spojrzal z dolu na Severusa. W chwili, kiedy oczy Snape'a zanurzyly sie w szmaragdowych oczach Harry'ego, dodal. - Nie martw sie. Jestem tylko twoj, Severusie.
Dostrzegl, ze w obsydianowych zrenicach cos zamigotalo. Na sciagnietej gniewem twarzy pojawil sie wyraz satysfakcji. Po chwili Harry zobaczyl, ze Snape unosi reke. Poczul lagodne musniecie chlodnych palcow na swoim policzku. Zamknal oczy, poddajac sie pieszczocie. Odczucie bylo niezwykle delikatne, ale posylalo iskry wzdluz jego ciala, wprawiajac je w drzenie. Zmysly zaczely odbierac tak silne bodzce, iz wydawalo sie, ze jeszcze chwila i eksploduja. Czy mozliwe bylo, aby zwykly dotyk wywolal az tak gwaltowna reakcje?
Harry westchnal przeciagle i usmiechnal sie. Wtedy palce zniknely. Otworzyl gwaltownie oczy, spogladajac z zaskoczeniem na Severusa, ktorego twarz w ulamku sekundy przybrala chlodny, zaciety wyraz.
- Wstawaj, Potter. W kazdej chwili ktos moze tu wejsc. - Zlapal go za szate i podciagnal do pozycji stojacej. Harry zamrugal kilka razy, zdezorientowany. - Powinienes pojsc do skrzydla szpitalnego. Niech Pomfrey sie toba zajmie. Masz pojawic sie na mojej lekcji, niezaleznie od tego, w jakim bedziesz stanie. Zrozumiano?
Harry pokiwal glowa, ukrywajac usmiech, ktory cisnal mu sie na usta. Nie wiedzial dlaczego, ale pomimo obolalych zeber i siniakow na twarzy, poczul sie nagle tak... wspaniale.
***
Kiedy Harry wyszedl ze skrzydla szpitalnego, otoczyli go przyjaciele, przekrzykujac sie jeden przez drugiego. Hermiona zaczela trajkotac o tym, ze nie powinien byl tak postapic, ze to bylo nieodpowiedzialne i nieprzemyslane z jego strony, ze nie powinien dac sie sprowokowac Seamusowi i ze ma ogromne szczescie, ze nie wywalili go za to ze szkoly. W pewnym momencie Harry nie wytrzymal i warknal, ze dostal juz jedno kazanie od McGonagall i nie ma zamiaru wysluchiwac kolejnego. Ron wyrazil swoje szczere wspolczucie, kiedy dowiedzial sie, ze Harry bedzie mial do konca roku szkolnego szlabany ze Snape'em i zdawal sie przezywac to jeszcze bardziej, niz sam zainteresowany ('Szlabany ze Snape'em? Dwa razy w tygodniu? Do konca roku szkolnego? Chyba wolalbym umrzec....'). Ginny pogratulowala mu odwagi i byla pod wrazeniem jego sily, a Neville patrzyl na Harry'ego tak, jakby chlopak zamienil sie nagle w trojglowego, ziejacego ogniem smoka, ktory w kazdej chwili mogl go zaatakowac.
- A ja uwazam, ze Harry postapil slusznie - zakonczyla dyskusje Luna. - Kazdy na jego miejscu zareagowalby tak samo. Teraz przynajmniej nikt go juz nie zaczepi, bo wszyscy beda sie bali, ze wyladuja w skrzydle szpitalnym ze zmasakrowana twarza. - Usmiechnela sie wesolo, kiedy wszyscy spojrzeli na nia z mieszanina zdumienia i niedowierzania. Ron wytrzeszczyl na dziewczyne oczy.
- Co ty wygadujesz? Przeciez wlasnie za to Harry dostal szlaban ze Snape'em! Do konca roku! Rozumiesz? Ze Snape'em!
- Ma szczescie - powiedziala Luna, usmiechajac sie nieprzytomnie. - Mogl dostac szlaban z kims innym.
Harry poczul, ze robi mu sie goraco. Szybko zerknal na przyjaciol, ale Hermiona tylko pokrecila glowa, a Ron postukal sie w czolo, kiedy Krukonka odwrocila sie, zeby odejsc. Prawdopodobnie oboje uznali, ze mowi glupoty i nie warto nawet probowac jej zrozumiec.
Okazalo sie, ze Luna miala racje. Harry byl bardzo milo zaskoczony przemiana, jaka zaszla wsrod uczniow po porannym incydencie. Nagle wszyscy zaczeli omijac go szerokim
