lukiem. Plakietki z wysmiewajacymi go okresleniami gdzies poznikaly, na korytarzach nie slychac tez bylo juz piosenek o nim i okrzykow w stylu 'Potter to tchorzliwy zdrajca!' Nie oznaczalo to jednak, ze przestal zwracac uwage swoja osoba, gdyz nadal, gdziekolwiek sie pojawil, witaly go nieprzychylne spojrzenia i szepty za plecami, ale do tego akurat zdazyl sie juz przyzwyczaic. Przynajmniej bylo to lepsze od jawnego zniewazania i rzucania oszczerstwami, ktore niczym kamienie mialy tylko jedno zadanie - doglebnie zranic ofiare.

- Denerwuje sie, Ron. - Glos Hermiony przedarl sie przez mysli Harry'ego, przypominajac mu, gdzie sie wlasnie znajdowal. W klasie Mistrza Eliksirow. Snape'a jeszcze nie bylo.

- I tak dostaniesz Wybitny. Jak zawsze - prychnal rudzielec, odwracajac sie od przejetej przyjaciolki.

- A jezeli to zawalilam? Jezeli cos bylo nie tak? Mam zle przeczucia. - Hermiona nie ustepowala.

- Hermiono, ty zawsze masz zle przeczucia. A czy one kiedykolwiek sie sprawdzily? Trelowney miala racje. Jestes beznadziejna w przepowiadaniu przyszlosci.

Hermiona poczerwieniala z oburzenia. Odwrocila sie do Rona plecami i nie odezwala sie do niego wiecej.

- Ona jest okropna - westchnal cicho Gryfon, pochylajac sie do Harry'ego. - Czasami zachowuje sie tak, jakby byla opetana.

- Slyszalam to, Ronaldzie! - dotarl do nich podniesiony glos Hermiony. Ron skrzywil sie, jakby trzepnela go nim w glowe Zanim zdazyl odpowiedziec, w klasie zapanowala nagla cisza. Drzwi otworzyly sie z rozmachem, a do sali wkroczyl Mistrz Eliksirow. Harry'emu wystarczylo jedno spojrzenie, aby domyslic sie, ze Snape nie ma zbyt dobrego humoru. Prawdopodobnie wciaz byl rozdrazniony porannym incydentem.

Nauczyciel zatrzymal sie na srodku klasy i potoczyl po niej nieprzychylnym spojrzeniem (Harry moglby przysiac, ze oczy Snape'a zwezily sie, kiedy dotarly do niego), po czym bez slowa odwrocil sie plecami do uczniow i machnal rozdzka w strone biurka, z ktorego wylecialy rolki pergaminow z wypracowaniami i poszybowaly do ich rak. Harry rozwinal swoja prace domowa. Od razu rzucila mu sie w oczy ocena: Troll.

Otworzyl szeroko oczy z niedowierzania. Jak to mozliwe? Przeciez napisal wszystko, co tylko znalazl w ksiazkach o tym eliksirze! Szybko przebiegl wzrokiem w dol strony i przeczytal zapisana czerwonym atramentem uwage Snape'a:

Eliksir Wiggylowy? Nigdy o takim nie slyszalem, Potter, i w zwiazku z tym nie moge sprawdzic twojego wypracowania.

- Co jest, kurwa? - mruknal pod nosem. - Jak sie nazywa ten eliksir, o ktorym pisalismy? - zapytal Hermiony, ktora wlasnie rozwijala swoj pergamin.

- Eliksir Wiggenowy - odparla Gryfonka zanurzajac nos we wlasnej pracy.

Harry poczul, jak wzburzona fala gniewu zalewa jego umysl.

Juz dawno zauwazyl, ze w przypadku Snape'a nie ma taryfy ulgowej. Eliksiry w dalszym ciagu byly dla niego taka sama gehenna, jak zawsze. Mial nawet wrazenie, ze Snape stal sie dla niego pod tym wzgledem jeszcze bardziej wymagajacy. Jakby to, ze sie pieprzyli oznaczalo, ze Harry powinien automatycznie lepiej rozumiec Eliksiry.

Ale teraz przeszedl juz samego siebie! Jak on mogl? Mial pewnosc, ze wszystko bylo dobrze! I przez jeden glupi blad caly jego wysilek poszedl na marne. Siedzial nad wypracowaniem do pozna. Chcial, aby chociaz raz Snape byl z niego zadowolony, zeby dostrzegl, ze Harry jednak sie przylozyl, ze mu zalezalo! To byla chyba jego najdluzsza i najlepsza praca z Eliksirow, jaka kiedykolwiek napisal, a ten... dran nie sprawdzil jej tylko dlatego, ze pomylil sie w tytule!

- Cholera, znowu zawalilismy - odezwal sie Ron, zagladajac mu przez ramie. - Jak tak dalej pojdzie, to...

- Och nie! - Jek Hermiony byl tak glosny, ze obaj natychmiast przerwali i spojrzeli na nia z zaskoczeniem. Dziewczyna wpatrywala sie w swoje wypracowanie, a na jej twarzy szok mieszal sie z niedowierzaniem. - Mam... Zadowalajacy.

- Och, to naprawde tragedia - parsknal Ron, odsuwajac sie od niej i wywracajac oczami.

- A... ale to niemozliwe. Wszystko napisalam dobrze. Jestem tego pewna! Sprawdzalam piec razy.

- Widocznie Snape uznal, ze niewystarczajaco dobrze - westchnal Ron. - Daj spokoj, Hermiono. Czy on kiedykolwiek sprawiedliwie nas ocenil? Spojrz. - Podsunal jej pod nos swoj pergamin. - Ja mam Okropny. Zawsze dostaje Okropny albo Trolla. Czy to jest w porzadku wedlug ciebie?

- W twoim przypadku zdecydowanie tak - odparla Hermiona, krecac glowa i wpatrujac sie z niedowierzaniem w swoja ocene. Ron prychnal ze zloscia i odwrocil sie do niej plecami.

Harry przestal ich sluchac i spojrzal na swoje wypracowanie. Nie podaruje mu tego tak latwo! Wzial pioro, zanurzyl je w kalamarzu, przekreslil tytul i na gorze napisal duzymi, drukowanymi literami:

ELIKSIR WIGGENOWY

Wstal i podszedl do biurka Snape'a. Wyciagnal pergamin w strone nauczyciela i powiedzial chlodnym tonem:

- Poprawilem juz nazwe eliksiru. Chcialbym, zeby ponownie sprawdzil pan moje wypracowanie, poniewaz kosztowalo mnie ono bardzo duzo czasu i wysilku.

Snape zerknal na niego, a w jego oczach zamigotal cien

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату