szyderstwa:
- Doprawdy? A dlaczego wlasnie tobie mialbym sprawdzic go ponownie?
- Poniewaz tylko mojego pan nie przeczytal - wycedzil Harry przez zeby. - Skoro juz poprawilem blad, to uwazam, ze...
- Podaj mi nazwe tego eliksiru - przerwal mu Severus.
- Eliksir Wiggenowy - odpowiedzial Harry, nie spogladajac na wypracowanie. Snape uniosl brew.
- Jestes tego pewien?
Harry zawahal sie. Czyzby znowu cos pomieszal? Zerknal na swoj referat. Mial nadzieje, ze Hermiona sie nie pomylila.
- Tak, jestem pewien. - odparl. Podsunal wypracowanie nauczycielowi. - Czy moglby pan teraz...? - zapytal, starajac sie przekazac Severusowi, ze ma juz dosyc jego pedantycznej skrupulatnosci. Wiedzial, ze robi to specjalnie. Mezczyzna patrzyl mu w oczy. I czekal. Harry domyslil sie, na co. - Prosze - dodal, chociaz to slowo z trudem przeszlo mu przez gardlo.
Snape ponownie uniosl brew.
- No, skoro prosisz, to jakze moglbym odmowic? - Kpina, z jaka odpowiedzial nauczyciel byla wrecz namacalna. Harry z wysilkiem przelknal gorzkie slowa, ktore cisnely mu sie na usta. Snape zerknal na pergamin, zmarszczyl brwi, ponownie spojrzal na Harry'ego i oswiadczyl: - Przepisz to i przynies mi na nastepna lekcje.
Harry wytrzeszczyl oczy. Przepisac? Przeciez zajelo mu to kilka godzin. W wypracowaniu byl tylko jeden, maly blad!
Gniew trzasnal i rozpalil sie jasnym, goracym plomieniem.
- Juz nie trzeba - wycedzil lodowato, gniotac ze zloscia prace i odwracajac sie na piecie. Byl tak zly na Snape'a, ze z trudem panowal nad drzeniem dloni. Podszedl do kosza i z wsciekloscia cisnal do niego zgnieciony w kulke pergamin. Odprowadzany zaciekawionymi i zdumionymi spojrzeniami uczniow, wrocil do swojej lawki.
- Co sie stalo, Harry? - wyszeptal przejety Ron, kiedy Harry usiadl na miejscu. - Dlaczego wyrzuciles swoje wypracowanie?
- Niewazne - ucial ostro Harry, unikajac zamyslonego wzroku Hermiony i wbijajac spojrzenie w lawke.
- Nie przejmuj sie, stary. Przeciez nie pierwszy raz dostales
- Przestan, Ron. Nie widziales, ile czasu Harry poswiecil na te prace? Niemal tyle, co ja, ale Snape'a i tak nic to nie obchodzi. Mam tego dosyc - wyszeptala Hermiona, zagryzajac warge. - On nie moze nas tak traktowac.
Harry poczul, ze zblizaja sie klopoty, ale zanim zdazyl ja powstrzymac, przyjaciolka podniosla reke. Za pozno, Snape juz to zauwazyl. Obrzucil Gryfonke pogardliwym spojrzeniem i zapytal:
- O co chodzi, panno Granger?
Hermiona odchrzaknela i zaczela zdecydowanym, choc nieco drzacym glosem:
- Uwazam, ze ocena, ktora otrzymalam, jest nieadekwatna do mojej wiedzy i umiejetnosci. Jestem pewna, ze wszystko napisalam prawidlowo, a otrzymalam jedynie
Wszystkie oczy, ktore w trakcie jej wypowiedzi zaczely ja obserwowac, teraz, w ulamku sekundy, spoczely na Mistrzu Eliksirow. Harry zobaczyl, jak wzrok Snape'a zmienia sie z nieprzyjaznego na... grozny. Jeknal w duchu. Hermiona nie powinna byla tego mowic. Przynajmniej nie dzisiaj.
- Kwestionujesz moj sposob oceniania, Granger? - Glos nauczyciela stal sie chrapliwy i niebezpiecznie podniesiony. - Dostalas taka ocene, na jaka zasluzylas.
Hermiona wygladala na niezwykle zdecydowana. Wydawalo sie, ze tnace spojrzenie Snape'a, pod ktorym czesc klasy skulila sie w sobie, nie robi na niej zadnego wrazenia.
- Uwazam, ze zasluzylam na wyzszy stopien - odparla twardo, patrzac wprost w oczy nauczyciela. - Ale jezeli pan sadzi inaczej, to prosze mi wytlumaczyc, co bylo nie w porzadku z moim wypracowaniem. Wtedy bede mogla to poprawic.
Harry mial wrazenie, ze powietrze nagle sie naelektryzowalo. Tak, jak wtedy, kiedy Ginny usiadla zbyt blisko niego. Twarz Snape'a sciagnela sie w gniewie, ktory toczyl go przez caly dzien, a ktory nareszcie znalazl sposob na wyladowanie. Nauczyciel wstal i podszedl do lawki, przy ktorej siedzieli Harry, Ron i Hermiona. Cala klasa czekala w pelnej grozy ciszy na to, co za chwile nastapi. Nikt, kto w ten sposob odzywal sie do Mistrza Eliksirow, nie mogl skonczyc dobrze.
- Otrzymalas taka ocene, poniewaz jestes arogancka, zarozumiala, wiecznie wymadrzajaca sie ignorantka, ktora nie wie, kiedy nie powinna sie odzywac i gdzie lezy granica. - Hermiona rozszerzyla oczy ze zdumienia, ale Snape jeszcze z nia nie skonczyl. - Moze powinienem wyrzucic cie z moich zajec raz na zawsze, zebys zrozumiala, ze nie jestes kims wyjatkowym, a jedynie marna uczennica, ktora jest opetana zadza bycia najlepsza w szkole, aby wszyscy mogli ja podziwiac. Prawda jest taka, ze poza uczeniem sie na pamiec
