Zacisnal zeby. Nie, pozniej to zalatwi. Teraz ma inne sprawy na glowie...

Ron i Hermiona siedzieli naprzeciwko siebie. Harry podszedl do znajdujacej sie po jego stronie stolu dziewczyny i usiadl obok niej. Nie obylo sie oczywiscie bez chwilowego skrzywienia, kiedy jego posladki zetknely sie z twarda lawka. Przeklal Snape'a jeszcze raz, zeby poprawic sobie nieco humor, i dopiero po tym mogl przejsc do dzialania.

- Czesc - sprobowal.

Oboje cos odburkneli, starajac sie na niego nie patrzec. Tak wlasciwie - jak Harry zauwazyl - na siebie tez starali sie nie patrzec. A przynajmniej Ron staral sie nie patrzec ani na Hermione, ani na Harry'ego. W takim wypadku mogl wpatrywac sie jedynie w swoje kielbaski.

Harry przysunal do siebie talerz i rowniez nalozyl kilka kielbasek. Wiszace w powietrzu wrogie napiecie sprawialo, ze zjezyly mu sie wloski na ramionach.

- Mozesz podac mi keczup? - zwrocil sie do Hermiony. Dziewczyna automatycznie wyciagnela reke i podsunela mu butelke pod nos, ani razu na niego nie spogladajac.

No jezeli ona ma sie tak zachowywac przez caly czas, to nie ma sensu w ogole probowac czegokolwiek!

- Skoro jestem dla ciebie taki obrzydliwy, ze nie mozesz nawet na mnie spojrzec, to juz sobie ide! - wybuchnal, zrywajac sie ze swojego miejsca. - Nie spodziewalem sie czegos takiego po tobie, Hermiono.

Zobaczyl, ze dziewczyna gwaltownie poczerwieniala. Chyba trafil w czuly punkt.

Odwrocil sie, zeby odejsc, ale w tej samej chwili poczul jej uscisk na ramieniu.

- Przepraszam, Harry - powiedziala cicho, podnoszac wzrok i spogladajac na niego z mieszanina zawstydzenia i zaklopotania. - Po prostu... - Przez chwile wygladala tak, jakby szukala odpowiednich slow. - Nie spodziewalam sie, ze ty...

'...masz penisa.' - dokonczyl za nia w myslach Harry i niemal parsknal, przypominajac sobie slowa Severusa. Snape mial racje.

Gryfon usiadl ponownie. Hermiona puscila jego ramie i wbila wzrok w stol. Nigdy nie widzial jej tak zazenowanej. Zerknal na Rona, ktory przygladal sie im obojgu, marszczac brwi, jak gdyby spodziewal sie, ze jezeli tylko odwroci wzrok, to rzuca sie na siebie i zaczna migdalic na stole.

Harry westchnal gleboko. To bedzie trudne...

- Musimy cos sobie wyjasnic, Hermiono - zwrocil sie do przyjaciolki. - Nie robilem tego, o co mnie zapewne podejrzewasz. Jestem chlopakiem, a chlopcy juz tak maja, ze czasami... dopada ich to. O kazdej porze dnia. I nic na to nie mozemy poradzic. Nie powinnas mnie za to winic ani sie na mnie obrazac, poniewaz nie mam na to wplywu! Ron - spojrzal na siedzacego naprzeciw przyjaciela - nie wiem, w jaki sposob przyszlo ci do glowy, ze ja i Hermiona mamy romans. - Po tych slowach Gryfonka poderwala gwaltownie glowe i spojrzala z zaskoczeniem na rudzielca. - Ale chce cie zapewnic, ze to kompletna bzdura. Hermiona zauwazyla na lekcji pewna moja... niedyspozycje i od tego czasu zaczela unikac mnie jak ognia, a ty od razu zalozyles, ze ukrywamy przed toba nasz zwiazek. - Ron zaczal cos mamrotac pod nosem na swoje usprawiedliwienie. - Chce cie jednak zapewnic, ze ani ja, ani Hermiona...

- RONALDZIE WEASLEY! - Glosny krzyk Hermiony przebil sie nawet przez panujacy w Wielkiej Sali gwar. - JAK MOGLES POMYSLEC, ZE JA I HARRY MAMY ROMANS?! - Zerwala sie z miejsca i wbila w Rona rozwscieczone spojrzenie. Ludzie przestali jesc i rozmawiac i patrzyli na nich w pelnej oszolomienia ciszy. - To nieprawdopodobne! To... to... najglupsza rzecz, jaka kiedykolwiek wpadla ci do glowy, a naprawde miala ogromna konkurencje! - Z wyciagnietym w strone rudzielca palcem i rozwianymi wlosami wygladala niczym zwiastun burzy. Harry rozejrzal sie wokol i jeknal. Patrzyli na nich wszyscy. Nawet nauczyciele.

- Nie, to nie tak, Hermiono! - Ron probowal sie bronic, ale od poczatku byl na przegranej pozycji. Jego uszy niemal swiecily na czerwono. - Po prostu... tak sie ostatnio dziwnie zachowywaliscie, wiec pomyslalem...

- POMYSLALES?? - ryknela Gryfonka. - Dlaczego nie myslisz wtedy, kiedy potrzeba, tylko wyciagasz jakies durne wnioski na podstawie glupich przeslanek? Jakbys w ogole nas nie znal! Jakbys nie wiedzial, ze ja... - urwala nagle, czerwieniac sie.

- Przestancie. - Harry, korzystajac z chwili przerwy, postanowil zalagodzic sytuacje. - Nie chcialem, zebyscie sie przeze mnie poklocili. Po prostu wszyscy zrozumielismy sie troche opacznie. Nie ma sensu juz tego roztrzasac. Najlepiej bedzie, jezeli zapomnimy o calej sprawie.

Hermiona wbijala w Rona spojrzenie rozwscieczonej kotki. Zachowywala sie tak, jakby poza nimi nie bylo tu nikogo, jakby w ogole zapomniala gdzie sie znajduje. Do uszu Harry'ego zaczely juz docierac pierwsze chichoty.

- Siadaj, Hermiono - powiedzial lagodnie do przyjaciolki. - Ronowi jest przykro, ze tak pomyslal. Prawda, Ron?

Rudzielec pokiwal glowa i wbil wzrok w swoje zapomniane i opuszczone kielbaski.

Smiechy zaczely sie wzmagac.

Harry zamknal oczy i westchnal. Czy zawsze to

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ОБРАНЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату