wlasnie on musi brac udzial w takich przedstawieniach?

Hermiona otrzasnela sie i rozejrzala po sali. Na jej policzki blyskawicznie wyplynal ogromny rumieniec. Usiadla gwaltownie na lawce i starala sie ukryc twarz pod burza kasztanowych wlosow.

Ron nie podniosl glowy nawet na chwile. Jego uszy wygladaly tak, jakby mialy zaczac parowac. Harry patrzyl na nich oboje, zastanawiajac sie, co teraz zrobic.

- Chyba po raz pierwszy stracilas nad soba panowanie, Hermiono - powiedzial, szczerzac sie.

- Taa… - mruknal niesmialo Ron, zerkajac na dziewczyne. - Dobrze, ze nie zaczelas rzucac we mnie kielbaskami...

Hermiona spojrzala na niego, a kaciki jej ust drgnely.

- Nic by to nie dalo. I tak bys je wylapal i zjadl...

Nie wiedzieli, kto pierwszy wybuchnal smiechem. Po chwili jednak cala trojka chichotala w najlepsze, a ich smiech mieszal sie z powracajacym z wolna gwarem Wielkiej Sali.

***

Harry postanowil na razie ignorowac Snape'a. Bylo to trudne, poniewaz w piatek mial z nim lekcje. Staral sie jednak zachowywac tak, jakby nic sie nie stalo. Nie bedzie obrazal sie na niego jak jakis nastolatek 'z krwawiacym sercem'! Nie da mu tej satysfakcji! A poza tym, gdyby Snape zauwazyl, ze Harry sie dasa, natychmiast kazalby mu przyjsc, zeby mogl 'wybic mu to dasanie z glowy'! A Harry nie chcial widziec sie ze Snape'em. Byl naprawde zly i czul do niego ogromny zal za to, co mu zrobil! To nie bylo w porzadku i Harry nie zapomni tak latwo upokorzenia, ktore mu zafundowal!

Na lekcji robil swoje. Zniosl jakos docinki, ktorymi mezczyzna obrzucal Gryfonow, staral sie nie zwracac uwagi na dlugie spojrzenia, ktore rzucal mu Mistrz Eliksirow, jakby poddajac Harry'ego ocenie i probujac przejrzec jego mysli. Harry nadal pisal mu 'Dobranoc, Severusie', tak, jak kazdej nocy, od kiedy dostal od niego zielony kamien. Ale caly czas czekal na okazje do rewanzu...

Nadeszla sobota. Harry wiedzial, ze czeka go dzisiaj czyszczenie lazienek, dlatego zerwal sie wczesnie rano, aby przed calym zmarnowanym popoludniem zdazyc jeszcze chociaz na jeden trening Quidditcha. Mial powazne problemy z siedzeniem na miotle, ale po jakims czasie i wielkim wysilku udalo mu sie w koncu zlapac znicz. Nie wiedzial dlaczego, ale kiedy tylko jego palce zacisnely sie wokol zlotej kulki, mial ochote ja zgniesc.

Po treningu wzial prysznic i poszedl na obiad. Snape nie przyszedl na posilek, za co Harry poczul niezmierna wdziecznosc. Byl juz zmeczony, a czekalo go jeszcze borykanie sie z zapuszczonymi, smierdzacymi ubikacjami. To nie byl najlepszy moment, aby ten, kto skazal go na tak 'przyjemne' popoludnie, pokazywal mu sie na oczy.

Ron i Hermiona patrzyli na niego ze wspolczuciem, kiedy wychodzil z Wielkiej Sali, a Ginny usmiechnela sie do niego promiennie. Przeklinajac pod nosem, poczlapal w kierunku schowka ze srodkami czyszczacymi.

*

Harry wyprostowal zbolale plecy i westchnal przeciagle. Juz czul sie wykonczony, a to dopiero poczatek. Wlasnie wyszorowal trzecia lazienke. To byla ciezka, fizyczna praca, poniewaz nie mogl uzywac czarow. Nie dlatego, ze ktos go pilnowal, bo caly czas byl sam, ale poniewaz szorowanie czegokolwiek w szkole mialo byc prawdziwa kara. Filch byl zbyt zajety, by pilnowac kazdego ucznia skazanego na szlaban, dlatego narzedzia zostaly zaczarowane przez nauczycieli w taki sposob, by uruchamialy alarm, gdy ktos sprobuje uzyc w ich poblizu magii. A tylko przy ich pomocy mozna bylo odbyc swoja kare.

Lazienki byly okropnie zapuszczone. Kafelki brudne, krany zasniedziale, a o toaletach lepiej nie wspominac. Kilka razy zdarzylo sie Harry’emu cisnac scierka w lustro albo w sciane z wrzaskiem bezsilnej wscieklosci na Snape'a. Sam nie wiedzial, ktora kara byla gorsza - czyszczenie lazienek czy kleczenie przez godzine ze zwiazanymi rekoma i wypietym tylkiem. Wiedzial tylko, ze ten paskudny dran zawsze potrafil znalezc sposob, zeby zamienic jego zycie w pieklo. Staral sie nie myslec o tym, ze bardzo czesto zamienial je takze w niebo.

Teraz jest na niego zly i nic tego nie zmieni! Nie wybaczy mu tak latwo! Nie tym razem!

Harry zabral wiadra, szczotki i scierki i ruszyl w poszukiwaniu kolejnej lazienki. Wszystko go bolalo. Mial juz serdecznie dosyc, ale predzej zemdleje z wyczerpania, niz poprosi Snape'a o cofniecie szlabanu.

- Harry! - W pustym korytarzu odbil sie echem dziewczecy glos. Harry odwrocil sie i zobaczyl machajaca do niego Ginny. Podbiegla do niego i usmiechnela sie szeroko. - Wszedzie cie szukalam. Ron powiedzial mi, ze dostales szlaban od Snape'a. Paskudna sprawa. - Spojrzala na trzymane przez Harry'ego przedmioty. - Sluchaj, nie podziekowalam ci jeszcze za to, co dla mnie zrobiles. Chcialabym ci sie jakos odwdzieczyc. Dlatego pomyslalam, ze moze przydalaby ci sie pomoc. - Usmiechnela sie lagodnie, biorac od Harry'ego szczotke, zanim w ogole zdazyl zaprotestowac. - Razem bedzie razniej, no i szybciej skonczysz. Szczegolnie, ze chyba czeka cie wlasnie ta lazienka dla dziewczat. - Wskazala na drzwi nieopodal. - A nawet sobie nie wyobrazasz, jaka jest zapuszczona.

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату