lazience z Jeczaca Marta, przystawiajaca sie do mnie.

Ginny zachichotala.

- Nie wiem kto jest gorszy: Jeczaca Marta czy Krwawy Baron?

Harry wybaluszyl oczy.

- Krwawy Baron? Czy on...?

Gryfonka zaczela sie smiac.

- Tak, skladal mi niezwykle ciekawe, dwuznaczne propozycje.

Kiedy Harry sprobowal wyobrazic sobie Ginny z Krwawym Baronem, jego umysl gwaltownie zaprotestowal. To bylo tak absurdalne, ze nie mogl zrobic nic innego, tylko parsknac smiechem.

- Ale ciesze sie, ze to nie... - Chichot zamarl na jej ustach, kiedy drzwi do lazienki otworzyly sie z glosnym hukiem. Przestraszony Harry podskoczyl i obejrzal sie. Wstrzymal oddech, a jego usmiech zamienil sie w wyraz zgrozy.

W drzwiach stal Snape. A wyraz jego twarzy sugerowal, ze Harry wpadl w naprawde powazne tarapaty. W pomieszczeniu zrobilo sie nagle niezwykle chlodno.

- Weasley - warknal w strone przestraszonej Ginny glosem ostrym niczym stalowe ostrze. - Nie przypominam sobie, abym przydzielal ci szlaban z Potterem. Wynos sie natychmiast, albo dostaniesz szlabany do konca roku, jezeli tak bardzo lubisz je odrabiac.

Ginny, blada jak sciana, kiwnela glowa i wybiegla z lazienki, rzuciwszy jeszcze Harry'emu przepraszajace i pelne wspolczucia spojrzenie.

Och, Harry wiedzial, ze teraz bedzie bardzo potrzebowal wspolczucia...

Kiedy drzwi zamknely sie za nia, otworzyl usta, zeby sie wytlumaczyc, ale nie zdazyl tego zrobic. Snape byl juz przy nim. Gryfon poczul szarpniecie, a chwile pozniej uderzyl plecami o sciane z taka sila, iz na kilka chwil stracil dech w piersiach.

Twarz Severusa plonela czysta, ostra niczym klinga miecza furia, kiedy przyblizyl ja do twarzy Harry'ego i syknal glosem ociekajacym jadem:

- Od kiedy to Weasley jest twoja dziewczyna, Potter?!

- Co? - Harry zamrugal, nie rozumiejac.

- Nie udawaj, ze nie wiesz o czym mowie! Od kiedy 'nalezysz tylko do niej'? Od kiedy pozwalasz jej sie calowac? - Glos Severusa smagal go, a rece wciskaly bolesnie w sciane.

- To nie tak - jeknal, kiedy splynelo na niego zrozumienie. - Aua! - krzyknal, gdy mezczyzna szarpnal nim i ponownie przycisnal do sciany, sprawiajac, ze Harry uderzyl lokciem i glowa o twarde kafelki. Kiedy probowal otrzasnac sie z oszolomienia, przed jego oczami zatanczyly purpurowe plamy. - Przestan! To byla tylko gra! Marta sie do mnie przylepila i chcielismy, zeby... Przestan! - krzyknal ponownie, kiedy palce mezczyzny wbily sie bolesnie w jego ramie, zaciskajac sie na nim niczym imadlo.

Severus wygladal, jakby zupelnie nad soba nie panowal, jakby byl na samej granicy eksplozji.

- To boli! - wrzasnal Harry, ale lodowate, ciemne oczy tylko zwezily sie w odpowiedzi. - Ona mnie nie interesuje! Sama zaproponowala pomoc! - krzyczal, pojekujac i zaciskajac zeby.

- A ty musiales sie zgodzic! - Glos przecial powietrze, a palce wbily sie glebiej w ramie Harry'ego. - Opowiedz, jak dobrze sie z nia bawiles!

- Chciala mi pomoc, a ja bylem juz zmeczony - sapnal Harry, kiedy kolejne szarpniecie uderzylo nim o sciane z taka sila, iz mial wrazenie, ze jego narzady wewnetrzne sie przemiescily. - Tylko sprzatalismy. Odegralismy przedstawienie przed Marta, zeby zostawila mnie w spokoju. - Zdolal skupic wzrok na pociemnialym, plonacym wsciekloscia spojrzeniu Severusa, ktore zdawalo sie rozszarpywac go na kawalki, tak jak niewiele dzielilo od tego rece mezczyzny, zaciskajace sie na jego ciele niczym szpony. - Jestem tylko twoj, Severusie - jeknal, czujac zawroty glowy. - Zawsze bede tylko twoj. Nikt inny mnie nie interesuje. Przysiegam. Naleze tylko do ciebie!

To chyba podzialalo, poniewaz palce rozluznily nieco uscisk, a plonacy w mrocznych oczach ogien przygasl odrobine. Harry zorientowal sie, ze drzy. A w ledzwiach czul nieopisany zar, ktorego wczesniej w nich nie bylo.

- Daje ci ostatnie ostrzezenie, Potter. Jezeli jeszcze raz zblizysz sie do Weasley... jezeli jeszcze raz pozwolisz jej sie dotknac, to zadam ci taki bol, ktorego nigdy nie zapomnisz.

Czlonek Harry'ego drgnal gwaltownie. Nie wiedzial, od jak dawna jest twardy, ale czul, ze kazde slowo Snape'a wywolywalo w nim mala eksplozje, ktora pustoszyla jego cialo i posylala samoopanowanie do diabla.

Rzucil sie do przodu, odgarnal dlonia czarne wlosy i przyssal sie do miekkiego ucha Severusa. Uslyszal cichy pomruk.

Och, doskonale wiedzial, ze to jego wrazliwy punkt...

Oderwal plecy od sciany i naparl na odziane w czern cialo, pojekujac, kiedy jego twardy czlonek otarl sie o udo mezczyzny. Czul bolesne pulsowanie w miejscach, w ktorych sciskaly go dlonie Snape'a, ale to tylko sprawialo, ze plonal jeszcze bardziej. Jednak Mistrzowi Eliksirow

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату